Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Jak zakończyć wojnę w Afganistanie?

Pozycja materiału w rankingach:

50183 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 5pkt

Oceń:

Jak zakończyć wojnę w Afganistanie?


Negocjacje z talibami mogą przynieść zakończenie trwającej siedem lat wojny w Afganistanie. Tak twierdzą Europejczycy. Amerykanie są przeciw. Chcą wygrać afgańską wojnę za pomocą siły, zgodnie z zasadą - z terrorystami się nie rozmawia.

16 sierpnia ubiegłego roku doszło do tragedii w Nangar Khel. Polscy żołnierze ostrzelali afgańską wioskę, zabijając kilku cywilów. Z rąk Polaków zginęli afgańscy cywile. Amerykanie przeszli nad tym wydarzeniem do porządku dziennego. Stwierdzili, że to był wypadek przy pracy. Polaków zaczęły jednak trapić wątpliwości - czy aby nie doszło do samowoli żołnierzy. Czy potrzebnie zginęli cywile? Te dwie reakcje pokazują różny stosunek do wojny w Afganistanie.

Na kwietniowym szczycie NATO w Bukareszcie prezydent Francji Nicolas Sarkozy zaproponował, ażeby "przenieść środek ciężkości NATO-wskich struktur" z USA do Europy i tym samym "ograniczyć rolę Ameryki". Myślę, że to byłoby całkiem rozsądne posunięcie, mogące w dłuższej perspektywie zakończyć wojnę w Afganistanie. Europa - odmiennie niż USA - mogłaby postawić na negocjacje. Już od 2004 roku wojska brytyjskie próbują dogadać się z talibami. Brytyjski minister obrony Des Browne powiedział niedawno, że trzeba z nimi rozmawiać. Przynajmniej z tymi mniej ortodoksyjnymi. Polacy, jak widać po tragedii z 16 sierpnia, są uczuleni na krzywdy tamtejszych mieszkańców. Już się mówi o "syndromie Nangar Khel" - strachem żołnierzy przed wyjazdem na misje i przed zabijaniem niewinnych ludzi. Tylko Ameryka jest nieprzejednana. To przecież Afganistan dał schronienie terrorystom, którzy wysadzili w 2001 roku wieże World Trade Center.

Żądania afgańskich talibów nie są wcale takie duże. Wypuszczenie z więzień partyzantów, oddanie kontroli nad jedną trzecią terytorium Afganistanu i przedstawienie kalendarza wycofania wojsk zachodnich. Co to znaczy dla Europejczyków? Powrót wymęczonych fizycznie i psychicznie żołnierzy do domu. Radość. Ale co to znaczy dla USA? Plama na honorze. Wszak w myśl amerykańskiej zasady - z terrorystami się nie rozmawia.

Rozmowy z talibami dają szansę na zakończenie wojny w Afganistanie. Ale najpierw, nim się przekona talibów, trzeba przekonać kogoś bardziej upartego - Amerykę.

Zobacz także:

Piotr Balkus OFFline profil autora

Autor: Piotr Balkus

Napisz do autora

Artykuły (246) Galerie (26) Średnia ocen (3.91)

Wiek: 28 | Miejscowość: Zagranica | Kraj: UK

O mnie: Mieszkam w Anglii. Interesuję się muzyką i wszystkim innym.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 19

Sortuj komentarze:

Marek Bonarski 16.05.2008 17:31

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 11

"Los kobiet w Talibanie emocjonalnie dręczy, ale poczytajmy sobie Biblię. Na którą w Stanach w sądzie się przysięga."

tak, w Biblii pisze że los kobiet w Stanach jest jeszcze gorszy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Wojewoda 16.05.2008 17:28

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 12

:)
Ale pozostaje ważne pytanie - czy USA ma prawo wkraczać tam, gdzie istnieją inne normy, niż te obowiązujące w naszym kręgu kulturowym? Bo de facto wojna ta to jakaś upiorna psychoterapia dla USA, irracjonalne dążenie do tego, by świat był DOBRY DOBRY DOBRY.
Los kobiet w Talibanie emocjonalnie dręczy, ale poczytajmy sobie Biblię. Na którą w Stanach w sądzie się przysięga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 16.05.2008 16:24

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 16

Świetnym przykładem tego jak bardzo "wszyscy żyjemy na tym samym świecie" są odizolowane kraje jak choćby Birma (ostatnio bardzo o niej głośno w mediach) czy Korea Północna. Jak widać można się odciąć (czy też używając Twoich słów Peter "zwolnić") całkowicie od tego co się dzieje w świecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksander Kast 16.05.2008 16:07

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 10

No to jeszcze raz:
1.To kwestia dotrzymywania umów. Umowy umowami , a rzeczywistość swoje. Czy swoją wizję o tej sytuacji (in spe) 1/3 kraju rządzonego przez Talibów opiera Pan na wiedzy czy pobożnych życzeniach. Przykład: koraniczne "bądź sprytny" rozumiane jest "wyjdź na swoje", cel uświęca środki...
Zdarzyło mi się zetknąć z takimi ortodoksyjnymi środowiskami i niech mi Pan wierzy - nie było to miłe przeżycie. To, że ktoś chce rozmawiać to miłe ale nie dowodzi faktycznych zamiarów.

