Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70 miejsce

Jak zdobyć Mistrzostwo? - Odcinek - 1 - pilotażowy

To pytanie codziennie zadaje sobie wielu młodych Polaków. Adam Małysz i Kamil Stoch już znają odpowiedź. Oni nawet wiedzą więcej jak zdobyć mistrzostwo Świata. Autor tego tekstu również od najmłodszych lat próbował znaleźć swoją dziedzinę.

Adam Małysz i Kamil Stoch w Oslo 2011 podczas ceremonii medalowej / Fot. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamil_Stoch (Wieloodcinkowy poradnik dla każdego). Na początku roku ludzie robią plany, postanowienia. A tu był błysk olśnienia (to jak skacząca kulka na głowie Pomysłowego Dobromira i nagle...MAM rozwiązanie): może też być początkiem kolejnego, być może także kultowego serialu (jak te tureckie - ale rodzimy nasz Polski i dobry bo polski -> na miarę "Stawki Większej niż Życie" czy "Czterech Pancernych i Psa" albo znanych z Wiadomości 24 serii typu "Miałam już nie pisać..." Historia powinna iść do lamusa jak planuje się osiągnięcie mistrzostwo w jakiejś dziedzinie. Rozpamiętywanie porażek nic nie pomaga (zasada: "4 x z" jak na studiach*). Trzeba iść optymistycznie w przyszłość nie tracąc zbyt wiele cennego czasu na historię. Pamiętać, że każdy ma w sobie gen wielkości, trzeba go tylko w sobie uaktywnić. Najlepiej przyjąć za pewnik pewne znane wartości, znać swoisty "savoir-vivre" aby nie tracić czasu na przemyślenia, gdy już przychodzi czas działania. Fortuna kołem się toczy.

