Facebook Google+ Twitter

Jak znaleźć pracę na wakacje?

Wiele młodych osób myśli o pracy w okresie wakacyjnym. Ja starałem się pracować chyba od 17. roku życia, jednak wakacyjny zarobek to nie jest łatwa sprawa. Chcę opowiedzieć o swoich doświadczeniach...

 / Fot. w24W wieku 17 lat zrobiłem kurs na młodszego ratownika WOPR. Wówczas rozpoczęła się moja pierwsza praca - dość łatwa, choć odpowiedzialna. Przez cały sezon miałem tylko dwie poważne interwencje, gdzie było zagrożone życie ludzkie. Praca była dość przyjemna, jednak dostawałem 5 zł za godzinę. Zgodziłem się na to tylko dlatego, że chciałem mieć doświadczenie w tym zawodzie i później zająć się tym na poważnie. Jednak w okresie zimowym przepisy w Polsce uległy zmianie i aby się do nich dostosować i móc dalej pracować, musiałbym wydać około 1500 zł na zrobienie dwóch kursów. Nie mogłem sobie na to pozwolić, więc tak zakończyła się moja historia z ratownictwem wodnym, choć nie ukrywam, że może kiedyś do tego wrócę.

Kolejnym zajęciem była dostawa fast-foodów, cały dzień na skuterze (chyba że była zła pogoda to w samochodzie). 6 zł za godzinę jednak też nie było szczytem marzeń, duża liczba godzin i napiwki pozwoliły zarobić trochę więcej, jednak w tamte wakacje nie miałem prawie wcale możliwości odpoczynku, cały czas zapełniała praca. Nie było to ciężkie zajęcie, ale w upały praca stawała się bardzo męcząca.

Największą wadą jednak był chyba sposób traktowania przez szefa, wymagał od nas wielu dziwnych umiejętności i raczej nie było możliwości odmówienia przyjścia do pracy czy wzięcia wolnego. Firma zatrudniała 3 kierowców, na każdą zmianę przychodził jeden, a praca odbywała się w systemie zmianowym od 9 do 17 lub od 17 do 23 (w weekendy do 3), lecz tak naprawdę bywało rożnie, pracowało się najczęściej do ostatniego klienta, więc najczęściej dłużej.

Dużą wadą był stan pojazdów - mimo zgłaszanych awarii, nic nie było robione. Pracę zakończyłem ok. tydzień przed końcem wakacji, ponieważ podczas jazdy hamulce w skuterze nie zadziałały i wjechałem w samochód. Nic wielkiego się nie stało, jednak uznałem, że nie warto się tak narażać (skuter mimo wypadku za 2 dni jeździł już znowu, chociaż się do tego się już nie nadawał). W tej firmie nie dostałem żadnej umowy czy potwierdzenia, które udowodniłoby moje doświadczenie. Umowa była spisana, jednak nie trafiła do urzędów (jak się dowiedziałem, była potrzebna tylko po to, bym mógł dostać odszkodowanie gdybym potrzebował jakiejś pomocy lekarskiej, wówczas miała być zgłoszona).

W międzyczasie zrobiłem kurs członka grupy informacyjnej ochrony imprez masowych.

W tym roku właśnie próbuje w ten sposób zrobić troszkę pieniędzy. Praca tylko na weekendy, jednak mi to odpowiada, gdyż mam wakacje i możliwość nauczenia się do poprawek na studia. Tutaj planowane wynagrodzenie to 8 zł za godzinę [jednak pracownicy mają możliwość uczestnictwa w darmowych kursach doszkalających], druga firma natomiast oferuje 10 zł na godzinę. Pracując w dwóch firmach naraz i zostając na nocne patrole (czyli do np. 8 rano), mam szansę coś zarobić. Imprez masowych w mojej okolicy nie ma zbyt dużo dlatego mogę połączyć pracę w dwóch firmach, jest to zajęcie najczęściej jedynie weekendowe. Praca raczej sama w sobie nie jest trudna, ale to zależy od miejsca, w którym pełnimy służbę. Jeśli pilnujemy wejścia, to pracy nie brakuje, co chwilę mamy do czynienia z pijanymi osobami lub ludźmi chcącymi wnieść niebezpieczne przedmioty. Jednak są też takie miejsca, gdzie nic zupełnie się nie dzieje i nie mamy co ze sobą zrobić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.