Facebook Google+ Twitter

Jak zarobić na muflonach? "Ostatnia arystokratka" Evžena Bočka

Muflony to turyści. Tak nazywa ich Józef, kasztelan na zamku w Kostce. Józef nie cierpi turystów, co nie zmienia faktu, że są oni Kostce bardzo potrzebni. Oni i ich pieniądze.

 / Fot. Stara SzkołaNarratorem "Ostatniej arystokratki" jest młodziutka Maria, ostatnia z rodu Kostków. To ona, z podziwu godnym chłodem i dystansem, relacjonuje nam bardzo ciekawe zjawisko. Oto bowiem w poukładane i zwyczajne życie jej rodziny niczym bomba uderza wiadomosć o odzyskanym prawie własności do rodzinnego zamku w Kostce. Podczas ich przeprowadzki ze Stanów do Czech zaczyna dziać się magia. Ich świat krzywi się i gnie pod naporem coraz większych dawek absurdalnych zdarzeń. Maria próbuje zachować zdrowy rozsądek, usiłując powstrzymać pędzącą ku nim lawinę nonsensownych sytuacji. Na jej nieszczęście (a szczęście nas – czytelników) lawiny powstrzymać się nie da.

W Kostce wszystko jest na opak. Sprzątaczka, pani Cicha, wcale nie jest cicha, szczególnie, gdy sobie golnie, a golnąć sobie lubi. Ogrodnik zamiast roślin pielęgnuje swoje hipohondryczne wizje, a w szklarni gra na fortepianie. Kasztelan Józef zajmuje się głównie snuciem się w szlafroku oraz przejawianiem nienawiści do: elektryczności, wszelkich hałasów no i oczywiście do turystów. Największą bolączką świeżo upieczonej rodziny szlacheckiej nie są jednak dziwactwa służby, lecz widmo finansowej ruiny unosi się nad zamkiem niczym gradowa chmura.

Ale przecież są muflony! Czescy turyści nie lubią arystokratów, ale lubią ich podglądać. Choć nudzą ich zamkowe zabytki, chętnie zerkną pod kołderkę w sypialni hrabiego i poprzyglądają się hrabinie obierającej gęś. Dla turystów Maria i jej rodzice zrobią wiele. Często zbyt wiele. Wszystko po to, by nie podzielić losu innych, podobnych im rodzin. Bo, jak ze zdumieniem zauważa ojciec Marii, większość czeskiej szlachty to żebracy bez dachu nad głową.

Evžen Boček operuje w większości krótkimi, prostymi zdaniami, których funkcją jest obiektywny opis zamkowej rzeczywistości. Ta jednak jest tak pokręcona i absurdalna, że w zderzeniu z beznamiętnym tonem raportującej o wszystkim Marii daje przezabawny efekt.

"Ostatnia arystokratka" to obraz arystokracji od siedmiu boleści. Takiej, która nie zna historii swego rodu, myli nazwiska własnych przodków a próbując kultytować tradycje narodowe, tworzy tylko ich liche karykatury. Bywa, że i z językiem czeskim ma niemały problem. Ta odklejona od realiów szlachta nie lubi wychodzić ze swoich zamków, bo za ich murami czeka na nich świat nieprzewidywalny, którego nie znają i najwyraźniej poznać nie chcą.

Co chciał osiągnąć Evžen Boček, odbijając w upiornie krzywym zwierciadle rodzinę Kostków? Oswoić społeczeństwo z tą nietypową grupą? Pokazać, że za zamkowymi murami egzystują ludzie tacy jak my? A może miało być po prostu śmiesznie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.