Trzeba mieć niczym niezachwianą pewność ("wiara czyni cuda" lub "wiara przenosi góry"), że każdy z nas jest dobry w jakiejś dziedzinie i odkryć ją jak najszybciej. Im wcześniej trafi się w swoją najlepszą tym większe szanse, że jak zaczniemy trenować będą efekty. Z uprawiania wybranej dyscypliny musi być zabawa, nie może to być na siłę - chociaż i wtedy mogą być sukcesy, bo "niezbadane są wyroki losu". Sukces w zasadzie rodzi się w głowie zawodnika - niejednokrotnie już przed konfrontacją z przeciwnikiem, ktoś przegrywa bo brak mu wiary w zwycięstwo, jest zablokowany niewiarą, nie potrafi zobaczyć wtedy swoich ulotnych szans, które podczas konfrontacji/meczu/starcia mogą się losowo pojawiać. Podobno szczęście sprzyja lepszym: ale to jest jednak los i wygra lepszy, który ma jaśniejszy umysł i dostrzeże w porę swoją szansę jak błysk, w ułamku sekundy trzeba ją wykorzystać.
Najważniejsze w każdej z wybranych dyscyplin jest pozytywne myślenie, np typu: "szklanka jest w połowie pełna a nie: szklanka jest w połowie pusta" to są zasadnicze podstawy i fundamenty rozwoju. Następna ważna zasada w myśl przysłowia: "kto z kim przestaje takim się staje" - swoiste promieniowanie otoczenia na jednostkę, dlatego ważnie jest w jakim środowisku i z kim się integruje czy uczy się od mistrzów, czy sam jest mistrzem i wtedy może już niewiele się nauczyć - ewentualnie może pomagać "burza mózgów" w zespole - zatem mistrz musi spotykać się z innymi mistrzami aby jeszcze coś zyskać, czy wyssać jeszcze coś nowego od nich. Doskonalenie to proces nieustający. "Kto nie idzie do przodu ten się cofa"...cdn...
Autor już pierwszego dnia nauki - jeszcze na wakacjach - podczas badań lekarskich i testów psychologicznych przed pierwszą klasą podstawówki (wtedy również ośmioletniej), gdy padło pytanie (dla 7 latka) "kim chcesz zostać?" od razu błyskawicznie dał odpowiedź (bo wiedział to już od wielu lat): "chcę być pilotem". Marzenia zmieniają świat. W ostatniej klasie podstawówki natomiast wyszło na marginesie osiągniętych sukcesów w olimpiadach z języka polskiego i matematyki, że jest jednym z najlepszych graczy w kropki w szkole (grywało się w to na kartkach w kratkę nie tylko na przerwach...). A jednocześnie redaktor Pijanowski w cotygodniowym niedzielnym Teleranku propagował nieznaną wcześniej w Polsce grę w GO, bardzo podobną do kropek i jednocześnie aspirującą być może do miana najstarszej gry strategicznej świata. Powstała ona już ponad 4 tys lat temu w Chinach. Według legend była stworzona na zlecenie samego Cesarza na potrzeby szkolenia jego synów i dowódców największych wtedy armii świata - miała za zadanie już od najmłodszych lat uczyć adeptów trudnej sztuki strategii rzemiosła wojennego. Znany arcymistrz szachowy, który poznał jej tajniki powiedział: "jeśli szachy są królem gier to GO z pewnością jest ich Cesarzem". Każdy kto usłyszał o tej grze ma siłę 60 kyu. Po pierwszych zwycięstwach można określić siłę zawodnika. Zależy to z kim wygrał - jak znana jest siła przegrywającego można określić siłę tego kto wygrywa.
Przykładowo wygrana z zawodnikiem o sile 11kyu i to wielokrotna (bo jedna to możliwy przypadek) określa, że ten drugi jest silniejszy, czyli posiada w tym przypadku 10kyu. I analogicznie dalej. Jak wygra z mistrzem o sile 2Dan i to wielokrotnie to znaczy, że osiągnął siłę co najmniej 1Dan - dobrze gdy kolejne sukcesy są z innymi zawodnikami 2Dan lub silniejszymi. Podobnie to działa w przypadku gdy mistrz o sile 2Dan zaczyna regularnie przegrywać ze słabszymi, wtedy ulega degradacji zmniejsza się jego siłę na 1Dan itd. Jest to w sumie podobne do rankingu tenisowego i wielu innych. Dobrym przykładem w tenisie jest Agnieszka Radwańska - wytrwałą pracą, regularnym treningiem od najmłodszych lat doszła aż na sam szczyt rankingów nie będąc pozornie najlepszą zawodniczką. Ale walka odbywa się na wielu płaszczyznach: siła fizyczna, kondycja, inteligencja, mimika pokerzysty, przebiegłość szachisty - dopiero suma wszystkich składników i dyspozycja dnia zawodników oraz szczypta szczęścia przyczynia się do końcowego sukcesu jednej ze stron. To też trochę jak pojedynek rewolwerowców i rosyjska ruletka...
