Facebook Google+ Twitter

Jaka Europa się kończy a jaka zaczyna?

Jest to pytanie dość kontrowersyjne, a może nie tyle kontrowersyjne, co bardziej podchwytliwe. Każdy koniec przynosi ze sobą nowy początek. Pytając o koniec Europy, zakładamy że powstaje nowa Europa. Czy, aby na pewno?

Jaka Europa się kończy a jaka zaczyna? / Fot. fot. Komisja EuropejskaTak istotny restart musiałby być związany z ważnym wydarzeniem. Ktoś kto zadaje pytanie: 'Jaka Europa się kończy a jaka zaczyna?’ – z pewnością ma na myśli kryzys w strefie euro, a tak naprawdę kryzys zadłużenia państw członkowskich strefy euro. Rzeczywiście przyczynił on się do tego, że Europa po raz kolejny musi zastanowić się dokąd zmierza. Po raz kolejny. I to, że zastanawiamy się nad tym kolejny raz wcale nie wskazuje, że Europa znalazła się dziś nad przepaścią.

Jaka Europa się kończy a jaka zaczyna? – żadna Europa się nie kończy i żadna nie zaczyna. Nikt z nas nie powinien chcieć budować Europy od nowa, nikt z nas nie powinien zapominać o tym co było. Integracja europejskiej ma to do siebie, że jest procesem. Integracja zawsze idzie do przodu. Żadna Europa się nie kończy i żadna Europa się nie zaczyna, ale prawdą jest, że Europa się zmienia, bo podlega procesowi - procesowi integracji.

Po raz kolejny Europa zadaje sobie pytanie dokąd zmierza i dziś przyszedł ten czas, że trzeba już więcej tego pytania nie zadawać. Trzeba na to pytanie odpowiedzieć. Zadawaliśmy sobie to pytanie przy Traktacie z Maastricht, Traktacie Nicejskim, zadawaliśmy sobie to pytanie w końcu przy Traktacie Konstytucyjnym, a także przy Traktacie Lizbońskim. Można teraz by się rozpisywać co przyniósł Europie dany traktat, jakie szczegółowe pytania były zadawane przy danym traktacie, jakie wątpliwości miały państwa członkowskie.

Europejska Wspólnota Polityczna i Europejska Wspólnota Obronna – tam też były zadawane te pytania, kluczowe pytania, które są zadawane do dziś. I brak odpowiedzi na te pytania spowodował, że jesteśmy w kryzysie. Próba schowania głowy w piasek, spowodowała, że jesteśmy w kryzysie. Angela, Donaldzie i inni przywódczy państw europejskich – nie bójcie się odpowiedzi na to pytanie. Chcemy więcej integracji, chcemy mocniejszej integracji, chcemy prawdziwej integracji, chcemy pełnej integracji. My nawet nie tyle co chcemy, my jej potrzebujemy. Bez żadnej taryfy ulgowej, bez klauzuli opt-out, z Brytyjczykami lub bez nich. Chcemy integracji za którą każdy bierze pełną odpowiedzialność. Integracja to proces, to proces który idzie do przodu. Zaszliśmy już bardzo daleko, ale bez fundamentów. Teraz te fundamenty trzeba zbudować.

Jak można było wprowadzić wspólną walutę, w tak odmiennych krajach, w tak różnorodnych gospodarkach, bez wspólnego mechanizmu zarządzania, bez wspólnego rządu gospodarczego, bez unii bankowej, bez twardych mechanizmów kontrolnych. Jak można integrować się wybiórczo? Tylko w tych dziedzinach w których nam to odpowiada – nie można. Bo dochodzi się do ściany i jesteśmy w momencie w którym doszliśmy do tej ściany. Nie można integrować się gospodarczo, bez integracji politycznej , nie można integrować się politycznie – bez integracji kulturowej.

Ponad 60 lat temu, kiedy zaczynała się integrować Europa, musiała zacząć się integrować gospodarczo, gdyż tylko taka forma integracji powodowała integrację natychmiastową. Szybkie, istotne powiązania pomiędzy gospodarkami państw członkowskich spowodowały, że w Europie nastał czas pokoju i taki był cel integracji, dlatego też Unia Europejska otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. Przypomnijmy sobie w jakich wtedy byliśmy czasach. Integracja kulturowa była niemożliwa - trwałaby zbyt długo. Na integrację polityczną nie było przyzwolenia społecznego, a dziś po 60 latach, jesteśmy coraz bardziej zintegrowani gospodarczo, a co z integracją polityczną i kulturową? Czy jesteśmy na nią gotowi?

Integrację polityczną i integrację gospodarczą buduje się poprzez przepisy, to zbiór rozporządzeń, dyrektyw, decyzji. Jednak nie można ich zbudować bez przyzwolenia społecznego, bez integracji kulturowej. Kiedy następuje integracja kulturowa? Kiedy Hiszpan, Brytyjczyk, Włoch, Niemiec czy Polak określi siebie świadomie Europejczykiem. Kiedy Katalończyk, Szkot, Sycylijczyk, Bawarczyk, Ślązak, także określi siebie Europejczykiem.

W Europie coraz silniej odczuwa się proces regionalizacji, zarządzanie z poziomu lokalnego, regionalnego, staje się zdecydowanie bardziej efektywne niż rządzenie z poziomu centralnego. Natomiast obserwujemy także proces w którym, część uprawnień państwo z poziomu centralnego przekazuje na poziom ponadnarodowy. Czy zmierzamy do federalnej Europy regionów, w której państwo zaczyna być pomijane? Czy w tym kierunku zmierza Europa, a może w tym kierunku powinna zmierzać? W kierunku multilevel governance. Nie zapominajmy też, że potrzebujemy jednego telefonu do Europy i teraz należy postawić zasadnicze pytanie: kto jest na to gotowy, albo inaczej, kto chce być na to gotowy?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.