Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54811 miejsce

Jaka ma być rola lekarza w eutanazji?

Przywołując lekarzy do etycznego postępowania, wielu ludzi odwołuje się do składanej przez nich przysięgi, chcą wymusić w ten sposób z nich "powołanie". Za chwilkę (o zgrozo!) chętnie oddaliby im nadzór nad prowadzeniem eutanazji. Dlaczego?

Przykład kalectwa i trudnej sytuacji życiowej / Fot. Marek ChorążewiczSłowo "powołanie" wziąłem w cudzysłów, bo jest ono niejednoznaczne, a właściwie precyzyjne jest tylko w przypadku, gdy nas nie dotyczy. Odnosi się do innych, od których oczekujemy powołania, co w przekładzie na powszechne odczucia ma znaczyć: oddanie się całkowite i bezwzględne pracy lub sprawie czy idei, bezinteresowność, rzetelność, prawo i sprawiedliwość (jak na ironię, jedna partia tak się nazwała), altruizm. Z powołania ma być ksiądz, lekarz, nauczyciel, sędzia, urzędnik i każdy inny człowiek, z którym mamy do czynienia.
My, w roli petenta. Natomiast znacznie mniej wymagający jesteśmy, gdy to my jesteśmy po tej drugiej stronie. Wtedy ścieżki naszego myślenia podążają zupełnie innymi szlakami...

Ad meritum

 / Fot. W24Do napisanie tego tekstu skłonił mnie komentarz Beaty Rudnickiej, który był jedną z wypowiedzi w dyskusji, jaka wywiązała się pod bardzo dobrym zresztą artykułem jej autorstwa.
Z tytułem można by polemizować, bo nawet uwzględniając prawa jakimi żądzą się tytuły artykułów, dałbym inny, jako że nie da się w takich kategoriach rozpatrywać tak wielowątkowego problemu. To rzecz gustu, a o tym podobno się nie dyskutuje.

Najlepiej przeczytać cały ciąg wypowiedzi, bo będzie wtedy lepszy wgląd w "ducha" dyskusji, a tu przytoczę tylko ten fragment, który był dla mnie inspiracją:

"To prawda, że spadło zaufanie do lekarzy, wiadomo czemu. Rozumiem rozterki moralne Twoich kolegów, ale jednak, gdyby aktywna eutanazja była dopuszczalna , to właśnie ONI , a nie jakiś etatowy kat, musieliby to zrobić. Swoją drogą, ciekawe jak sobie radzą z funkcjonującą od dawna eutanazją bierną? Czy przed tym też mają opory?"

Nie słyszałem dotąd sensownego argumentu, dlaczego to lekarz ma być tym zakończającym życie człowieka? Czyżby dlatego, iż wie jak najlepiej zabijać? A może dlatego, że jak już robią aborcje, to przy okazji i eutanazją niech się zajmą...? Czyżby lekarze mieli szczególne predyspozycje do zadawania ostatniej "przysługi" umierającemu?

Powszechnie wiadomo, że tych, którzy wiedzą jak najlepiej zabić istotę żywą i mają w tym doświadczenie jest tysiące, jeśli nie miliony. Dlaczego więc lekarz ma być tym obarczony? Czyżby tutaj klauzula sumienia miała nie obowiązywać, tak jak w przypadku sprzedania czy podania środka antykoncepcyjnego? Chodzi o aptekarza w przypadku sprzedaży oraz lekarza bądź inną osobę np. męża w przypadku podania kobiecie takiego środka antykoncepcyjnego bądź poronnego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (31):

Sortuj komentarze:

Nie wiem jak potoczą się dalej sprawy eutanazji, ale na dzień dzisiejszy wiem, że jeśli kiedyś w życiu miałabym cierpieć, wolałabym zakończyć ,,życie", ale czy tym powinien zająć się lekarz? Tego pewna nie jestem, w końcu nie od tego jest! Może jest potrzeba stworzenia takiego ,,zawodu"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż, mnie uczono w dzieciństwie, że jest tylko pięć zawodów, do których należy mieć specjalne powołanie: lekarz, duchowny, policjant, żołnierz, nauczyciel. Są to po prostu zawody, w których trzeba brać w szczególnie wysokim stopniu brać na siebie odpowiedzialność za życie innych ludzi. Co do owego rozkroku... Przydałoby się, aby wszyscy duchowni byli z powołania, a politycy mieli świadomość, że za swoje złe czyny i zaniedbania zostaną szczególnie surowo osądzeni, Wtedy nie byłoby owego "rozkroku".

