Pozycja materiału w rankingach:
Pomimo pozytywnych informacji na temat gospodarki naszej „Zielonej Wyspy”, mniejsze miasta są nadal miejscem wybitnie niesprzyjającym młodym ludziom szczególnie w podjęciu pierwszej pracy. Maturzysto, co wybierzesz?
Fakty mają oparcie chociażby w statystykach, jakie w ubiegłym roku przygotował GUS, zatytułowanych [a]Wejście ludzi młodych na rynek pracy”. Statystycznie Europejczycy rozpoczynają prace zarobkowe już około 15-16 roku życia. W Polsce granica przesunięta jest najczęściej do 24 roku życia.(1) Niewiele dla pracodawcy warta jest praca młodego człowieka ze średnim wykształceniem, a dla samego nastolatka, który próbuje podjąć pracę np. w Ochotniczym Hufcu Pracy perspektywa zarobku w granicach 250 zł miesięcznie jest mało motywująca. Często nie ma jednak innych możliwości.Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.30)
Miejscowość: Gorlice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Braciszewski 02.04.2010 18:16
Pani Moniko. Skończyły się mam nadzieje bezpowrotnie czasy ochronki i tzw. sierot życiowych. Pójście na studia tylko po to żeby odbębnić je dla papierka to ewidentna strata czasu pseudo studenta i kadry która się z nim męczy , sprawdzając czy praca w całości zerznięta z internetu czy też nie. Jeszcze przed pójściem na studia trzeba się zastanowić czy po nich będzie się miało pracę. Ilu można potrzebować ludzi po marketingu i zarządzaniu. A tak nawiasem mówiąc taki student nie zna się ani na marketingu a tym bardziej na zarządzaniu. Przez ostatnie 10 lat przeprowadziłem około 1000 rozmów z kandydatami do pracy w bankowości. Jak mogę zatrudnić do pracy do zarządzania zespołem doradców bankowych kogoś kto nawet drużyną harcerską nie dowodził ani też w niej nie był żeby chociaż przyjże się na czym polega ta praca, bo podczas studiów jedyne co robił to praca w barze, ulotki lub sprzedaż przez internet. Po co . Po to żeby się z niego załoga nabijała a bank ponosił straty bo on nie wie co zarządzanie poprzez cele nie mówiąc o strategicznym,jakością,zmianą czy też wiedzą.Zna definicje i myśli że to wystarczy.
Już od pierwszego roku studiów trzeba szukać zajęcia które nauczy praktycznej strony przyszłego zawodu. Choćby trzeba było za to płacić a nie dostawać pieniądze. No i oczywiście trzeba wiedzieć że ze względu na duży wybór w pierwszej kolejności będą zatrudniani ci z doświadczeniem,potem z najlepszych uczelni a dopiero potem cała reszta.
Wkurza mnie to że teraz kiedy są takie możliwości i wszystko podane jak na tacy to studenci nie potrafią tego wykorzystać. Co by pani zrobiła w czasach kiedy ja studiowałem?
Autor usunął profil 01.04.2010 09:30
Student zanim skończy studia - niestety - powinien równolegle odbywać praktykę - która to niestety - powinna być w programie studiów tak jak egzamin . Bez zapewnienia praktyki i podpisania umowy nie powinno się studiować . W ten oto sposób uniknie się " nadprodukcji " wyuczonych młodych ludzi bez jakiejkolwiek praktyki . To powinno być wpisane w program studiowania - tak jak to robiono w dawnych Szkołach Zawodowych i Przyzakładowych.
Nie zaszkodzi , że obok nauczyciela wykładającego w szkole będzie praktykował STUDENT , czy obok Inżyniera - To można pogodzić a i praktyka będzie nabyta . Tak myślę ! Wystarczy praktycznym być . Praktyka musi " iść " równolegle z nauką - Dlaczego tak nie jest ? To mnie zawsze zastanawia ?? Pozdrawiam Krzysztof ✈ :-)
Monika Anna Kulka 01.04.2010 01:53
Dziękuję jednak, ze napisała Pani o swoich spostrzeżeniach. Sama także znam ludzi, których w schemat powyższy wpisać nie można (i całe szczęście!!). Nie chciałam napisać artykułu z serii "student znów narzeka". Moją intencją było raczej wskazanie ogólnych problemów, które mogą spotkać na drodze kolejni młodzi ludzie.
Troszkę tak jak z prognozą demograficzną (dlaczego wciąż tak strasznie zaniedbywaną w Polsce...?!) - ma ostrzegać przed ewentualnymi zagrożeniami, a nie być wyrokiem.
