Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43919 miejsce

Jak zrobić dynię na Halloween?

Zwyczaj związany z przebierankami i zabawami, obchodzony nocą 31.10, ma coraz więcej zwolenników w Polsce. Halloween już w sobotę, zatem przedstawiamy mały poradnik jak przygotować najbardziej rozpoznawalny symbol tego święta - dynię.

1 z 12 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Wybór dyni zależy od nas samych. Kształt nie ma znaczenia w przygotowywaniu. Fot. Patrycja Cychner
Wybór dyni zależy od nas samych. Kształt nie ma znaczenia w przygotowywaniu. Fot. Patrycja Cychner
Informacje z regionu
pomorze.naszemiasto.pl


Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Pozosatje zasadnicza kwestia czy obawiamy sie smierci, czy moze raczej utraty doczesnego (znanego nam) zycia... onegdaj bylo o tym wiecej tutaj: http://www.kosciol.pl/forum/viewtopic.php?showtopic=131094

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba to bylo dac jako odrebny art... ;)

A cos od siebie: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potrzeba importu jest trochę przykra. Ale cóż, wpływ głębokiej integracji narodów, konformizm i uleganie presji ośrodków opiniotwórczych, dalej działających przez wychowawców np. w szkołach...
Geneza i natura Halloween też nie jest zbyt fajna, nie popieram kultywowania tego święta. Jak już ktoś potrzebuje się bawić w jakieś obrzędy to może lepiej dziady?

Adamie, co do oswajania śmierci... Wesoły sposób, a jak ktoś w rodzinie umrze, to trzeba znowu przeżyć Halloween, żeby znowu było wesoło? Jeżeli tak, to wygląda to jak zwykła, doraźna ucieczka od problemu (tu: śmierci). Jeśli wolno, moje zdanie na ten temat (parafraza z bloga):

'Śmierć nie powinna być tematem tabu, po pierwsze dlatego, że jest wpisana w egzystencję każdego z nas (raczej nieśmiertelności nie osiągniemy, a jeżeli, to sami się wybijemy). Po drugie, ponieważ z racji ‘po pierwsze’ kiedyś trzeba się z nią “oswoić”, a raczej ukorzyć przed.

I tak oto w dniu pierwszego listopada (w niektórych kręgach kulturowych i religijnych kiedy indziej) lokalne społeczności wyruszają do nekropolii, aby paroma gestami oddać cześć zmarłym z rodziny, spośród znajomych lub wielkich ludzi. Zazwyczaj jest to znicz, wieniec kwiatów i chwila modlitwy lub zadumy.

Inne środowiska preferują natomiast obchodzenie święta zmarłych na wesoło, np. w postaci Halloween. Poza tym gdzieniegdzie odbywają się huczne parady lub imprezy, co poniektórzy(dorośli!) oddają się kolejnemu z rzędu upojeniu alkoholowemu. Cała ta otoczka (może poza tym ostatnim?) ma na celu inaczej pokazać śmierć, raczej ją ośmieszyć i zbagatelizować, oderwać od rzeczywistości i utwierdzić w przekonaniu “śmierć to bujda”, lub – w najlepszym wypadku – “nie ma co się tym przejmować, cieszmy się życiem, carpe diem!”. Cieszenie się życiem i chwytanie dnia jest istotne, ale tutaj wydaje się to niepotrzebnie być traktowane jako argument za ignorowaniem faktu, że w końcu każdy z nas zejdzie z tego świata. Obie z mainstreamowych tradycji mają swoje zalety i wady.

Pierwsza pozwala w godny i poważny sposób (choć w tłoku, jeżeli obrzędy wykonujemy wtedy kiedy "wszyscy") uczcić pamięć bliskich, którzy umarli. Druga w pewnym sensie umożliwia oswojenie się ze śmiercią poprzez zabawę. Ale niestety – przynajmniej subiektywnie patrząc – widzę w obu postawach pewne wady. Będę bazował na moich obserwacjach, wnioski nie dotyczą na pewno ogółu.

