Facebook Google+ Twitter

Jak zbadać kandydatów bez badań?

Od dawna od kierowców pojazdów mechanicznych wymagamy świadectwa zdrowia, uzupełnionego specjalistycznymi badaniami psychologicznymi. I nikt rozsądny nie protestuje. Dlaczego nie przewiduje się takiego dla całej nawy państwowej?

EEG early studies / Fot. Wikipedia vommons-public domainSpecjaliści i ludzie krytycznie myślący znają odpowiedź. W polityce dominują osobowości autorytarne, co widać szczególnie u działaczy o prawicowym rodowodzie. Granica między pożądaną zdolnością do komenderowania ludźmi w organizacji, a psychopatią jest bardzo cienka i krucha. Ale można ją sensownie uwzględnić w diagnozie, a badania kandydatów wykonać dyskretnie.

Dzisiaj na to za późno, a po wyborach temat zostanie zamknięty.
Obecnie trzeba więc zdać się na instynkt samozachowawczy narodu, w przybliżeniu odpowiadający wielkości elektoratu negatywnego danego kandydata. Oddanie prezydentury, a więc władzy nad tzw. resortami siłowymi, osobie o silnych przeciwwskazaniach, jest szczególnie niebezpieczne w przypadku braku psychologicznych predyspozycji do sprawowania takiej funkcji. Podobnie jest w przypadku prezydenta słabego temperamentalnie i osobowościowo, swoistego nieudacznika, który stosunkowo łatwo ulega manipulacji przez tych pierwszych.

W praktyce z grona kandydatów należałoby odrzucać posiadaczy skrajnych cech, które są najbardziej pożądane, a ponadto analizować i oceniać dotychczasowy przebieg działalności publicznej, osiągnięcia i niepowodzenia oraz skuteczność działania w sytuacjach kryzysowych.

Skoro nie pozwala się na przeprowadzenie odpowiedniego konkursu, musimy to czynić sami, zwykle metodą prób i błędów. Jednak jeśli jeszcze jest, jak w przysłowiu Kochanowskiego, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi, to nadal będziemy płacić za to wielowiekowy haracz.
Tu przecież czeka na nas pułapka demokracji, o której, nie bez racji, od dawna mówi J. Korwin Mikke: "Demokracja to ustrój, w którym rządzi durnota, przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych. Dodatkowo w skali globalnej od kilku dziesięcioleci demokracja stanowi listek figowy dla tumanienia wyborców, bo gdyby wybory miałyby coś zmienić, to dawno zostałyby zakazane."
Nie jesteśmy jednak tak bezbronni jak się wydaje. Narasta nasza świadomość, rozumiemy źródła zła, więc ciemny lud coraz oporniej kupuje zepsutą, przedwyborczą kiełbasę w multi-medialnym opakowaniu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Proponowane badania rozszerzyłbym już na kandydatów w najbliższych wyborach samorządowych. Są ludzie z predyspozycjami i tacy którym nie wolno dać władzy do ręki. Poziom władzy jest całkowicie obojętny. Popsuć można na każdym poziomie. Sprawdzenie to nazwałbym "Prawem rządzenia" tak jak prawo jazdy. Tylko posiadający prawo rządzenia mógłby być sołtysem, wójtem, starostą, wojewodą lub prezydentem czy radnym, posłem lub senatorem. Byłaby to decyzja naukowców. Pierwszym sitem odrzucającym plewy. Z umiejętnością rządzenia rodzimy się i niektórzy mimo zdobytej w tym kierunku wiedzy nie wypełniają z ogólnym zadowoleniem swojej funkcji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Autokrata często walczy o autorytet, ale zabiegając tą metodą nie osiąga go, ponieważ autorytet wzbudza się swoją postawą i szacunkiem dla innych ludzi. Silny autorytet niczego nie narzuca, ale motywuje i energetyzuje pozytywne relacje międzyludzkie.

Pani Alicjo, doskonale to Pani zróżnicowała. A przecież werbalnie łatwo poplątać te 3XA: autorytet, autokracja, autorytaryzm.
Ale w praktyce ludzie potrafią odróżnić autentycznego przywódcę, jakim był kiedyś np L. Wałęsa, od człowieka dążącego do władzy za każdą cenę. Na czas pokojowy optymalne jest przywództwo człowieka z osobowością zrównoważona, na czas wojny na ogół bardziej się nadaje autokrata. Nasuwa się interesujące i ważne praktycznie pytanie: a co będzie , gdy na czas pokoju władzę dostaje autokrata? Odpowiedź jest dobrze znana specjalistom i niestety negatywna w skutkach: taki człowiek będzie dążył do konfliktów, do wojny, do skłócenia sojuszników i podwładnych, bo w nich najlepiej się czuje i funkcjonuje. To chyba nawet dosyć oczywiste, ale jakoś niezbyt upowszechniane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na tytułowe pytanie w komentowanym artykule, zdawałoby się, że odpowiedź jest prosta:
odróżnić autorytet od autokratyzmu.
Jednak w magii haseł, wyczarowujących kandydata na odpowiedzialne stanowisko w grupie i to w każdej organizacji,
począwszy od podstawowej komórki, jaką jest rodzina (relacja: rodzice - dzieci we właściwości wychowywania), przez przedszkole (opieka i czujność nad pierwszymi emocjami), szkołę (wiedza i nauka relacji międzyludzkich), zakład pracy (zarządzanie kadrą), aż do zarządzania państwem (odpowiedzialność za państwo i relacje z jego obywatelami) - w/w pojęcia, tak różne, nie rzadko bywają nie rozróżniane.
Autokrata często walczy o autorytet, ale zabiegając tą metodą nie osiąga go, ponieważ autorytet wzbudza się swoją postawą i szacunkiem dla innych ludzi.
Silny autorytet niczego nie narzuca, ale motywuje i energetyzuje pozytywne relacje międzyludzkie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.