Póki jest czas - wzorem powyżej przytoczonych, krzepiących komentarzy - trzeba działać. ^_^
Katarzyna Błochowiak 01.04.2010 01:37
Pytania o system nie zadałam po to, żeby uzyskać na nie arbitralną odpowiedź, bo chyba takiej uzyskać się nie da. Nie było także moją intencją bycie złośliwą i czepiającą się babą (chociaż to trochę tak wygląda). Po prostu chcę zmusić do myślenia. Jestem studentką IV roku i trochę już znam temat studiowania ze wszystkimi jego zaletami i bolączkami.
P.s. Pieprzyć system;P
Monika Anna Kulka 01.04.2010 00:09
Małe "re:"
po pierwsze - Pani Hanno - zdanie celowo napisane zostało w czasie przeszłym. Moje doświadczenie potwierdza Pani punkt widzenia. Jeśli zaś mogę odnieść się do mojego najbliższego otoczenia: w grę wchodzi jeszcze czasem kredyt studencki.
Co do "szarej strefy" - chyba pozwoliłam sobie na zbyt przeskok myśli, przepraszam.
Miałam tu na myśli nie naukę na wyjeździe, ale pracę tamże. Jednocześnie miałam na względzie osoby, które za granicą pozostały.
zatem: praca wyjazdowa to alternatywa dla braku możliwości zatrudnienia w pożądanym regionie bądź pracy "półlegalnej"
W sprawie zaś "pieprzonego systemu"... W niniejszym tekście użyłam tego słowa w znaczeniu szerokim. Miałam na myśli "system szkolnictwa" plus polityki zatrudnienia. Łączy się to z drugim pytaniem - kto do kogo powinien się dopasowywać?
Odpowiem Pani tak: rozumiem konieczność pewnych odgórnych zmian. Nie bawi mnie jednak rola "króliczka doświadczalnego" dla kolejnych wdrażanych reform.
Agnieszka Pawłowska 31.03.2010 23:32
Ja się odniosę do pierwszego akapitu w szczególności bo zwrócił on moją uwagę:
Średnia wieku wejścia Polaka na rynek pracy wynosi z tego co pamiętam 22 lata (był jakiś czas temu artykuł w ''Rz''). Oczywiście jak na standardy europejskie jest to dość słaby wynik. Ale idąc dalej; w sumie nie interesowałam się nigdy za bardzo innymi zawodami, ale w moim znam chłopaka, który od 14. roku życia pracuje jako dziennikarz i bez matury i nawet skończenia liceum zarabiał ponad średnią krajową. Wszystko tak naprawdę zależy do ciebie. Małe miasta też dają perspektywy, o czym nie raz się przekonałam; ilu mam znajomych, którym pod studiach proponowane są dobrze płatne posady w mniejszych, ale stabilniejszych firmach? Ja obecnie mimo studiów dziennych i pracy dorywczej jestem w stanie pogodzić to z pracą dziennikarską, licznymi stażami, warsztatami, które budują mi CV i przede wszystkim niezwykle potrzebne doświadczenie. Naprawdę młodzieży zrozumcie, że papier to nie wszystko, trzeba mieć praktykę fach w ręki i trochę chęci i zapału. To tak dużo?
Katarzyna Błochowiak 31.03.2010 23:20
Czy system nie dopasowuje się do ludzi, czy ludzie nie potrafią/nie chcą dopasować się do systemu? - oto jest pytanie.
I czym jest ten pieprzony system???
Katarzyna Błochowiak 31.03.2010 23:18
"Przełamany został opór przez wyjazdem do pracy, czy na uczelnię w dalsze regiony kraju, kontynentu, czy świata. Z jednej strony to sukces, z drugiej oczywista kompromitacja systemu, który sprzyja rozrostowi szarej strefy, wyłączając niemal ex legem szansę zatrudnienia dla młodych ludzi w rodzimych stronach".
Co autorka miała na myśli? Chodzi mi, przede wszystkim, o "rozrost szarej strefy". Czy wyjazd na jakąkolwiek uczelnie może wiązać się ze szarą strefą?
Hanna Sidorska 31.03.2010 22:58
"Studia stacjonarne wiązały się z dobrze zdaną maturą. Dla tych, którym się nie powiodło pozostawały niestacjonarne lub wieczorowe." Nie do końca. Znam wiele osób (jestem jedną z nich), które maturę zdały bardzo dobrze i bez problemu dostałby się na studia dzienne, a studia zaoczne wybrały ze względów materialnych. Taniej wychodzi mnie dojazd co drugi tydzień na studia i miesięczne czesne niż studiowanie dzienne i utrzymanie się w innym mieście. Do tego studiując dziennie mogłabym jedynie rozdawać ulotki w czasie wolnym, bo nikt nie zatrudniłby mnie na cały etat (co jasne). Siedziałabym na garnuszku rodzicielskiej łaski i nie łaski. A tak sama zarabiam na swoje studia i rozrywki i nie jestem ciężarem dla domowego budżetu.
Magdalena Gawryś 31.03.2010 22:40
Trzeba najpierw to przeczytać i dopiero potem wybierać, nie na odwrót.
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +412)