Facebook Google+ Twitter

Jak znaleźć pracę po studiach?

Pomimo pozytywnych informacji na temat gospodarki naszej „Zielonej Wyspy”, mniejsze miasta są nadal miejscem wybitnie niesprzyjającym młodym ludziom szczególnie w podjęciu pierwszej pracy. Maturzysto, co wybierzesz?

 / Fot. PAP/Piotr PolakFakty mają oparcie chociażby w statystykach, jakie w ubiegłym roku przygotował GUS, zatytułowanych [a]Wejście ludzi młodych na rynek pracy”. Statystycznie Europejczycy rozpoczynają prace zarobkowe już około 15-16 roku życia. W Polsce granica przesunięta jest najczęściej do 24 roku życia.(1) Niewiele dla pracodawcy warta jest praca młodego człowieka ze średnim wykształceniem, a dla samego nastolatka, który próbuje podjąć pracę np. w Ochotniczym Hufcu Pracy perspektywa zarobku w granicach 250 zł miesięcznie jest mało motywująca. Często nie ma jednak innych możliwości.

Co ważniejsze: ilość, czy jakość?

Studia stacjonarne wiązały się z dobrze zdaną maturą. Dla tych, którym się nie powiodło pozostawały niestacjonarne lub wieczorowe. Ostatnio jednak coraz liczniejsza staje się liczba studiujących niestacjonarnie. Są oni chętniej zatrudniani ze względu na ich dyspozycyjność. Po ukończonych studiach szybciej uzyskują zatrudnienie, ze względu na doświadczenie zawodowe, które byli studenci „stacjonarni” dopiero zdobywają. Jak pokazują badania Eurostatu, od lat między innymi ze Słowacją jesteśmy krajem „produkującym” największą ilość osób z wyższym wykształceniem. Jednocześnie mają one stosunkowo małą szansę na zatrudnienie po okresie nauki.(1)

Czego brakuje polskiemu wykształconemu absolwentowi do tego, by znaleźć szybko zatrudnienie? Najczęściej umiejętności praktycznych, doświadczenia, specjalizacji, zdolności organizacji własnego czasu, umiejętności przekuwania wiedzy na działanie w praktyce. Podstawą jest rozmijanie się wykształcenia z aktualną potrzebą rynku pracy. Wśród legionu Polaków, wyższym wykształceniem legitymuje się 10,2 proc., czyli o 3,7 proc. więcej niż 14 lat wcześniej (dane: GUS; Rocznik Demograficzny 2009).(2)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pani Moniko. Skończyły się mam nadzieje bezpowrotnie czasy ochronki i tzw. sierot życiowych. Pójście na studia tylko po to żeby odbębnić je dla papierka to ewidentna strata czasu pseudo studenta i kadry która się z nim męczy , sprawdzając czy praca w całości zerznięta z internetu czy też nie. Jeszcze przed pójściem na studia trzeba się zastanowić czy po nich będzie się miało pracę. Ilu można potrzebować ludzi po marketingu i zarządzaniu. A tak nawiasem mówiąc taki student nie zna się ani na marketingu a tym bardziej na zarządzaniu. Przez ostatnie 10 lat przeprowadziłem około 1000 rozmów z kandydatami do pracy w bankowości. Jak mogę zatrudnić do pracy do zarządzania zespołem doradców bankowych kogoś kto nawet drużyną harcerską nie dowodził ani też w niej nie był żeby chociaż przyjże się na czym polega ta praca, bo podczas studiów jedyne co robił to praca w barze, ulotki lub sprzedaż przez internet. Po co . Po to żeby się z niego załoga nabijała a bank ponosił straty bo on nie wie co zarządzanie poprzez cele nie mówiąc o strategicznym,jakością,zmianą czy też wiedzą.Zna definicje i myśli że to wystarczy.
Już od pierwszego roku studiów trzeba szukać zajęcia które nauczy praktycznej strony przyszłego zawodu. Choćby trzeba było za to płacić a nie dostawać pieniądze. No i oczywiście trzeba wiedzieć że ze względu na duży wybór w pierwszej kolejności będą zatrudniani ci z doświadczeniem,potem z najlepszych uczelni a dopiero potem cała reszta.

Wkurza mnie to że teraz kiedy są takie możliwości i wszystko podane jak na tacy to studenci nie potrafią tego wykorzystać. Co by pani zrobiła w czasach kiedy ja studiowałem?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.04.2010 09:30

Student zanim skończy studia - niestety - powinien równolegle odbywać praktykę - która to niestety - powinna być w programie studiów tak jak egzamin . Bez zapewnienia praktyki i podpisania umowy nie powinno się studiować . W ten oto sposób uniknie się " nadprodukcji " wyuczonych młodych ludzi bez jakiejkolwiek praktyki . To powinno być wpisane w program studiowania - tak jak to robiono w dawnych Szkołach Zawodowych i Przyzakładowych.
Nie zaszkodzi , że obok nauczyciela wykładającego w szkole będzie praktykował STUDENT , czy obok Inżyniera - To można pogodzić a i praktyka będzie nabyta . Tak myślę ! Wystarczy praktycznym być . Praktyka musi " iść " równolegle z nauką - Dlaczego tak nie jest ? To mnie zawsze zastanawia ?? Pozdrawiam Krzysztof ✈ :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję jednak, ze napisała Pani o swoich spostrzeżeniach. Sama także znam ludzi, których w schemat powyższy wpisać nie można (i całe szczęście!!). Nie chciałam napisać artykułu z serii "student znów narzeka". Moją intencją było raczej wskazanie ogólnych problemów, które mogą spotkać na drodze kolejni młodzi ludzie.
Troszkę tak jak z prognozą demograficzną (dlaczego wciąż tak strasznie zaniedbywaną w Polsce...?!) - ma ostrzegać przed ewentualnymi zagrożeniami, a nie być wyrokiem.
Póki jest czas - wzorem powyżej przytoczonych, krzepiących komentarzy - trzeba działać. ^_^

