Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9554 miejsce

Jak z powodzeniem stosować metodę na wnuczka, czyli nie daj się.

Dzwoni telefon, Pani Gryzelda podchodzi wolno. Strasznie ją dziś boli głowa... Może przestanie... Jednak nie, dzwoni dalej. Podnosi słuchawkę. – Halo, słucham. – Cześć mamo.

W słuchawce słysz głos córki. Trochę zachrypnięty, zwraca na to uwagę.
– Jestem dziś trochę przeziębiona.
Dalej znów cisza, którą starsza pani odbiera jako przyzwolenie. Korzysta z okazji i rozwodzi się nad niefrasobliwością córki. Znowu pozaraża dzieci. Babcia będzie musiała opiekować się nimi. Na pewno nie pójdą do szkoły. Narzeka chwilę, ale ciekawość zwycięża i pyta – „o co chodzi?”.
– Widzisz mamo...potrzebujemy trochę gotówki. Mamy...wiesz, mówiłam Ci... lokatę, ale nie mogę jej ruszyć, żeby nie stracić odsetek. Natychmiast, potrzeba nam 50 tys. Znajomi dziś jadą do Niemiec po auto. Duży wybór kolorów i roczników. Naprawdę okazja! Zależy nam na czasie. Może ty z tatą dacie rade coś wyskrobać. Aha! Nie dzwoń do mnie na komórkę, padła mi bateria. Załatwimy wszystko przez stacjonarny. Zresztą ja do Ciebie zadzwonię. Po prostu nie ma czasu.
Mama jeszcze o coś chciała zapytać, ale nie zdążyła.
– Jeszcze jedno, mamo ktoś do Ciebie zadzwoni z banku i wyjaśni sprawę tej lokaty.
Pani odkłada słuchawkę. Nie zdążyła odejść daleko, kiedy znów dzwoni telefon. „Ktoś” z banku potwierdził słowa córki. Trzeba działać! Starsza pani dzwoni do męża.
– Słuchaj, pospiesz się z tymi zakupami i wracaj do domu, dzwoniła Lidka... Zresztą jak wrócisz, wszystko Ci opowiem, to nie na telefon. Wracaj szybko, nie ma czasu.
Mąż wraca do domu. W tym czasie pani robi w myślach przegląd sytuacji. Zakupy nierozpakowane, zostają na kuchennym blacie. Zaczynają objazd po rodzinie i znajomych. Uwinęli się w kilka godzin. Tylko trochę brakuje, ale to nic. Mama dzwoni do córki, żeby pochwalić się wynikami.
–Halo Lidzia, posłuchaj, cztery, trzy, zero, zero, zero.
Z drugiej strony cisza, więc mama powtarza i pyta, czy może być.
– Ale co może być?
– Jak to, co? CZTERDZIEŚCI TRZY TYSIĄCE!!!
– Mamo, o czym mówisz?!
Tutaj pani streszcza wszystko, co się od rana zdarzyło. Okazuje się, że córka do niej nie dzwoniła i nie potrzebuje gotówki. Szybko się naradzają i starsi państwo dzwonią na policję, a następnie jadą złożyć wniosek o wszczęcie postępowania. Policjanci przyjmują zeznania i wyznaczają – 2 – słownie dwóch funkcjonariuszy do zorganizowania „OBŁAWY”. Jeden wchodzi do domu, a drugi czeka w aucie, nieopodal w krzakach. Upływa godzina, czas się dłuży, telefon milczy. Po dwóch godzinach dzwoni. „Córka” prosi, żeby pieniądze przekazać synowi przyjaciela, który jedzie do „Rajchu”. Sama niestety nie może wyjść wcześniej z pracy, a sprawa jest gardłowa. Mama, dla niepoznaki trochę narzeka, ale w końcu się zgadza. W przeciągu pół godziny przyjeżdża posłaniec. Pani Gryzelda próbuje zwabić młodzieńca do domu. Niestety młody człowiek coś podejrzewa i odjeżdża. Obława się nie udała.

Oglądając reportaże z dochodzeń dziennikarskich, wydaje nam się, że to niemożliwe, żeby dać się nabrać na tak dziecinny numer. Myślimy – „jacy ci ludzie są naiwni”. Jednak każdy, kto znalazł się w takiej sytuacji, pozostawiony jest samemu sobie. Po drugiej stronie jest wytrawny gracz, który przygotował się do akcji. On jest drapieżnikiem, inni zwierzyną łowną. Zdałem sobie z tego sprawę, dopiero kiedy usłyszałem powyższą opowieść od przyjaciela, którego znajomi, są jej głównymi bohaterami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.