Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171142 miejsce

Jak zostać małym Wałęsą?

O demokracji każdy coś tam wie. Wiem i ja, a przynajmniej tak mi się wydawało... W pełni uświadomiła mnie Sassy Buregren i jej „Mała książka o demokracji”.

Okładka "Małej książki o demokracji", projektu Sassy Buregren. / Fot. Tomasz SierpińskiCzym jest demokracja? - Trudno powiedzieć. Od kiedy pamiętam w Polsce zawsze się o niej mówiło. W zasadzie nie znam innego ustroju. Starsi koledzy, rodzina, znajomi, twierdzą, że nie jest idealna, ale nie wymyślono nic lepszego. Zalążkiem polskiej demokracji był sprzeciw wobec zastanego porządku. Ów sprzeciw, forma buntu, obywatelskiego niepodporządkowania, jest nieodłącznym elementem demokracji, bowiem każdy człowiek ma prawo do wygłaszania własnego zdania, przekonywania innych do swoich racji...

„Mała książka o demokracji” jest adresowa do wszystkich tych, którzy chcą, aby ich głos stał się słyszalny, ale nie wiedzą jak to zrobić. W 2002 roku, Sassa Buregren za swój podręcznik otrzymała nagrodę im. Linneusza, przyznawaną przez Związek Bibliotekarzy Szwedzkich. Po pieciu latach „Mała książka…” doczekała się polskiego wydania.

Autorką ilustracji jest sama Sassa Buregren. / Fot. Tomasz SierpińskiNie jest to zwyczajny przekład, lecz adaptacja. To pierwsze zlecono Iwonie Jędrzejowskiej, a drugie Magdalenie Środzie. W oryginale bohaterką książki jest dziesięcioletnia Jorinda, która poprzez próbę realizacji swoich postulatów, poznaje zasady funkcjonowania demokracji w rodzinie, szkole, gminie, parlamencie, Uni Europejskiej czy w ONZ. W naszej wersji towarzyszy jej rówieśniczka z Polski, Justyna.
W książce, prócz historii dziewczynek, przedstawiono również istotę Konwencji o Prawach Dziecka, oraz sylwetki osób propagujących demokrację i prawa człowieka - od Sokratesa, przez Mahatma Gandhi’ego, po Jacka Kuronia.

Niestety słabą stroną polskiej „Małej książki o demokracji” jest adaptacja. Choć Szwecja i Polska są krajami o odmiennej kulturze, to z porównania działań dziewczynek nic nie wynika. Siłą oryginału jest uniwersalizm. Postulaty dziewczynek niewiele się różnią. Podobnie jest ze sposobem ich realizacji. Moim zdaniem dodanie drugiej dziewczynki raczej utrudniło zrozumienie istoty przekazu, niż spolszczyło książkę.

Janusz Korczak został namalowany przez Agnieszkę Kierat. / Fot. Tomasz SierpińskiSassa Buregren uczy nie tylko demokracji, lecz może przede wszystkim tolerancji. Doskonałym przykładem jest przytoczona historia Anny Frank, niemieckiej Żydówki, która jako mała dziewczynka musiała uciekać z ojczyzny przed nazistami. Niespełna kilka stron dalej poznajemy historię Janusza Korczaka, polskiego Żyda, lekarza, opiekuna bezdomnych dzieci. „Korczak w czasie wojny znalazł się wraz ze swoimi wychowankami w getcie, w specjalnym miejscu odosobnienia dla Żydów, których Niemcy traktowali jako „podludzi”. (fragment książki – przyp. red.)”.

W adaptacji razi niedokładność. Nie wszyscy Niemcy byli nazistami, a to właśnie oni, pod wodzą Hitlera, prowadzili eksterminację osób żydowskiego pochodzenia, w tym także z Niemców, czy Polaków.

Na szczęście zalet jest więcej, niż wad. „Mała książka o demokracji” to niezłe kompendium wiedzy na temat instytucji „niedoskonałego systemu”. Osobiście nie zdawałem sobie sprawy jak duży wpływ na działanie gminy czy parlamentu, ma głos jednego obywatela. Książkę tę polecam każdemu, jako lekturę obywatelską. „Demokracja jest jak rower, trzeba ciągle pedałować, by jechał”. To od nas - obywateli, małych i dużych, zależy jak daleko zajedzie.

Czytaj również:

Recenzję "Małej Książki o feminizmie": Jestem jaka jestem, czyli feminizm dla małych i dużych

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przyzwoity materiał, okropny tytuł tegoż.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.