Wśród kultywujących "starą tradycję" widuję ludzi napełnionych lękiem lub smutkiem, choć tak być nie powinno. Przynajmniej z założenia większość z nich jest, albo stara się być, chrześcijanami, katolikami. Jeśli chodzi o nich, co rzuca mi się w oczy: widzę wiarę, że po śmierci czeka nas co najmniej tak samo wspaniałe życie (stan duszy, niebo, lub czyściec/niebo, potem zmartwychwstanie). Ale jakoś tego nie widać, ludzie wydają się nie pamiętać o tym i śmierć jest dla nich strasznym wydarzeniem, którego chcieliby uniknąć. Smutek, lęk, strach. Zaduma przypomina powtarzające się pytanie pozostawione samemu sobie: “kiedyś i mnie to spotka, co teraz? Co to będzie gdy mnie zabraknie?” lub “co poczną beze mnie bliscy i znajomi? Co ja bez nich pocznę?” albo - bardziej przyziemnie - "stracę wszystko, co posiadam, to straszne!". Nie powinniśmy tak myśleć, ludzie wierzący w Boga. Chrystus swoim zmartwychwstaniem pokonał śmierć, okazał zwycięstwo nad Szatanem, od którego śmierć przyszła na świat. Ci, którzy umarli, jeno ciała potracili (Horacy - Non omnis moriar), nadal istnieją i możemy za nich się modlić, jeżeli oni tego potrzebują, i prosić ich o wstawiennictwo, jeżeli my tego potrzebujemy a wierzymy, że oni już cieszą się przed obliczem Najwyższego. Tęsknota nie powinna wykraczać poza rozsądną "porcję" - po prostu rozstajemy się na pewien czas. Poza tym w końcu ze śmiercią (albo zmartwychwstaniem) każdego z nas, nastąpi ponowne spotkanie z nimi. Ale nastąpi też coś wiele piękniejszego: spotkamy samego Boga i będziemy cieszyć się ze wszystkimi Jego miłością! Jak te owieczki, które pasą się beztrosko na łące, podczas gdy pasterz czuwa i pielęgnuje je. Jak dzieci, nie z własnej winy oddalone od ojca, które mogą znowu cieszyć się jego bliskością.
"ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują." 1 Kor 2, 9
"Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk." Flp 1, 21
Na ile nasza wiara jest zasadna? Jeżeli ktoś ma wątpliwości - okaże się po śmierci (albo się nie okaże ;)).

Jeśli zaś chodzi o ateistów lub agnostyków, najprawdopodobniej i ich spotykają czasem nieprzyjemne myśli, jednak bez oparcia w postaci nadziei w życie wieczne. Patrząc w ten sposób wydaje się, że lepszym, bardziej uniwersalnym i pozytywnym wyjściem jest Halloween. Ale i tu bym się do czegoś doczepił.

Oderwanie śmierci od realności może być zwyczajnym wyparciem się niechcianych wizji przyszłości, a nie oswajaniem się z nią. Do tego – mniemam – przy “pierwszej lepszej” śmierci kogoś bliskiego cała radosna otoczka może prysnąć i problem egzystencjalny wraca. Czy jest zatem jakieś rozwiązanie? Jak myśleć o śmierci (samym wydarzeniu, nie cierpieniach z nią związanych)?

Wydaje się, że i tu można i warto znaleźć złoty środek: zaduma – owszem, bardzo potrzebna, może nawet przydatna byłaby – nawiązując do toposu tabu – rozmowa z innymi na tego typu tematy. Ale przy tym nie pesymizm, raczej wspomnienie zmarłych, zastanowienie się nad celem swojej egzystencji i zrewidowanie swojego dotychczasowego życia pod kątem różnych jego aspektów. Do tego nie warto się zbytnio martwić samą śmiercią. Wierzący mają zaplecze w postaci nieśmiertelnej duszy, niewierzący natomiast… Powiem nieco nie-wprost, niech będzie to odpowiedź zarówno skierowana do wierzących jak i niewierzących, a przy tym jest to maksyma, którą można zastosować w chyba każdej dziedzinie życia. Jeśli dobrze kojarzę ma korzenie w filozofii Dalekiego Wschodu.

“Kiedy problem ma rozwiązanie – nie ma powodu do zmartwień.
Kiedy zaś nie można rozwiązać problemu – zmartwienie niczego nie zmieni.”

Uważam, że jest to wcale niezła postawa. Wszak wobec śmierci naprawdę jesteśmy bezsilni, możemy jedynie zająć się życiem. Niezależnie od tego, czy wierzysz w życie po śmierci, czy nie: nie przejmuj się śmiercią – w końcu i tak Cię spotka, jak każdego z nas. Chwytaj dzień, ciesz się każdym aspektem życia i żyj tak, abyś umarł – nieważne, kiedy – bez żalu, strachu przed utratą kontaktów i dóbr materialnych, bez wyrzutów sumienia i/lub poczucia niespełnienia.'

Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Amerykańskie zwyczaje i święta jakby swoich Polskich nie było, tradycje swojego narodu przestają już wystarczać trzeba importować z dalekich stron to może jeszcze z islamu coś ? kompletny brak szacunku dla własnych tradycji !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.torikomix.pl/?p=349

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mi się Haloween podoba. To taki wesoły sposób na oswajanie śmierci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny pretekst do zrobienia imprezy.
Mnie się to podoba;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Halloween, Walentynki może jeszcze indyka zaczniemy pitrasić ? nie trafiają do mnie amerykańskie święta
instrukcja obsługi dyni OK

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.10.2009 19:13

Ach "Dyniowe Strach":)
w USA wycinanie dyń na Halloween jest takie proste:) są ogólnie dostępne zestawy, to znaczy szablony do przyklejenia na dynie i komplety nożyków z ostrzami wyprofilowanymi do cięcia skopmlikowanych wzorów, taki rodzaj szpikulców aby można było wyciąć linie zakrzywione.
Cóż, u nas trzeba radzić sobie zwykłym kuchennym nożem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super sprawa !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.

Zamknij