Facebook Google+ Twitter

Jak żyć w cieniu śmierci? Recenzja "Muzeum ciszy" Yoko Ogawy

W środku marca, w dniu Ubijania zająca, przybywa do pewnego miasteczka młody muzealnik, po to, by stworzyć muzeum jakiego nikt jeszcze nie stworzył.

 / Fot. OkładkaFabuła rozpoczyna się bardzo konwencjonalnie - młody mężczyzna przybywa do nieznanego mu miejsca na dalekiej prowincji, do starego domu położonego na uboczu, w którym ma podjąć pracę. Jak każdy, kto zmierzyć się musi z miejscem i ludźmi naznaczonymi swoją historią, tak i on czuje się jak intruz. Oto główny bohater staje przed tajemnicą, którą będzie musiał rozwikłać i z którą będzie się musiał zmierzyć. Być może jest to największa zagadka tego miejsca. Stara kobieta, nawet bardzo stara jak na swój wiek, jego pracodawczyni. To ona zleci głównemu bohaterowi najcięższą pracę jaką kiedykolwiek będzie musiał wykonać. Ta praca stanie się jego przekleństwem i obsesją, zajęciem którego nie zapomni do końca życia. Nieświadomy muzealnik, sam również przyczyni się do powiększenia zbiorów osobliwego muzeum, jakie musi stworzyć za sprawą rodzinnej pamiątki, z którą dotąd się nie rozstawał.

Tym razem jednak, mimo że miałem do dyspozycji wystarczająco dużo miejsca i funduszy, nie umiałem ułożyć planu działań. Nie umiałem wyobrazić sobie ostatecznego kształtu muzeum.

Zwyczajne miasto, zdawałoby się prowincja jakich wiele, jednak z niecodziennym i osobliwym kultem ciszy. Dlaczego cisza ma takie znaczenie dla mieszkańców? Tym bardziej, że sprawa stworzenia muzeum niepokojąco się przedłuża. Osobliwy zbiór rzeczy, pamiątki po zmarłych mieszkańcach miasteczka. Jakie znaczenie mogą mieć rupiecie takie, jak kępka suchej trawy, skalpel, tubki farb czy narzędzie ogrodnicze wyjęte ze stygnącej ręki ogrodnika, który zginął w wypadku?

Żywi na siłę starają się nadać sens śmierci i ludzkiemu życiu, próbując jak bohater książki poukładać etapami koleje swojego losu, od narodzin aż do momentu śmierci, kolekcjonując tak jak on kolekcjonuje przedmioty, swoje wspomnienia. Układają je skrupulatnie w swej duszy, niczym w tytułowym muzeum ciszy. Pamiątki po zmarłych są wręcz wygrzebanymi z grobu, ostatnimi namacalnymi przedmiotami po zmarłych, wydartymi z objęć śmierci i nicości. Przedmioty te często są ostatnią rzeczą, łączącą umarłych z doczesnym światem.

W cieniu śmierci toczy się drugi wątek, nadający tej z pozoru surrealistycznej historii, odcień pikanterii. To rodzące się uczucie blisko trzydziestoletniego mężczyzny do swej młodej kilkunastoletniej pracownicy, córki chlebodawczyni; wątek niczym z powieści Nabokova. Do tego niesamowity baśniowy klimat historii, w której żaden bohater nie ma nawet imienia, tworzy subtelną aurę tajemniczości i smutku, jaka przepełnia tę mroczną historię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.