Pozycja materiału w rankingach:
Negocjacje z talibami mogą przynieść zakończenie trwającej siedem lat wojny w Afganistanie. Tak twierdzą Europejczycy. Amerykanie są przeciw. Chcą wygrać afgańską wojnę za pomocą siły, zgodnie z zasadą - z terrorystami się nie rozmawia.
Zobacz także:
Artykuły
(246)
Galerie
(26)
Średnia ocen
(3.91)
Wiek: 28 | Miejscowość: Zagranica | Kraj: UK
O mnie: Mieszkam w Anglii. Interesuję się muzyką i wszystkim innym.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marek Bonarski 16.05.2008 17:31
"Los kobiet w Talibanie emocjonalnie dręczy, ale poczytajmy sobie Biblię. Na którą w Stanach w sądzie się przysięga."
tak, w Biblii pisze że los kobiet w Stanach jest jeszcze gorszy
Agnieszka Wojewoda 16.05.2008 17:28
:)
Ale pozostaje ważne pytanie - czy USA ma prawo wkraczać tam, gdzie istnieją inne normy, niż te obowiązujące w naszym kręgu kulturowym? Bo de facto wojna ta to jakaś upiorna psychoterapia dla USA, irracjonalne dążenie do tego, by świat był DOBRY DOBRY DOBRY.
Los kobiet w Talibanie emocjonalnie dręczy, ale poczytajmy sobie Biblię. Na którą w Stanach w sądzie się przysięga.
Marek Bonarski 16.05.2008 16:24
Świetnym przykładem tego jak bardzo "wszyscy żyjemy na tym samym świecie" są odizolowane kraje jak choćby Birma (ostatnio bardzo o niej głośno w mediach) czy Korea Północna. Jak widać można się odciąć (czy też używając Twoich słów Peter "zwolnić") całkowicie od tego co się dzieje w świecie.
Aleksander Kast 16.05.2008 16:07
No to jeszcze raz:
1.To kwestia dotrzymywania umów. Umowy umowami , a rzeczywistość swoje. Czy swoją wizję o tej sytuacji (in spe) 1/3 kraju rządzonego przez Talibów opiera Pan na wiedzy czy pobożnych życzeniach. Przykład: koraniczne "bądź sprytny" rozumiane jest "wyjdź na swoje", cel uświęca środki...
Zdarzyło mi się zetknąć z takimi ortodoksyjnymi środowiskami i niech mi Pan wierzy - nie było to miłe przeżycie. To, że ktoś chce rozmawiać to miłe ale nie dowodzi faktycznych zamiarów.
2. To argument rzeczowy. W Europie i USA walki o przywództwo nie toczą się na granaty i karabiny !
3. To, że żyjemy na tym samym świecie jest truizmem. Istotne jest to, że wyznajemy różne wartości. Zderzenie dwóch kultur tak bardzo odmiennych musi prowadzić do sprzeczności.
Przykład wyjątkowo prosty: kobieta w rozumieniu Talibów praktycznie nie ma żadnych praw. Wyłamanie się spod prawa religijnego karane jest śmiercią lub okaleczeniem. To co my uznajemy za barbarzyństwo w tym kraju jest codziennością. Powszechnie akceptowaną.
4. Nie opłaca się (jeżeli już w takich kategoriach mówimy).
Przykład: kilka dni temu obejrzałem film przesłany przez znajomego (nakręcił telefonem komórkowym). Była to krwawa egzekucja, prucie brzucha ... tzw nawróconego. Miał inne zdanie więc musiał zmienić stan skupienia. W Europie to raczej barbarzyństwo.
5. To, że potencjalnie każdy może być mordercą jest kolejnym truizmem.
Jeszcze raz podkreślam.. Człowiek wychowany w określonych warunkach społecznych, poddawany ustawicznej indoktrynacji, bezwzględnie uzależniony od kręgu kulturowego, grupy i rodziny z którą jest związany emocjonalnie - uczyni WSZYSTKO dla zachowania homeostazy.
Piotr Balkus 16.05.2008 14:22
Panie kast:
1. No chyba są możliwe, skoro talibowie stawiają warunki pokoju. Ale swoją drogą nie śpieszno im do rozmów, bo mają nadzieję, że w niedługim czasie pogonią zachodnie wojska i nie będą musiały się niczym dzielić.
2. To nie argument. W Europie i USA też toczą się wewnętrzne walki o przywództwo.
3. Życie w świecie innych wartości nie zwalnia ich z życia w tym samym świecie, co i my.
4. Na stu przekonywanych jeden się przekona, więc chyba warto.
5. Potencjalnym mordercą może być każdy człowiek. Ale z talibami nie rozmawiałem, to fakt.
Bonar:
Na tej podstawie, że są wielką siłą, zwłaszcza teraz, wisoną i latem, kiedy są w swoim partyzanckim żywiole. O ich sile świadczy też lęk Europy przed zamachami (vide Euro 2008).
Marek Bonarski 16.05.2008 14:04
nie jestem zwolennikiem amerykańskiej zabawy w szeryfa dla całego świata, ale w takie "proste" dogadanie się z Talibami też nie wierzę. Poza tym na jakiej podstawie autor ocenia żądania Talibów na "nie takie duże"? To pojęcie bardzo względnie i raczej nie nam to oceniać. Skazywanie 1/3 Afganistanu na los taki jaki mieli przed 9/11 nie wydaje mi się niską ceną. Szczególnie, że po wycofaniu się wojsk NATO Talibowie mogą "zmienić zdanie", co wtedy? Plus dla Kasta za zdroworozsądkowe podejście do tematu.
Autor usunął profil 16.05.2008 13:23
Tu się zgodzę z panem Kastem. Potrzeba tu przemian, ale z kolei pewnym jest, że działania USA nie tylko wydłużają czas tego procesu, co wręcz oddalają od jego rozwiązania...
Aleksander Kast 16.05.2008 12:45
1. Obawiam się Panie Piotrze, że nie. Jeżeli walkę traktuje się jak religijny imperatyw to jakiekolwiek "rozmowy" nie dają spodziewanych efektów.
2. Powinien Pan też dostrzec, że wśród Talibów również toczą się wewnętrzne walki o przywództwo. Tylko zewnętrzne zagrożenie trzyma ich razem. System klanowy jest podstawą ich funkcjonowania.
3. Talibowie żyją w świecie zupełnie innych wartości niż te, które wyznawane są przez np Europejczyków czy Amerykanów. Implikacje oczywiste.
4. Niech Pan spróbuje przekonać "sąsiada pijaka" aby nie maltretował rodziny...! Powodzenia. A to przecież ten sam krąg kulturowy.
5. Czy rozmawiał Pan kiedyś z terrorystami czy mordercami ? Ja tak, więc do tych "rozmów" odnoszę się sceptycznie. W dodatku tą mentalność i kulturę znam z autopsji nie zaś z teorii, wywodów, artykułów...
6. Aby wojna została zakończona wpierw muszą zajść pożądane zmiany w umysłach większości obywateli tego narodu, a to proces. Bolesny dla wszystkich stron konfliktu i długotrwały.
Autor usunął profil 16.05.2008 12:44
Ataki z 9/11 to jedna wielka manipulacja. Żeby mieć wątpliwości w wiarygodność czegoś wystarczy kilka podejrzeń, a w przypadku 9/11 mamy cały zbiór dowodów i wątpliwości. Jestem za tym by wreszcie Europa zaczęła mówić, co sądzi o tym, bo na razie kulimy się ze strachu przed Wielkim USA...
Artykuł (+)
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +214)