2. To argument rzeczowy. W Europie i USA walki o przywództwo nie toczą się na granaty i karabiny !

3. To, że żyjemy na tym samym świecie jest truizmem. Istotne jest to, że wyznajemy różne wartości. Zderzenie dwóch kultur tak bardzo odmiennych musi prowadzić do sprzeczności.
Przykład wyjątkowo prosty: kobieta w rozumieniu Talibów praktycznie nie ma żadnych praw. Wyłamanie się spod prawa religijnego karane jest śmiercią lub okaleczeniem. To co my uznajemy za barbarzyństwo w tym kraju jest codziennością. Powszechnie akceptowaną.

4. Nie opłaca się (jeżeli już w takich kategoriach mówimy).
Przykład: kilka dni temu obejrzałem film przesłany przez znajomego (nakręcił telefonem komórkowym). Była to krwawa egzekucja, prucie brzucha ... tzw nawróconego. Miał inne zdanie więc musiał zmienić stan skupienia. W Europie to raczej barbarzyństwo.

5. To, że potencjalnie każdy może być mordercą jest kolejnym truizmem.
Jeszcze raz podkreślam.. Człowiek wychowany w określonych warunkach społecznych, poddawany ustawicznej indoktrynacji, bezwzględnie uzależniony od kręgu kulturowego, grupy i rodziny z którą jest związany emocjonalnie - uczyni WSZYSTKO dla zachowania homeostazy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Balkus 16.05.2008 14:22

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 10

Panie kast:

1. No chyba są możliwe, skoro talibowie stawiają warunki pokoju. Ale swoją drogą nie śpieszno im do rozmów, bo mają nadzieję, że w niedługim czasie pogonią zachodnie wojska i nie będą musiały się niczym dzielić.
2. To nie argument. W Europie i USA też toczą się wewnętrzne walki o przywództwo.
3. Życie w świecie innych wartości nie zwalnia ich z życia w tym samym świecie, co i my.
4. Na stu przekonywanych jeden się przekona, więc chyba warto.
5. Potencjalnym mordercą może być każdy człowiek. Ale z talibami nie rozmawiałem, to fakt.

Bonar:

Na tej podstawie, że są wielką siłą, zwłaszcza teraz, wisoną i latem, kiedy są w swoim partyzanckim żywiole. O ich sile świadczy też lęk Europy przed zamachami (vide Euro 2008).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 16.05.2008 14:04

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 14

nie jestem zwolennikiem amerykańskiej zabawy w szeryfa dla całego świata, ale w takie "proste" dogadanie się z Talibami też nie wierzę. Poza tym na jakiej podstawie autor ocenia żądania Talibów na "nie takie duże"? To pojęcie bardzo względnie i raczej nie nam to oceniać. Skazywanie 1/3 Afganistanu na los taki jaki mieli przed 9/11 nie wydaje mi się niską ceną. Szczególnie, że po wycofaniu się wojsk NATO Talibowie mogą "zmienić zdanie", co wtedy? Plus dla Kasta za zdroworozsądkowe podejście do tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 16.05.2008 13:23

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 11

Tu się zgodzę z panem Kastem. Potrzeba tu przemian, ale z kolei pewnym jest, że działania USA nie tylko wydłużają czas tego procesu, co wręcz oddalają od jego rozwiązania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksander Kast 16.05.2008 12:45

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 10

1. Obawiam się Panie Piotrze, że nie. Jeżeli walkę traktuje się jak religijny imperatyw to jakiekolwiek "rozmowy" nie dają spodziewanych efektów.
2. Powinien Pan też dostrzec, że wśród Talibów również toczą się wewnętrzne walki o przywództwo. Tylko zewnętrzne zagrożenie trzyma ich razem. System klanowy jest podstawą ich funkcjonowania.
3. Talibowie żyją w świecie zupełnie innych wartości niż te, które wyznawane są przez np Europejczyków czy Amerykanów. Implikacje oczywiste.
4. Niech Pan spróbuje przekonać "sąsiada pijaka" aby nie maltretował rodziny...! Powodzenia. A to przecież ten sam krąg kulturowy.
5. Czy rozmawiał Pan kiedyś z terrorystami czy mordercami ? Ja tak, więc do tych "rozmów" odnoszę się sceptycznie. W dodatku tą mentalność i kulturę znam z autopsji nie zaś z teorii, wywodów, artykułów...
6. Aby wojna została zakończona wpierw muszą zajść pożądane zmiany w umysłach większości obywateli tego narodu, a to proces. Bolesny dla wszystkich stron konfliktu i długotrwały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 16.05.2008 12:44

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 11

Ataki z 9/11 to jedna wielka manipulacja. Żeby mieć wątpliwości w wiarygodność czegoś wystarczy kilka podejrzeń, a w przypadku 9/11 mamy cały zbiór dowodów i wątpliwości. Jestem za tym by wreszcie Europa zaczęła mówić, co sądzi o tym, bo na razie kulimy się ze strachu przed Wielkim USA...

Artykuł (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.