Facebook Google+ Twitter

Jak zmienia się świat za 20 tysięcy dolarów...

Na stronie Neo.org zamieszczono wspaniale brzmiącą deklarację. Mówi o potrzebie równości i braterstwa, przypomina o współodpowiedzialności za losy planety i ludzkości... Deklarację można podpisać. I podpisów nie brakuje. Dlatego, że sygnatariuszy tak wzrusza los Ziemi? A może bardziej nęci 20 tys. dolarów?

Przekonujące przesłanie. / Fot. Neo.orgZawartość strony Neo.org rzeczywiście może wzruszyć. Łagodne dźwięki i obrazy ginących gatunków bezbronnych zwierząt skontrastowane z przykładami człowieczego bestialstwa dobrze przygotowują do zadania sobie pytania: Czy na tej planecie dobrze się dzieje? "Nie" - podpowiada nam cichy, dziewczęcy głos z zamieszczonego filmu. Jak więc nie przyłączyć się do pokazywanej na zdjęciach wspólnoty ludzi, którzy najwyraźniej myślą tak samo. Wspólnoty, którą możemy zobaczyć na zdjęciach. Oto ludzie różnych ras, już tu są. Są, bo podpisali deklarację.

Deklarację zrozumieć łatwo. Bo podana jest w kilkunastu językach, w tym także po polsku: "My, niżej podpisani, deklarujemy: Naszym świętym prawem jest zgodne z poczuciem obowiązku zaangażowanie w następujące zasady: bycie odpowiedzialnymi obywatelami Ziemi, jak również prawnymi obywatelami naszych indywidualnych krajów; dążenie do tego by wszyscy ludzie żyli w pokoju, wolności i by ich podstawowe potrzeby były spełniane(...)

Nie brak tu zmartwionych losami naszej planety. / Fot. Neo.orgSą też fragmenty nieco bardziej rewolucyjnie brzmiące, ale sformułowane na tyle ogólnie, że... właściwie, czemu nie... "- rzucanie wyzwania istniejącemu stanowi rzeczy z instytucjami, przywódcami i formami za każdym razem, gdy nie działają na rzecz całego społeczeństwa; stworzenie nowych struktur i wspieranie nowych przywódców, zgodnie z potrzebami, tak by wypełniać potrzeby świata.(...) Krótko mówiąc - ideał. Na stronie widzimy osoby, które deklarację podpisały. W sumie - ponad 31 tysięcy. Możemy swój podpis złożyć indywidualnie, możemy jednak nim wesprzeć któregoś z poprzedników - osobę bądź organizację. Wtedy dodamy im swój głos. Zresztą o zwiększenie liczby tych głosów każdy z nich zabiega, rozsyłając do znajomych maile z prośbą o wsparcie. Czemu?

Można tu śledzić rosnące zainteresowanie akcją. Kto jeszcze doda podpis w moim profilu? / Fot. Neo.orgDla dobra Ziemi? Może. Jednak w w mailu, jaki z prośbą o dodanie swego podpisu dostałem, mowa jest przede wszystkim o pieniądzach. O 20 tysiącach dolarów, które od Neo.org (czyli tajemniczego Neo Institute Switzerland) otrzyma ten, kto uskłada wystarczającą liczbę podpisów. Ot, taki grant. Na zaspokojenie potrzeb zwycięzcy. "Moja" organizacja, która na ów grant liczy, miała mało czasu, tym bardziej apelowała więc o pośpiech, bo wyścig o (szeroko rozumianą) lepszą przyszłość kończy się już o północy 1. grudnia.

Ale Ty, jeśli dbasz o dobro naszej zielonej planety albo chcesz podpatrzeć świetnie pomyślaną akcję promocyjną, a przy okazji masz pomysł na zagospodarowanie 20 tys. dolarów... Może jeszcze zdążysz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ Moja Piękna, gdy już starannie posprząta kuchnię, kwiaty podleje, kozę na spacer wyprowadzi i wszystko oporządzi jak należy, przysiada na skraju krzesła jak to czynią kulturalne kobiety i wodząc wzrokiem po mieszkaniu rozmyśla, co jest jeszcze jest w nim do zrobienia? Ten codzienny rytuał obserwuję z pewnym zakłopotaniem, gdyż nade wszystko cenię umiar oraz wymagam od ludzi, aby zachowywali się humanitarnie. Nie można przecież spokojnie patrzeć na dziką pogoń ukochanej kobiety za kłębuszkiem kurzu, który pędzony lekkim falowaniem powietrza próbuje skryć się głęboko pod szafę, aby dać schronienie milionom udomowionych roztoczy i tysiącom innym stworzeń Boskich, dla których ów kłębuszek kurzu stanowi wygodny i bezpieczny dom. Albo weźmy uroczy osad, który pozostaje po mojej kąpieli na ścianach wanny. Czyż humanitarnym będzie natychmiastowe użycie środka czyszczącego, który w mgnieniu oka tego dnia pozbawi miliardy bakterii jedynego posiłku? Przecież w tym niesfornym zachowaniu jest coś nieludzkiego. To trochę tak, jakby natychmiast po obiedzie pozabierać i umyć wszystkie talerze, salaterki i wazy, pozbawiając ukochanego domowego psa możliwości dojedzenia sobie z nich do syta. Słowem, zgroza!
Po przeczytaniu artu Tomasza zrobiłem Mojej Pięknej szerszy wykład na ten temat. Początkowo słuchała dość obojętnie, nie bardzo wiedząc, o co mi właściwie chodzi. Jednak gdy przeszedłem do przykładów Jej twarz zalała się żywym rumieńcem, oczy zabłysły niczym talent Dody, a z ust popłynęły następujące słowa:
Drogi Adamie, z którym dzielę trudy życia i mizerny majątek, jeżeli to co mówisz jest prawdą, to nie pozostaje mi nic innego jak dla dobra pleśniaków i innych obrzydliwości mieszkających w twoim ulubionym żółtym serze pozbawić Cię całkowicie do niego dostępu, ocalając tym te stworzenia Boskie od najgorszego rodzaju śmierci, którym niewątpliwie jest pożarcie.
Stanowczość tonu wskazywała, że sprawa jest bezdyskusyjna, więc przytaknąłem tylko.
I taki oto jest mój skromny wkład w ochronę ginących ziemskich gatunków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.