Autor nie osiągnął w GO mistrzostwa - zatrzymał się na poziomie "uczniowskim "5 kyu. Ale grał na turniejach z wieloma znanymi publicznie osobami m/in z Januszem Korwinem-Mikke, który wtedy prezentował siłę 1 Dan. Jego nauczyciel w klubie OKO na warszawskiej Ochocie przy ulicy Grójeckiej posiadał stopień mistrzowski 6 DAN i ciągłe powtarzał swoim uczniom: "musisz 100 razy przegrać aby za 101 razem wygrać" -> to w kontekście, że trening czyni mistrza. Ale i tak grając na turniejach, jeżdżąc po Polsce, Europie i Azji - np: Otwarte Mistrzostwa Europy w Pradze (siła startowa minimum 10kyu), turniej "piwny" w Pilznie (gdzie trzeba było obowiązkowo, podczas meczu pić piwo od sponsora turnieju - a kto z nami nie wypije tego we dwa kije); w Nymburku (sponsorował zawody piekarz i nagrodami, oprócz finansowych były ogromne słowackie rogale); ale również i w Seulu w Korei Płd (w 1996r) w trakcie półrocznego szkolenia w koncernie Generals Motors - DAEWOO "on the job training". Były także Studenckie mistrzostwa w Katowicach (tam największy sukces autora bo wygrał aż 5 z 6 rund - rekord życiowy) i Otwarte Mistrzostwa Polski zazwyczaj w czerwcu w klubie/siedzibie Polskiego Stowarzyszenia GO w Warszawie. Klasyfikowany (na liście rankingowej publikowanej co tydzień w klubie, który miał swoją siedzibę w "Grotece" (niektórzy znają pewnie z nazwy ten lokal jako "Kaprys" a smaczkiem, czy ciekawostką był fakt, że jego kierownikiem był emerytowany As lotnictwa Polskiego z Wlk.Brytanii, który m/in latał w dywizjonie 303), w Warszawie przy Dworcu Warszawa Powiśle na wprost Muzeum Wojska Polskiego) i w "rozkwicie formy" był w pierwszej setce zawodników krajowych. Zdarzył się w historii polskiego GO taki jeden wyjątkowy rok 1983, gdy to pierwszy Polak (zupełnie jak Gagarin czy Hermaszewski) aktualny wtedy Mistrz Polski - Janusz Kraszek ("czarny pas GO" - 6 DAN) zdobył również Mistrzostwo Europy w tej bardzo trudnej do ogarnięcia grze i później jako reprezentant Europy zrobił też furorę na mistrzostwach Świata** - organizowanych oczywiście na Dalekim Wschodzie (ciekawostka: cała elita graczy lat '80 i '90 pochodziła z Olsztyna: następni mistrzowie Polski: Janusz Sołdan - 6 Dan i Krzysztof Giedrojć - 6 Dan późniejszy wieloletni "Sensey" (jap. -mistrz) klubu GO w Ośrodku Kultury Ochoty czyli OKO). Bardzo ważna zasada znana od tysięcy lat: mistrzostwa może uczyć tylko mistrz (np Adam Małysz naucza wygrywać całą naszą kadrę skoczków i to jak wszyscy widzimy wyjątkowo skutecznie) - oznacza to, że w dziedzinie GO nie mogę nikogo i niczego uczyć - bo nie osiągnąłem tego "czarnego pasa" i wtedy można kogoś "prowadzić w manowce" czyli już starożytni to wiedzieli...
...
Brak sukcesów oznacza konieczność zmian: albo metod albo trenera. Trzeba szukać innej, tej właściwej i najwygodniejszej dziedziny - pora wracać do marzeń z dzieciństwa. (czasami cofnąć się o krok aby później łatwiej skoczyć dalej do przodu -jakby z rozpędu) W końcu każdy, kto żyje już jest zwycięzcą we wcześniejszej rywalizacji - choćby na poziomie wyścigu plemników do jaja w macicy matki. Jego wyjście na świat już jest sukcesem i jakąś nagrodą. I następny już był kurs szybowcowy rozpoczęty jeszcze na lotnisku w Gocławiu w 1979 r. Intensywne szkolenia teoretyczne i praktyczne, skoki ćwiczebne, praca społeczna dla Aeroklubu Warszawskiego. Egzamin teoretyczny zakończony sukcesem - jest przepustka do praktycznego szkolenia. Ale teorię zaliczyło dużo więcej kandydatów niż było miejsc na praktycznym letnim obozie szkoleniowym z lataniem na szybowcach. A jeszcze później wyczerpujące, obowiązkowe całodzienne badania lotniczo-lekarskie we Wrocławskim Głównym Ośrodku Badań Lotniczo-Lekarskich (GOBLL) i ostatni lekarz wydał orzeczenie: "czasowo niezdolny" i zalecam intensywne pływanie - zapraszam za rok. A po wakacjach szokująca informacja: kolega z Liceum był na obozie i latał na szybowcach "na dziko" - po prostu pojechał prywatnie do miejscowości, gdzie było szkolenie i to wystarczyło, aby został przyjęty do zespołu. W grupie 16 osób były tylko dwie przebojowe dziewczyny i to one miały wylatane najwięcej godzin w powietrzu. Jak tego dokonały? To temat na inny artykuł z innej kategorii. Nie było wtedy komórek a telefony dużo mniej dostępne niż w dzisiejszych czasach i kolega nie dał "cynku" na bieżąco o takiej dodatkowej możliwości latania. Mistrzostwo Polski. Później zostały tylko na pocieszenie przenosiny Aeroklubu na nowe lotnisko, na Bemowo, gdzie stacjonuje zresztą do tej pory.

