Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

86928 miejsce

Jak Ziemkiewicz z wkurzającego salon, stał się wkurzającym sektę

Rafał Ziemkiewicz tłumaczy się ze swoich słów o PiS wypowiedzianych na konwencji "Polski Razem". Jednak im dłużej się tłumaczy, tym jest gorzej, tym większy jest smutek i rozczarowanie.

Rafał Ziemkiewicz / Fot. By Slawek (here) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia CommonsSzczerze mówiąc mało mnie obchodzi to, że Rafał Ziemkiewicz od dawna nazywa PiS, sektą. Jego przekaz jest niemal identyczny jak znienawidzonego przez niego salonu, nazywającego partię Kaczyńskiego "sektą smoleńską". Mam wrażenie, że teza, iż "PiS i PO to to samo" została żywcem wyjęta żywcem z "szafy Lesiaka" i jest wplatana do naszych głów z prawej strony.

Inną sprawą jest to czy czy nazwanie kogoś sektą jest obraźliwe; wszak mówiono w ten sam sposób o Chrystusie i jego apostołach; a i dzisiaj na prezesa PiS woła się zbawiciel. Bo wbrew temu co mówi Ziemkiewicz, największych dzieł na tym świecie dokonały sekty, które gromadziły się wokół genialnych jednostek. Dla przykładu ze współczesności weźmy angielski klub piłkarski, Manchester United; jego dni chwały minęły wraz z odejściem piłkarskiego guru, sir Alexa Fergusona. Manchester dzisiaj gra słabo, a przecież klub zorganizowany jest doskonale.

Z drugiej strony zawód jest spory, bo oto "Mackiewicz współczesności" który niemal dzień w dzień wali w rząd Donalda Tuska uwiarygadnia swoim nazwiskiem imprezę jednego z byłych gangsterów. Bo choć Gowin jest sympatyczny i pobożny to należał on do PO, którą Ziemkiewicz nazwał mafią. Na Ziemkiewiczu nie robi to jednak wrażenia; bo jak pisze Gilowska też kiedyś była w PO: "Czyż jakikolwiek pisowiec okazał kiedyś dyskomfort z tego powodu, że najwyższym autorytetem i ekspertem ekonomicznym jego partii jest Zyta Gilowska (nawet przed wyborami nie umiał prezes podać innej partyjnej kandydatury na ministra finansów, choć jako członek RPP nie może ona z zasady takich funkcji sprawować). A przecież Gilowska jest nie tylko jednym z założycieli Platformy. To ona była autorką jej pierwotnego, bardzo liberalnego programu obniżki podatków, hasłowo streszczanego jako „trzy razy piętnaście”. Programu, który według ówczesnych klipów wyborczych PiS miał spustoszyć polskie lodówki i dziecięce półki z pluszakami. Ale prezes to klepnął, więc nie ma tematu. Ba − Gilowska miała jeszcze poważny problem lustracyjny. Gdyby podobny trafił się komukolwiek nawet nie z liderów, ale zwykłych działaczy czy doradców Ruchu Narodowego albo Gowina − Boże mój, wszystko byłoby dla pisowców jasne i oczywiste! Ale w tym wypadku − prezes zaręczył za panią profesor osobiście, więc nie ma ona żadnej przeszłości, tak jak sędzia Kryże… "- czytamy w felietonie.

Oczywiście, przenikliwy publicysta jakim jest Ziemkiewicz nie zauważa różnicy pomiędzy Gilowską, która odeszła z PO zanim ta zaczęła rządzić Polską od Gowina, który czerpał z łupów awansowany przez Donalda Tuska na ministra sprawiedliwości po katastrofie smoleńskiej! Akcentowanie tych faktów jest oczywiście dla Ziemkiewicza pisowska paranoją,sekciarstwem; tak samo zresztą jak dla salonu. Niemniej jednak faktem jest, że Gowin swoją pozycję zawdzięcza temu politykowi, którego Ziemkiewicz nazywa największą kreaturą od czasów generała Zajączka. Czyżby ojciec chrzestny III RP awansował na swojego bliskiego współpracownika nieskalanego baranka?

Przepraszam bardzo, ale albo Ziemkiewicz rżnie tutaj głupi albo jest kompletnie naiwny, co by było dla tak inteligentnego człowieka obraźliwe. Niemożliwym jest żeby człowiek tak dobrze orientujący się w realiach III RP nie rozumiał, że podstawowym kryterium oceny polskich polityków, nie jest to co mówią, ale kim są. Nie jest ważne jakie programy głoszą ale to gdzie byli i z kim się zadają; jaki mieli w 1992 roku stosunek do lustracji. Czy byli "żołnierzami wyklętymi" III RP czy napychali swoje brzuchy razem z WSI. To jest właściwie kryterium oceny polskich polityków w systemie zwanym III RP. Czyżby redaktor Ziemkiewicz nie wiedział, że politycy kłamią. Czyżby naprawdę nie rozumiał o co tu chodzi; nie wie, że nie ważne co się mówi, ale kto mówi? Można bowiem sobie wyobrazić, że Ziemkiewicz usłyszy od Palikota to co mówi Korwin i co wtedy poleci na imprezę "Twojego Ruchu"?

