Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3266 miejsce

Jak złapać kota w pułapkę? To nie takie proste...

W ubiegły poniedziałek odbyła się na działkach "Wisienka" operacja łapania kotów w celu ich wysterylizowania. "Operatorem" owej akcji była wolontariuszka fundacji "Kocia Mama", nota bene lekarz hematolog, na co dzień pracująca w jednym z łódzkich szpitali dziecięcych.

Burasia - mamuśka Ślepotki. Zdjęcie wykonane jesienią ubiegłego roku. / Fot. Ewa Łazowska Pani K. przywiozła ze sobą klatkę - łapkę, bo bez tego sprzętu o złapaniu kotów nawet nie mogło być mowy. Obydwie miałyśmy nadzieję, że przynajmniej jeden kot wlezie do tej zmyślnej pułapki i zostanie zawieziony do lecznicy weterynaryjnej w celu przeprowadzenia zabiegu. Futrzaki jakby wyczuły, że szykuje się na nie "zamach". Klatkę omijały wielkim łukiem. Nie skusiło ich nawet mięsko położone w łapce na przynętę.

Po przeszło godzinie oczekiwania w napięciu i niepewności stwierdziłyśmy, że akcję trzeba będzie odwołać. Zbliżał się wieczór, a i komary nie dawały nam spokoju. Gdy zrezygnowane zbierałyśmy się do odwrotu, z zarośli wyłoniła się... mamuśka Ślepotki i zaczęła obwąchiwać klatkę. Widocznie zwabiło ją mięsko sprytnie wyłożone na końcu klatki - łapki. Obydwie z panią J. zamarłyśmy w oczekiwaniu. Wejdzie czy nie wejdzie?... Weszła!

Zdj_cie002.jpg / Fot. mmsDrzwiczki klatki zamknęły się za kocicą z lekkim trzaskiem. Teraz już tylko szybko do lecznicy. Nasz "łup" miał być jeszcze tego wieczora wysterylizowany.
Gdy opowiadałam mojej warszawskiej znajomej o akcji łapania kota, w trakcie naszej rozmowy pojawił się nowy pomysł. Wysterylizowania Burasia już nie powinna wrócić na działki. Powinna mieć własny, przyjazny kotom dom. Moja warszawska znajoma nie zastanawiała się długo. Podjęła decyzję, że Burasię zabierze w najbliższy czwartek do Warszawy.

Wczoraj, po kilkudniowym pobycie w lecznicy dla zwierząt, Burasia tymczasowo zamieszkała w mojej łazience. W tej sytuacji doszło do do spotkania kocicy z porzuconą przez nią ponad miesiąc temu Ślepotką vel Nurką. Okazuje się, że kocia pamięć jest niezawodna. I kocia matka i jej niewidome dziecko jednak dobrze pamiętają, że łączą je ze sobą silne więzi krwi - o czym niech zaświadczy powyższe zdjęcie.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Ola Madyda
  • Ola Madyda
  • 12.08.2011 20:47

Ja będę łapała Amelię

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato! Znam ten problem niejako z autopsji. Koty nie znoszą gdy je się ładuje do kontenera. Ostatnio Burka III odmówiła współpracy i nie mogłam jej zanieść do weterynarza. Orzeczenie lekarskie zostało wydane zaocznie - bez oglądania pacjentki.
Wypoczywaj, Beatko, gdzieś w zielonej krainie. Przecież kiedyś do nas wrócisz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Aniu, Sebastianie, mała Nurka jest ze swoim kalectwem bardzo dzielna i potrafi już nie jedno. Starsze kocice ją już zaakceptowały i jest pełna zgoda. Burasia już nie jest półdzikim kotem z działek. To zadziwiające jak ten kot potrafił szybko dostosować się do nowego życia i nowych warunków w bloku. Burasia dostała nowe imię od pani Jadwigi, która zabiera ją do Warszawy. Imię jest piękne i szlachetnie brzmi - Narina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

miło czyta się Twoje Ewo kocie historie:) czekam na kolejny odcinek ze Ślepotką, Burusią.. w rolach głównych;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wzruszajaca ta mała z mamusią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beatko, to nie jest fałszywa skromność z mojej strony, ale uważam, że to co robisz Ty, ja, Jadwiga, pani J. z mojego artykułu i wiele innych osób (a jednak) to są normalne odruchy serca wobec zwierząt. Jadwiga wyłożyła to w swoim komentarzu. Gdy byłam z wizytą u Pani Izy Milińskiej (prezeski fundacji "Kocia Mama") akurat jedna z wolontariuszek przyniosła dwa, ledwie żywe, kociaki ośmiotygodniowe - wrzucone przez jakąś bestię do kontenera na śmieci. Nóż się w kieszeni otwiera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jesteście obie wspaniałe..uwielbiam tę kocinkę..to moja ulubienica i to co Ewa robisz, jest piekne..Pisz co chcesz, ale ja tak czuję..Zdania o Tobie nie zmienię..Pozdrowionka i uściski dla kociaków..:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twoja, Twoja - Jadziu. Przynajmniej w tych konkretnych dwóch przypadkach. W przypadku Nurki i w przypadku Burasi. Wybacz. Jeszcze nie nauczyłam się jej nowego, szlachetnego imienia. Co do potrzeby zmiany mentalności ludzi wobec naszych braci mniejszych - oczywiście masz rację. Choć w tej kwestii jestem mocno sceptyczna, że kiedyś to nastąpi. Pozdrowionka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ja wiem jaka w tym moja zasługa, mam kota dwa psy i serce ogromne dla ludzi dobrych. Tyle na tym świecie zła, tyle zła czynimy zwierzętem i w imię czego, tego, że są, że wiernie nam służą, że odgajniaja od nas szczury, myszy, kochaja nas bezinteresowanie i są wierne. Czy ludzie czy my odwdzięczamy się tym samym? Czy jesteśmy wierni w przyjaźni, czy jesteśmy bezinteresowni, czy może wyrachowani? a przecież tak niewiele potrzeba, zamieniliśmy być człowiekiem na mieć, a wszystkiego nie można kupić żebyśmy nie wiem jak się starali, tak samo jak wszystkiego nie można zjeść, a w efekcie końcowym na ostatnią drogę nie włożą nam do drewnianego naszego ostatniego garniturku tego za czym biegliśmy w życiu. Więc może należy zmienić perspektywę, spojrzeć na to co robimy inaczej tak po ludzku, jak chciał kiedyś Norwid, który powiedział narodem jesteśmy wspaniałym a ludźmi? marnymi. Może już czas to zmienić... serdecznie pozdrawiam Jadwiga Ślawska Szalewicz

Komentarz został ukrytyrozwiń

;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.