Facebook Google+ Twitter

Jak zarobić na Graczu...

Gracz, czyli istota podatna na wszystko co się "świeci". Zobacz jak manipuluje się osobą, której pasją są gry....

W felietonie tym postaram się ukazać wam sposób, w jaki twórcy gier zarabiają na graczu. Nie mam tu na myśli oczywiście ceny rynkowej gry. Oto moje przemyślenia na banalnym przykładzie niebanalnych gierek. Zapewniam, że odnajdziecie cząstkę siebie...

Na początek zajmijmy się serią Grand Theft Auto. Powiedzmy, że wszystko zaczęło się od "trójki" - bo tak naprawdę, to z chwilą jej wylądowania na sklepowych półkach, graczy ogarnął prawdziwy szok. I rozpoczął się szał na jeżdżenie po mieście "szybką furą, z giwerą w ręku i piękną kobietą na prawym fotelu". Wszyscy chyba pamiętamy jak to było - trójka zdobyła miliony fanów. Potem ukazało się VC i... fani serii udają się po nią do sklepów. Nadchodzi rok 2005. 17 czerwiec.... Wyposzczeni już nie fani, a fanatycy stoją po San Andreas w kilometrowych kolejkach.

Już tydzień później, na forach portali, huczało od informacji o jednym niewyraźnym screenie z kolejnej części gry. Informację tą szybko zdementowano, ale podniecenie i "uśmiech" graczy pozostały. Spekulowano, co tym razem będzie możliwe... Zwierzęta, miasto czterokrotnie większe od "sanandresowego" (to już prawie państwo), burzenie budynków i co tam sobie jeszcze ktoś wymyśli. Tak - wymyśli! To właśnie my, gracze napędzamy całą tą machinę niewątpliwie wielkich pieniędzy i wielkiego ściemniania. Pomyśleć tylko, do czego może doprowadzić jeden mały screen...

Uważam, że to było celowe zagranie ze strony producenta. Człowiek, który miał styczność z GTA, dopiero przy San Andreas z pewnością zapragnie wcześniejszych części.... Powiecie "co z tego - pierwsze dwie są darmowe". A guzik prawda! Wchodząc na stronę, aby pobrać "poczatki wspaniałości" na 100 proc. można zobaczyć jakiś baner reklamujący studio developerskie, czy też kolejną grę serii. Jako, że mężczyzna jest wzrokowcem (wiedzą co pokazać), wróci tam kiedyś i da zarobić...

Następne informacje. W SA będzie można grać przez sieć! W tym momencie w głowach graczy pojawia się myśl - "tyle możliwości w singlu, to co będzie w multi... Hurrra! Założę gang z sąsiadem!" Pojawia się pierwsza, niedopracowana jeszcze, nakładka (patch), umożliwiająca rozgrywanie gier w sieci. Jest darmowa, więc ilość pobrań szybko idzie w miliony. Dwa miesiące później kolejny darmowy patch i mały abonamencik. Ale co tam - myśli gracz - cukierków nie kupię.

Producentami gier rządzi jeszcze jedna reguła... Lubią "odgrzewać" stare hity. Kontynuować je i zwabiać "starych" graczy, oraz tych "młodszych", zafascynowanych fenomenalną gierką. W ostatnim czasie mieliśmy całą masę takich przypadków. Powrócił Doom, Half-Life, a tuż za rogiem czai się Quake. Oczywiście przed premierą były pytania i odpowiedzi pełne niedomówień. Były kradzieże kodu, zmiany terminu wydania. Nie zabrakło też oczywiście wychwalania pod niebiosa podanych wyżej tytułów.

Gry budziły skrajne emocje. U jednych graczy wywoływały niesmak, a innych zachwycały. Jedno jest pewne - spece od reklamy i zawodowi "wprowadzacze zamieszania" wykonali swoje zadanie wręcz wzorowo. Oczywiście na jednym odświeżeniu hitu nie mogło się to skończyć, dlatego fabuła każdej z tych produkcji została tak poprowadzona, by gracze sami domagali się dodatku. Jeden z nich - do Dooma 3 już był, drugi też będzie. HL2 czeka na pierwszy, mający pojawić się już wkrótce, nie wspominając już o innym dodatku, z systemem HDR. Zapytasz, czy to źle? Oczywiście, że nie, ale wszystko co możemy zaobserwować, to skrupulatnie zaplanowany proces, mający na celu wyciągnięcie pieniędzy właściwie za to samo, lecz nieco bardziej dopracowane. Dodano kilka misji - właściwie można to było zrobić od razu.

Kolejny przykład - Far Cry. Supergierka i do tego "zaskoczeniówka", która również podbiła serca graczy. Gra wspaniała, niezbyt duże wymagania, a jakże wiele dawała... Po jakimś czasie ukazał się patch, umożliwiający znaczną poprawę grafiki, która mogła być generowana przy wykorzystaniu mocy obliczeniowej procesorów 64 bitowych. A więc gracze powracają do gry. Z mocniejszym sprzętem. Wkrótce potem pojawia się nowa informacja - planowany jest dodatek do FC, a na ustach graczy można już zaobserwować wielki uśmiech, no bo przecież "Dwójka będzie jak nic!".

Podsumowując, gracz lubi przyjemności, więc czemu miałby się im nie poddać. Tylko żeby portfel był ciągle pełny gotówki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Clonic
  • Clonic
  • 14.02.2011 22:01

Niecne spostrzeżenia ...
Lecz jakże prawdziwe !
Poza drobnym wyjątkiem :
,,To właśnie my, gracze napędzamy całą tą machinę niewątpliwie wielkich pieniędzy i wielkiego ściemniania"
Owszem to My gracze jesteśmy paliwem maszyny której wynikiem funkcjonowania jest apokalipsa dla wielu niekiedy ciężko i długotrwale budowanych związków. Nierzadko eliminacja ze społeczeństwa, plug in do świata dla wielu idealnego ! Ale czy ,,wielkie ściemnianie" ? Otóż wg mnie z punktu widzenia pracochłonności samej produkcji ów gry, niestety nie .
Za wcale nie łatwą czyt. lekką czy też prostą, pracę należy otrzymać odpowiednie wynagrodzenie ... to arcy logiczne więc nie rozwijam.
Natomiast jeżeli spojrzymy na to z punktu widzenia samej kreacji wirtualnego i ,,wygodnego" świata, mało tego ... z punktu widzenia próby zaszczepienia w potencjalnym graczu ,,brodzenia" w nim (banery, recenzje, opisy, screeny) jednym słowem reklama, to zgadzam się bezdyskusyjnie !
Co sądzę na temat gry jako czynności ?
Szkoda czasu, a w przypadku MMO życia ...
Pozdrawiam

Zapalony gracz Clonic

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.