cdn... być może już wkrótce...

Agnieszka Radwańska z pucharem turnieju w Sydney. / Fot. AFP przypisy dolne:
* - 4 x z" jak na studiach* - "zakuć, zaliczyć, zapić, zapomnieć"
** - Janusz Kraszek opisał później swój wyjątkowy sukces w książce pt. "Świat GO czyli tajniki narodowej gry Japonii" wydawnictwo: Centralny Ośrodek Metodyki Upowszechniania Kultury, Warszawa 1989.
*** - Wojska Obrony Powietrznej Kraju
**** - Daniela czyli RT-17 stacja radiolokacyjna produkowana w RADWAR w Warszawie przy ul Poligonowej ale i z dużym udziałem plombowanych, oryginalnych części z ZSRR - m/in "kubki kodowe" w układzie magnetrona służące do wprowadzania w błąd przeciwnika (znikający nagle sygnał dużej mocy, o długości decymetrowej i pojawiający się na zupełnie innej częstotliwości) zmieniane w sposób trudny do wykrycia jakiejś prawidłowości - czyli losowo - jakby z użyciem instrukcji RND (losuj liczbę od 0 do 1 z dokładnością a do 0,01) i służący do wykrywania wszelkich obiektów latających na małych wysokościach od 0 do 2000m - aktualnie stacja jest w muzeum Wojska Polskiego oddział na Sadybie w Warszawie.
***** - Danuta - prosta stacja radiolokacyjna zaprojektowania w latach 50 - w 1983 używana w Oświęcimiu do szkolenia kandydatów na operatorów. Agnieszka Radwańska z pucharem turnieju WTA Sydney 2013 / Fot. AFP

PS1:Od lat obserwuję, opisuję zarówno sukcesy jak i porażki (gdy pisać o porażkach to poczytność jest niska - zatem porażki należałoby po prostu przemilczeć) próbując odkryć tajniki sukcesów naszej mistrzyni tenisa Agnieszki Radwańskiej, która już 13 stycznia 2017 mogła zdobyć kolejny (21 czyli "oczko") puchar, bo zagrała w finale turnieju. Jest ona bardzo dobrym przykładem: ciężka wytężona praca już od czwartego roku życia zarówno fizyczna, treningowa jak i mentalna (nad psychiką) przynosi efekty...to jak wygrywa i jak przegrywa pokazuje siłę i słabości człowieka w tym przypadku kobiety (u Agi najlepiej widać, że sukces "tkwi w jej głowie" jak brakuje jej choćby odrobinę wiary to przekłada się to od razu na gorszą grę i mniejsze szanse na sukces końcowy...bo podobno one są z Wenus a mężczyźni z Marsa...na jej sukcesy składa się ogromna ilość szczegółów (nawet gra aktorska się liczy, mowa ciała, mimika twarzy, postawa, itp)...gdy tylko w jednej dziedzinie coś nie gra, to przy wyrównanym poziomie zawodniczek wygrywa ta z lepszą dyspozycją dnia lub gdy ma więcej sił no i jeszcze ten czynnik szczęścia czyli coś zupełnie losowego najtrudniej uchwytnego, jak jakieś piórko zależy od podmuchów wiatru...autor ma podstawy do oceny tenisa - ukończył kurs instruktorów tego sportu na warszawskim AWF...zatem może analizować tabelki WTA i poszczególnych zawodników... a może jak się jeszcze doszkoli to będzie z tego jakaś pozytywna zmiana na lepsze i kolejne mistrzostwo?
PS2. aktualnie można grać w Go wirtualnie w internecie na portalach typu: playok, kurnik, yahoo - ale wtedy nie ma pewności czy gra się z człowiekiem czy z programem grającym... dlatego turnieje są najlepsze bo widzi się prawdziwego przeciwnika...
PS3. już zauważyłem, że najwięcej przepisów na mistrzostwo jest w tym "pilotażowym" tekście, bo gdy próbuję poukładać i uładzić, tematycznie tekst do kolejnych części to przepis na mistrzostwo jest coraz bardziej "zakodowany" i potrzebny byłby zespół speców od Enigmy aby to odszyfrować...ale ile zarabiają teraz dobrzy trenerzy? Dla mistrzów, takich jak Robert Lewandowski pracuje nawet cały ich zespół podobnie jest z mistrzami elitarnego sportu jakim jest tenis...
PS. Specjalny - lubię wracać do swoich tekstów i je co jakiś czas poprawiać - zatem mogą się pojawić kolejne składniki na przepis jak zdobyć MISTRZOSTWO POLSKI !!!.... cdn ....