Chciałbym zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję u redaktora Ziemkiewicza. Przez lata oburzał się, że tradycjonalistyczna część społeczeństwa jest poddawana intensywnej kampanii nienawiści; lamentował, że polskich patriotów nazywa się oszołomami, paranoikami, sektą! A teraz sam tak mówi i nie ma znaczenia co ma na myśli, gdyż bez względu na to uwiarygadnia salon określający Polaków spod znaku PiS "sektą smoleńską".

Dziwię się zdziwieniu fanów Jarosława Kaczyńskiego wywołanym woltą jakiej dokonał Ziemkiewicz. Świadczy to niestety o ich słabej znajomości historii III RP. Ziemkiewicz wywodzi się z UPR; a jest to środowisko, które zawsze było najbardziej niechętne braciom Kaczyńskim zaraz obok establishmentu III RP. Czy to przypadkiem Ziemkiewicz nie pisał za IV RP, że Kaczyński ukradł Polsce prawicę? Czyżby Ziemkiewicz czuł się właścicielem prawicy w Polsce? Kaczyński został nazwany złodziejem, tylko dlatego, że doprowadził swoją partię do dwukrotnego zwycięstwa w wyborach prezydenckich i parlamentarnych; o czym Ziemkiewicz oraz jego przyjaciele- politykierzy mogli tylko pomarzyć.

Ze względu na nieskuteczność polityczną Korwina, działacze UPR musieli poszukać sobie nowej drogi w polskim życiu publicznym; wielu z nich zostało publicystami. Rafał Ziemkiewicz był wcześniej znany jako pisarz; jednak prawdziwą popularność zdobył jako komentator życia politycznego wraz z nadejściem ery braci Kaczyńskich. Wtedy to za ich sprawą, dotychczas marginalni dziennikarze prawicowi stali się częścią ważnego ruchu w polskim życiu publicznym i nabrali na znaczeniu . Nagle stali się zauważalni a ich głos stał się słyszalny; w efekcie dzisiaj mamy nawet telewizję prawicową. Bez przełomu jakim było dojście PiS do władzy byłoby to niemożliwe. Ot, prawdziwy skutek ukradzenia przez Kaczyńskiego Polsce prawicy. Cóż by oni prawicowi zrobili bez pieniędzy ze SKOK-ów oraz PiS-u?

Prawdziwej miłości nigdy się jednak nie zapomina i nie inaczej jest z eks-politykami UPR-u. Wspierali oni prezesa PiS piórem, kiedy na prawej stronie nie było żadnej alternatywy, kiedy się taka pojawiła, i chociaż jest planktonowa to nagle się okazało ,że Kaczyński jest przyjacielem Michnika, taką samą kanalią jak Tusk i twórcą sekty politycznej. Ziemkiewicz nie jest jedynym, który dokonał takiej wolty. Podobnie przecież było z innym byłym rzecznikiem UPR, Przemysławem Wiplerem; najpierw Kaczyński zrobił z niego człowieka, dał mu polityczne nazwisko; a kiedy się okazało, że Gowin będzie tworzył nową partię, to PiS okazał się dla Wiplera życiowym błędem. Tak, więc kompletnie nie dziwi mnie fakt, iż kiedy pojawiły się "prawdziwe ugrupowania prawicowe" Ziemkiewicz przemienił się z publicysty wkurzającego salon w publicystę wkurzającego sektę. Ciekawi mnie jedynie, czy "Myśli nowoczesnego endeka" powstały z potrzeby serca autora czy też jakby powiedział kolega Ziemkiewicza z UPR, Stanisław Michalkiewicz na zlecone zadanie przez razwiedkę. Bo dziwnym trafem dzieło to jest cezurą w odtwarzaniu opcji endeckiej w Polsce, której uosobieniem jest Ruch Narodowy. A i Roman Giertych szalejący we właściwych mediach jest endekiem A czy do odtwarzania w Polsce endecji mogłoby dojść bez zgody starszych i mądrzejszych?

Ziemkiewicz był na konwencjach partii: Kongresu Ruchu Narodowego, Polski Razem oraz Ruchu Narodowego. Nie było go jednak nigdy na konwencji PiS. Krótko mówiąc, Ziemkiewicz wspiera swoją osobą siły rywalizujące z PiS na prawicy i przyczynia się tam do "rozbicia partyjnego". Robi, więc dobrze Romanowi Kurkiewiczowi, który jak mówi cieszy się kiedy na prawicy przybywa partii. Powtarza się zatem historia z początku lat 90, kiedy rozproszono głosy elektoratu prawicowego wśród kanapowych partyjek. Wtedy jednak dla Ziemkiewicza było to ewidentne działanie razwiedki, a teraz? A teraz każdy, kto jest skłonny pomyśleć, iż służby chcą zapobiec realizacji scenariusza węgierskiego w Warszawie, ten oszołom i sekciarz. I koniec.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"...nagle się okazało ,że Kaczyński jest przyjacielem Michnika, taką samą kanalią jak Tusk i twórcą sekty politycznej. Ziemkiewicz nie jest jedynym, który dokonał takiej wolty".
Jedna kanalia o drugiej kanalii, że druga kanalia jest be, więc trzecia kanalia o pierwszej kanalii, że pierwsza kanalia jest be.
Lubię patrzeć jak kanalie obrzucają się błotem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.