Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Zwierzęta > Jak złapać kota w pułapkę? To nie takie proste...

Pozycja materiału w rankingach:

4653 miejsce

Dział: Zwierzęta

Ocena: 19pkt

Oceń:

Jak złapać kota w pułapkę? To nie takie proste...


W ubiegły poniedziałek odbyła się na działkach "Wisienka" operacja łapania kotów w celu ich wysterylizowania. "Operatorem" owej akcji była wolontariuszka fundacji "Kocia Mama", nota bene lekarz hematolog, na co dzień pracująca w jednym z łódzkich szpitali dziecięcych.

Burasia - mamuśka Ślepotki. Zdjęcie wykonane jesienią ubiegłego roku. / Fot. Ewa Łazowska Pani K. przywiozła ze sobą klatkę - łapkę, bo bez tego sprzętu o złapaniu kotów nawet nie mogło być mowy. Obydwie miałyśmy nadzieję, że przynajmniej jeden kot wlezie do tej zmyślnej pułapki i zostanie zawieziony do lecznicy weterynaryjnej w celu przeprowadzenia zabiegu. Futrzaki jakby wyczuły, że szykuje się na nie "zamach". Klatkę omijały wielkim łukiem. Nie skusiło ich nawet mięsko położone w łapce na przynętę.

Po przeszło godzinie oczekiwania w napięciu i niepewności stwierdziłyśmy, że akcję trzeba będzie odwołać. Zbliżał się wieczór, a i komary nie dawały nam spokoju. Gdy zrezygnowane zbierałyśmy się do odwrotu, z zarośli wyłoniła się... mamuśka Ślepotki i zaczęła obwąchiwać klatkę. Widocznie zwabiło ją mięsko sprytnie wyłożone na końcu klatki - łapki. Obydwie z panią J. zamarłyśmy w oczekiwaniu. Wejdzie czy nie wejdzie?... Weszła!

Zdj_cie002.jpg / Fot. mmsDrzwiczki klatki zamknęły się za kocicą z lekkim trzaskiem. Teraz już tylko szybko do lecznicy. Nasz "łup" miał być jeszcze tego wieczora wysterylizowany.
Gdy opowiadałam mojej warszawskiej znajomej o akcji łapania kota, w trakcie naszej rozmowy pojawił się nowy pomysł. Wysterylizowania Burasia już nie powinna wrócić na działki. Powinna mieć własny, przyjazny kotom dom. Moja warszawska znajoma nie zastanawiała się długo. Podjęła decyzję, że Burasię zabierze w najbliższy czwartek do Warszawy.

Wczoraj, po kilkudniowym pobycie w lecznicy dla zwierząt, Burasia tymczasowo zamieszkała w mojej łazience. W tej sytuacji doszło do do spotkania kocicy z porzuconą przez nią ponad miesiąc temu Ślepotką vel Nurką. Okazuje się, że kocia pamięć jest niezawodna. I kocia matka i jej niewidome dziecko jednak dobrze pamiętają, że łączą je ze sobą silne więzi krwi - o czym niech zaświadczy powyższe zdjęcie.



Ewa Łazowska OFFline profil autora

Autor: Ewa Łazowska

Napisz do autora

Artykuły (185) Galerie (38) Średnia ocen (4.54)

Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 12

Sortuj komentarze:

Ola Madyda

Ola Madyda 12.08.2011 20:47

Ocena: Ocena pozytywna 1 Ocena negatywna 1

Ja będę łapała Amelię

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 09.07.2010 23:07

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 40

Beato! Znam ten problem niejako z autopsji. Koty nie znoszą gdy je się ładuje do kontenera. Ostatnio Burka III odmówiła współpracy i nie mogłam jej zanieść do weterynarza. Orzeczenie lekarskie zostało wydane zaocznie - bez oglądania pacjentki.
Wypoczywaj, Beatko, gdzieś w zielonej krainie. Przecież kiedyś do nas wrócisz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 09.07.2010 23:02

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 34

Pani Aniu, Sebastianie, mała Nurka jest ze swoim kalectwem bardzo dzielna i potrafi już nie jedno. Starsze kocice ją już zaakceptowały i jest pełna zgoda. Burasia już nie jest półdzikim kotem z działek. To zadziwiające jak ten kot potrafił szybko dostosować się do nowego życia i nowych warunków w bloku. Burasia dostała nowe imię od pani Jadwigi, która zabiera ją do Warszawy. Imię jest piękne i szlachetnie brzmi - Narina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sebastian Maroszek 09.07.2010 22:48

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 40

miło czyta się Twoje Ewo kocie historie:) czekam na kolejny odcinek ze Ślepotką, Burusią.. w rolach głównych;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Koralun 09.07.2010 22:48

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 34

Wzruszajaca ta mała z mamusią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 09.07.2010 22:16

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 44

Beatko, to nie jest fałszywa skromność z mojej strony, ale uważam, że to co robisz Ty, ja, Jadwiga, pani J. z mojego artykułu i wiele innych osób (a jednak) to są normalne odruchy serca wobec zwierząt. Jadwiga wyłożyła to w swoim komentarzu. Gdy byłam z wizytą u Pani Izy Milińskiej (prezeski fundacji "Kocia Mama") akurat jedna z wolontariuszek przyniosła dwa, ledwie żywe, kociaki ośmiotygodniowe - wrzucone przez jakąś bestię do kontenera na śmieci. Nóż się w kieszeni otwiera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Traciak 09.07.2010 22:02

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 41

Jesteście obie wspaniałe..uwielbiam tę kocinkę..to moja ulubienica i to co Ewa robisz, jest piekne..Pisz co chcesz, ale ja tak czuję..Zdania o Tobie nie zmienię..Pozdrowionka i uściski dla kociaków..:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 09.07.2010 21:50

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 40

Twoja, Twoja - Jadziu. Przynajmniej w tych konkretnych dwóch przypadkach. W przypadku Nurki i w przypadku Burasi. Wybacz. Jeszcze nie nauczyłam się jej nowego, szlachetnego imienia. Co do potrzeby zmiany mentalności ludzi wobec naszych braci mniejszych - oczywiście masz rację. Choć w tej kwestii jestem mocno sceptyczna, że kiedyś to nastąpi. Pozdrowionka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Ślawska Szalewicz 09.07.2010 20:01

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 58

Czy ja wiem jaka w tym moja zasługa, mam kota dwa psy i serce ogromne dla ludzi dobrych. Tyle na tym świecie zła, tyle zła czynimy zwierzętem i w imię czego, tego, że są, że wiernie nam służą, że odgajniaja od nas szczury, myszy, kochaja nas bezinteresowanie i są wierne. Czy ludzie czy my odwdzięczamy się tym samym? Czy jesteśmy wierni w przyjaźni, czy jesteśmy bezinteresowni, czy może wyrachowani? a przecież tak niewiele potrzeba, zamieniliśmy być człowiekiem na mieć, a wszystkiego nie można kupić żebyśmy nie wiem jak się starali, tak samo jak wszystkiego nie można zjeść, a w efekcie końcowym na ostatnią drogę nie włożą nam do drewnianego naszego ostatniego garniturku tego za czym biegliśmy w życiu. Więc może należy zmienić perspektywę, spojrzeć na to co robimy inaczej tak po ludzku, jak chciał kiedyś Norwid, który powiedział narodem jesteśmy wspaniałym a ludźmi? marnymi. Może już czas to zmienić... serdecznie pozdrawiam Jadwiga Ślawska Szalewicz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Traciak 09.07.2010 17:27

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 36

;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.