Facebook Google+ Twitter

Jak zima wpływa na postrzeganie globalnego ocieplenia?

Czy to, że gruba warstwa śniegu pokryła ziemię, oznacza koniec globalnego ocieplenia? A może właśnie wskazuje na początek jeszcze większych problemów? Jedno jest pewne, zima uśpiła naszą czujność.

Robotnicy usuwają brudny śnieg z Placu Trzech Krzyży. / Fot. PAP/Grzegorz JakubowskiPodczas gdy w ostatnim roku Australię nękały upały i nawiedzały burze piaskowe, naukowcy szybko wiązali te wydarzenia z globalnym ociepleniem. Co w sytuacji, gdy na dobre rozszalała się zima? Czy zmiany klimatu nadal idą ku gorszemu? Odrzucając pytanie, czy faktycznie mamy do czynienia z globalnym problemem i czy jest on spowodowany działalnością człowieka, zacząłem się zastanawiać, czy ocieplenie zawsze wiązało się ze srogą zimą. Okazuje się bowiem, że to co widzimy za oknem jest częścią zmian na gorsze, jedynie nasza czujność została uśpiona.

Według Erica Johnsona, jednego ze starszych naukowców CRED (Center for Research on Environmental Decisions - zajmującego się badaniem decyzji podejmowanych dla ochrony środowiska) globalne ocieplenie można porównać z rakiem skóry. Zdecydowanie bardziej boimy się ataku terrorystycznego niż raka, choroby, która zbiera znacznie większe żniwo, każdego roku. Wiele chorujących osób nie zdaje sobie sprawy, że ich dobre samopoczucie na co dzień nie wpływa na rozwój i skutki jakie niesie ze sobą nowotwór. Możemy czuć się lepiej po dobrze przespanej nocy, lecz musimy pamiętać że nasz wróg zawsze czuwa.

Okazuje się więc że nie powinniśmy zwracać uwagi na zalegający na ziemi śnieg i nie podejmować decyzji bazując na pogodzie jaką zastaliśmy dziś, bądź w ostatnim tygodniu. Przyglądając się oblodzonym chodnikom możemy dojść do wniosku, że globalne ocieplenie to bajka. Niestety takie myślenie może być brzemienne w skutkach.

Jak twierdzi Jonathan Rose, przewodniczący Garrison Institute (organizacji promującej wykorzystanie środków energii odnawialnej) ocieplenie trwa i zarówno sztormy, susze, jak i
niezwykle obfite opady śniegu o tym świadczą. Wszyscy chyba zauważyliśmy, że pogoda staje się coraz bardziej nieprzewidywalna.

Jeśli chcemy ustrzec się nieodwracalnych zmian na naszej planecie powinniśmy zmienić nasze przyzwyczajenia. W czasie gdy ocieplenie schowało się przed nami pod śnieżnym kocem, my zwiększamy zużycie paliw nieodnawialnych oraz prądu do ogrzania mieszkań. Zwiększamy, co za tym idzie, emisję CO2. Kiedy zima się skończy zagrożenie powinno wyjść ze schronienia i zaatakować ze zdwojoną siłą. Starając się ograniczyć zużycie energii mamy szansę uchronić naszą ziemię przed przykrymi skutkami ocieplenia... Oczywiście jedynie pod warunkiem, że faktycznie mamy do czynienia z globalną zmianą klimatu, a nie cyklicznym ociepleniem, no i zakładając, że cały ten bałagan to naprawdę nasza wina, a nie wybryk matki natury.

Na podstawie:
www.nytimes.com
www.garrisoninstitute.org
www.cred.columbia.edu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jest ocieplenie? Jeżeli ograniczymy zużycie energii to z pewnością mniej ocieplimy klimat. Jest akcja zmniejszenia zużycia energii elektrycznej przez wyłączenie światła, więc biorę w niej udział. Sądzę, że każdy analizuje nadmierne zużycie energii, ale nie każdy stara się je ograniczyć. Teraz jest okazja, aby rozpocząć działania. Ja już się przyłączyłem do tej akcji.
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy spalanie biomasy, Pana zdaniem, ogranicza ilość CO2 w atmosferze?
Bo mi się wydaje, że to kolejny ekologiczny nonsens. Jeśłi to jest droga walki z ociepleniem, to nie wierzmy w to ocieplenie. Przyjmijmy, że chodzi raczej o globalny, ale marketing.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.