Facebook Google+ Twitter

Jaka ta "Żabka" może być niemiła...

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-08-01 10:59

Czy można wyrzucić klientkę ze sklepu tylko dlatego, że chciała sprawdzić cenę oleju? A czy można pomylić wiśniówkę z tanim winem owocowym? Można.

- Wyrzucono mnie z "Żabki", jak menela. Młody człowiek kazał mi sobie poszukać tańszych sklepów - mówi Jolanta Zaczkowska, adiunkt w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Jeszcze wczoraj cała się trzęsła ze zdenerwowania.

W zeszłą środę po pracy Zaczkowska, obładowana siatkami, robiła zakupy. Między innymi szukała wiśniówki. Była potrzebna do pieczeni z wiśniami. Ale wiśniówki nigdzie nie było. Pomyślała, że wejdzie do "Żabki", przy ul. Podgórnej. Bo tam zawsze wszystko jest. Za ladą stał młody człowiek. - Zapytałam o tę wiśniówkę. I co usłyszałam? Że "najtańszego wina owocowego nie mamy". Patrzę tak na niego i mówię: proszę pana, ale ja pytam o wódkę. Usłyszałam, że "wódki też nie mamy". Wzięłam więc koszyk i poszłam po olej - opowiada Zaczkowska.

Wzięła olej; za 3,50. Przy kasie poprosiła o reklamówkę. Zobaczyła, że wyświetla się cena: 4,50. - To ile kosztuje ten olej, pytam i odwracam się, żeby pójść sprawdzić - mówi Zaczkowska. - 70 groszy kosztuje reklamówka, rzucił mi ów młodzieniec.

"Proszę, tu jest złotówka za reklamówkę, bo jest zużyta. A za olej dziękuję" - powiedziałam. "Pani poszuka tańszego sklepu", usłyszałam. Nie zrozumiałam. Wyszedł więc zza lady, otworzył drzwi i mówi: "proszę wyjść poszukać tańszego sklepu". Przepraszam, mówię, kto tu jest właścicielem? "Ja. Larysz". Fot. Dziennik Zachodni

Wymiana zdań była na tyle głośna, że z zaplecza ściągnęła Grażynę Larysz, ajentkę, prowadzącą tę bytomską "Żabkę". - Na pytanie, co się tu dzieje, ów młody człowiek powiedział, że "ta pani zachowała się po chamsku, bo chciała oddać złotówkę za reklamówkę". Czekałam jak zareaguje jego matka. Ale kazała mu tylko wyjść na zaplecze. Słowa przepraszam nie usłyszałam - mówi z goryczą Zaczkowska. I dorzuca: - Mam zapalenie krtani. Ale nawet mój zachrypnięty głos takiego zachowania nie tłumaczy!

Do "Żabki" przy ul. Podgórnej w Bytomiu poszliśmy z Zaczkowską wczoraj. Grażyna Larysz nie unikała rozmowy. Nie zaprzeczała też opowieściom Zaczkowskiej. - Za ladą stał mój 21-letni syn. Był zdenerwowany, bo wcześniej zdenerwowała go klientka z dzieckiem - tłumaczyła Grażyna Larysz. - Czy syn tu pracuje? Nie. Ale ludzie są na urlopach...

Ajentka "Żabki" wczoraj przepraszała Zaczkowską. Pytała też o formę zadośćuczynienia. I o to, co ma zrobić, żeby DZ o sprawie nie pisał. - Bo ja stracę pracę - twierdziła.

I już nie tylko Zaczkowska, ale wszyscy poczuli się... dość dziwnie.

Maria Klimczyk

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

marta
  • marta
  • 12.02.2011 13:54

to się zdarza bardzo często

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam
Owszem w większości sklepów sieci '' Żabka '' brakuje np. podjazdu dla osób niepełnosprawnych ,obsługa jest zupełnie różna to również fakt , chociaż dziwi mnie fakt opisany wyżej , kiedy ciężko było kasjerce podać towar niedowidzącej osobie, można by wiele pisać o działalności tych sklepów , uważam że to temat rzeka..... chociaż jak wszyscy wiemy te sklepy nie należą do najtańszych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie również spotkało niemiłe zdarzenie w Sklepie "Żabka". Jestem osobą słabowidzącą. Weszłam do sklepu z ostrego słońca i nie widziałam prawie nic. W sklepie nie bylo nikogo , spytałam czy są bułki, pani odpowiedziała że są, tam na pieczywie. Zapytałam, czy mogłaby mi podać bo słabo widzę a weszłam ze słońca i sama ich nie znajdę. Pani powtórzyła że są tam na pieczywie i nie ruszyła sie z miejsca. Na to ja powiedziałam, ze jeśli mi ich nie poda bedę musiała pójść gdzie indziej. Pani nie zareagowała. Wyszłam ze sklepu nie kupiwszy bułek. Powtarzam: w sklepie nie było nikogo, pani nie miała nic do roboty, a mimo to odmówiła podania mi towaru. Nie prosiłam o listę rzeczy, prosiłam o jedną rzecz i wytłumaczyłam dlaczego o nią proszę. Apeluję do szefów "Żabek" by przeszkolili swój piersonel w zakresie kontaktu z osobami niepełnosprawnymi, bo - jaki widać, niektóre z nich bez szkolenia nie rozumieja o co chodzi, a przecież do sklepu moze wejść każdy, no, nie zupelnie: do wymienionej "Żabki" w Bytomiu przy o.. Grotgera prowadza strome schody bez podjazdu i poręczy, tak więc pracownicy sklepu mogą byc spokojni, osoby na wózkach na pewno tam nie dotrą, a i ja również się tam nie wybiore.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.