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

@ Bartłomiej Bąk: czy Panu łatwo przyjmować krytykę? to jak z łykaniem gorzkiej tabletki czy piołunu - z uśmiechem może to zrobić tylko jakiś wyjątkowy mistrz... pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od lat obserwuję (i opisuję) próbując odkryć tajniki sukcesów naszej mistrzyni tenisa Agnieszki Radwańskiej, która już dziś może zdobyć kolejny puchar, bo zagra w finale.
Jest ona dobrym przykładem: ciężka wytężona praca zarówno fizyczna treningowa jak i mentalna (nad psychiką) przynosi efekty...to jak wygrywa i jak przegrywa pokazuje siłę i słabości człowieka w tym przypadku kobiety...bo podobno one są z Wenus a mężczyźni z Marsa...na jej sukces składa się ogromna ilość szczegółów...gdy tylko w jednej dziedzinie coś nie gra, to przy wyrównanym poziomie zawodniczek wygrywa ta z lepszą dyspozycją dnia lub gdy ma więcej sił no i jeszcze ten czynnik szczęścia czyli coś zupełnie losowego najtrudniej uchwytnego, jak jakieś piórko zależy od podmuchów wiatru...a dziś jest piątek 13... ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Im dłużej człowiek zajmuje się daną dziedziną tym więcej ważnych drobinek odkrywa

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Bartłomiej Bąk - ma Pan rację - już starożytny filozof pod koniec życia odkrył, że "wiem, że nic nie wiem" - to jest mistrzostwo zrobić takie odkrycie, tak wielka pokora, bo w każdym dłuższym tekście jest tylko małe ziarenko prawdy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa idea poradnika: "czytać między wierszami" ;)

A propos, wiersze krzyczą o dwa akapity przynajmniej.
Kto wie, może i czytać "między wierszami" byłoby wtedy łatwiej..
Czytać - byłoby łatwiej na pewno ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba ciężko Panu przyjąć krytykę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Bartłomiej Bąk: to Pan musi sobie sprawić specjalne okulary, aby móc czytać między wierszami... ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Faktycznie, przede mną jeszcze bardzo długa i wyboista droga żeby zacząć się zachwycać Pana wspaniałością. A wracając do tekstu, to widzę zbiór laurek pod własnym adresem z małym dodatkiem truizmów powtarzanych przez pierwszego lepszego komentatora sportowego przy okazji dowolnych mistrzostw czy zawodów wyższej rangi. Nic odkrywczego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Bartłomiej Bąk: trzeba umieć czytać między wierszami, aby odkryć tajemnicę czy sekret ukryty w tekście. Suchy wzór, czy krótka instrukcja nie byłaby zrozumiała dla większości czytelników... Na najwyższym "mistrzowskim" poziomie grają emocje - wygra ten, który ostrzej widzi, zachowa większy spokój, ma lepszy przegląd sytuacji, szybciej zauważy wyjątkowego - dają przewagę nad konkurentami pozornie równie doskonałymi - a jeszcze szczypta adrenaliny dawkowana w odpowiednim momencie - to są składniki końcowego sukcesu. To podobnie jak z łamaniem cegieł, czy desek kantem dłoni - najpierw trzeba przekonać swój mózg, że to jest możliwe, a jak uwierzy to później "wiara przenosi góry" - przed Panem jeszcze długa i wyboista droga nauki tych różnych niuansów, które jak widzę Panu na razie jeszcze umykają. A szkoda. (poza tym podobno kto nie kocha siebie nie potrafi też kochać bliźnich).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znów publiczne samouwielbienie na portalu? To już może niech Pan te rankingi dalej przepisuje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.