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 30.07.2012 19:25

@ wdowa - To w takim razie jest ich wybór moralny,jako ludzi i jako lekarzy. Lepiej nie mieć kasy ale mieć czyste sumienie do końca życia. Kasa szczęścia nie daje. Ale są tacy oczywiście,któzi nie widzą problemu w eutanazji i uważają,że czynią dobrze,gdyż pacjent nie będzie cierpiał. Są różne postawy ludzkie. Trudno to nawet osądzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
wdowa
  • wdowa
  • 30.07.2012 17:16

Lekarze za kasę zrobią wszystko , nawet eutanazje.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 28.07.2012 20:42

Poruszane w tym artykule tematy dotyczą relacji lekarza z pacjentami oraz często bardzo trudnych do rozwiązania problemów moralnych i egzystencjanych, przed którymi lekarz samotnie staje w konfrontacji z ogromem ludzkiego cierpienia człowieka, również w tym swoim cierpieniu osamotnionego. Temat ten jest i będzie zawsze aktualny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@BARBARA Romer Kukulska Dzisiaj 13:44
Ależ Pani Barbaro, podpisuję się pod każdym punktem, który zamieścił tajemniczy obiekt-autor @8672 Dzisiaj 09:48 (źle mi się jakoś sam numer kojarzy, zwłaszcza, że Hitlera tam w komentarzu przywołał/przywołała).

Dla mnie są to tak oczywiste sprawy, o których zresztą już się wypowiadałem (o niektórych aspektach pisałem w innych artykułach).
Gdy przejrzałem punkt po punkcie tę listę postulatów/życzeń, to nie znalazłem jakiegoś super kontrowersyjnego, przy którym musiałbym kręcić nosem.

Primum non nocere - zasada wspaniała, ale jakże niekiedy trudna do zrealizowania. Pani (chyba?) nie pracuje w tym zawodzie, więc powiem, że tysiące - jeśli nie miliony - pacjentów na świecie mocno niekiedy na "coś tam" nalega i zapewniam, że nie tylko o poprawę urody tutaj chodzi, a co jest po prostu prośbą o kłopoty...Niekiedy są to wręcz żądania. Poza tym, nie zawsze wszystko układa się w diagnostyce i terapii, tak jak wszyscy byśmy sobie tego życzyli. Nawet ten doktór, którego "konowałem" niektórzy nazywają też chciałby dobrze, jeżeli nie jest leniem, ignorantem czy samobójcą. Znam dziesiątki sytuacji, gdzie granica miedzy "konowalstwem", a "cudowną" terapią jest bardzo cienka. Są to tematy na długie pogawędki. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na ten @8672 Dzisiaj 09:48 ----merytoryczny wpis oczekuje na odpowiedz, której ja jestem b. ciekawa. Panie Marku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
8672
  • 8672
  • 27.07.2012 09:48

Panie Marku,
wymogi etyczne wykonywania zawodu zmieniaja sie.
pojawiaja sie nowe - wiele nowych wskazowek dodano po 2 wojnie swiatowej, gdy wyszly na jaw naduzycia medycyny w sluzbie Hitlera (reguly dotyczace eksperymentow i badan), inne po latach 1970tych, gdy Ijlicz podniosl temat medykalizacji zycia i patronizowania pacjentow (stad tak silny obecnie wymog "informed consent")

pewne zasady uniwersalne i Hippokratesowe istnieja jako punkt wyjscia - "primum non nocere"
pewne wcale nie sa uniwersalne: gdy Hipppokrates oczekuje, ze "nie podam trucizny dla odebrania zycia" daje silny argument dla tradycji zakazu eutanazji, ale eutanazja zostala jednak dopuszczona w niektorych jurysdykcjach.

to nie znaczy, ze istnieje jakas dowolnosc interpretacji - np. warunkiem rejestracji w UK jest przestrzeganie tego co General Medical Council okresla jako "duties of doctor", a ktore cytuje ponizej:

respect patients' dignity and privacy;
listen to patients and respect their views;
give patients information in a way they can understand;
respect the rights of patients to be fully involved in decisions about their care;
keep your professional knowledge and skills up to date;
recognise the limits of your professional competence;
be honest and trustworthy;
respect and protect confidential information;
make sure that your personal beliefs do not prejudice your patients' care;
act quickly to protect patients from risk if you have good reason to believe that you or a colleague may not be fit to practise;
avoid abusing your position as a doctor; and
work with colleagues in the ways that best serve patients' interests.

do tego oczywiscie dochodzi przestrzeganie prawa w szerszym znaczeniu.

jak widzisz nie ma tam nic o "ratowaniu zycia", ale moze pamietasz ze glownym celem lekarzy jest "ratowac zycie - niekiedy, ulzyc w cierpieniu - zawsze"

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Edward Dzisiaj 02:10
Panie Edwardzie, do tak merytorycznego wpisu też muszę odnieść się bardzo merytorycznie... Gdyby nie było tego tekstu, świat byłby uboższy o tak wielki błysk intelektu niejakiego Edwarda jaki miał miejsce 27 lipca 2012 roku w środku nocy. Pozdrawiam i odkrycia Ameryki życzę oraz czytania tylko samych nowości.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Edward
  • Edward
  • 27.07.2012 02:10

Takie pisanie,to uprawianie tzw.sztuki dla sztuki. Po to,by mieć wrażenie,że się jest liczącym się autorem poczytnych artykułów. Jednak, niczego nowego one nie wnoszą. Nie jest to odkrycie Ameryki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.