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pytania o system nie zadałam po to, żeby uzyskać na nie arbitralną odpowiedź, bo chyba takiej uzyskać się nie da. Nie było także moją intencją bycie złośliwą i czepiającą się babą (chociaż to trochę tak wygląda). Po prostu chcę zmusić do myślenia. Jestem studentką IV roku i trochę już znam temat studiowania ze wszystkimi jego zaletami i bolączkami.

P.s. Pieprzyć system;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małe "re:"
po pierwsze - Pani Hanno - zdanie celowo napisane zostało w czasie przeszłym. Moje doświadczenie potwierdza Pani punkt widzenia. Jeśli zaś mogę odnieść się do mojego najbliższego otoczenia: w grę wchodzi jeszcze czasem kredyt studencki.

Co do "szarej strefy" - chyba pozwoliłam sobie na zbyt przeskok myśli, przepraszam.
Miałam tu na myśli nie naukę na wyjeździe, ale pracę tamże. Jednocześnie miałam na względzie osoby, które za granicą pozostały.
zatem: praca wyjazdowa to alternatywa dla braku możliwości zatrudnienia w pożądanym regionie bądź pracy "półlegalnej"

W sprawie zaś "pieprzonego systemu"... W niniejszym tekście użyłam tego słowa w znaczeniu szerokim. Miałam na myśli "system szkolnictwa" plus polityki zatrudnienia. Łączy się to z drugim pytaniem - kto do kogo powinien się dopasowywać?
Odpowiem Pani tak: rozumiem konieczność pewnych odgórnych zmian. Nie bawi mnie jednak rola "króliczka doświadczalnego" dla kolejnych wdrażanych reform.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się odniosę do pierwszego akapitu w szczególności bo zwrócił on moją uwagę:
Średnia wieku wejścia Polaka na rynek pracy wynosi z tego co pamiętam 22 lata (był jakiś czas temu artykuł w ''Rz''). Oczywiście jak na standardy europejskie jest to dość słaby wynik. Ale idąc dalej; w sumie nie interesowałam się nigdy za bardzo innymi zawodami, ale w moim znam chłopaka, który od 14. roku życia pracuje jako dziennikarz i bez matury i nawet skończenia liceum zarabiał ponad średnią krajową. Wszystko tak naprawdę zależy do ciebie. Małe miasta też dają perspektywy, o czym nie raz się przekonałam; ilu mam znajomych, którym pod studiach proponowane są dobrze płatne posady w mniejszych, ale stabilniejszych firmach? Ja obecnie mimo studiów dziennych i pracy dorywczej jestem w stanie pogodzić to z pracą dziennikarską, licznymi stażami, warsztatami, które budują mi CV i przede wszystkim niezwykle potrzebne doświadczenie. Naprawdę młodzieży zrozumcie, że papier to nie wszystko, trzeba mieć praktykę fach w ręki i trochę chęci i zapału. To tak dużo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy system nie dopasowuje się do ludzi, czy ludzie nie potrafią/nie chcą dopasować się do systemu? - oto jest pytanie.

I czym jest ten pieprzony system???

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Przełamany został opór przez wyjazdem do pracy, czy na uczelnię w dalsze regiony kraju, kontynentu, czy świata. Z jednej strony to sukces, z drugiej oczywista kompromitacja systemu, który sprzyja rozrostowi szarej strefy, wyłączając niemal ex legem szansę zatrudnienia dla młodych ludzi w rodzimych stronach".
Co autorka miała na myśli? Chodzi mi, przede wszystkim, o "rozrost szarej strefy". Czy wyjazd na jakąkolwiek uczelnie może wiązać się ze szarą strefą?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.03.2010 22:58

"Studia stacjonarne wiązały się z dobrze zdaną maturą. Dla tych, którym się nie powiodło pozostawały niestacjonarne lub wieczorowe." Nie do końca. Znam wiele osób (jestem jedną z nich), które maturę zdały bardzo dobrze i bez problemu dostałby się na studia dzienne, a studia zaoczne wybrały ze względów materialnych. Taniej wychodzi mnie dojazd co drugi tydzień na studia i miesięczne czesne niż studiowanie dzienne i utrzymanie się w innym mieście. Do tego studiując dziennie mogłabym jedynie rozdawać ulotki w czasie wolnym, bo nikt nie zatrudniłby mnie na cały etat (co jasne). Siedziałabym na garnuszku rodzicielskiej łaski i nie łaski. A tak sama zarabiam na swoje studia i rozrywki i nie jestem ciężarem dla domowego budżetu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba najpierw to przeczytać i dopiero potem wybierać, nie na odwrót.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.