Facebook Google+ Twitter

Jaki jest Teatr Wybrzeże Adama Orzechowskiego?

Cokolwiek było kiedyś, na pewno było lepsze niż jest dzisiaj. Lepszy był świat w neolicie, bo nie było pieniędzy, w starożytności, bo nie było spalin, przed zaborami, bo Polska była bardziej polska, przed II wojną światową, bo ludzie wtedy byli inni, w czasach PRL, bo żyło się prościej, ale bardziej ze sobą. Teatr Wybrzeże za Nowaka też był podobno lepszy, szczęśliwszy i bardziej twórczy. Polacy uwielbiają narzekać na teraźniejszość i idealizować coś co odeszło i nigdy nie wróci.

Kiedy Adam Orzechowski przyjechał do Gdańska, by objąć dowodzenie w Teatrze Wybrzeże, statek tonął. Placówka nie tylko tonęła w długach. Od wielu lat niemodernizowany budynek przestał spełniać wymogi współczesnego teatru, a przedstawienia były przesycone treściami politycznymi. „Młynek do kawy” - jak dawniej nazywano to miejsce - na Targu Węglowym przestał być miejscem dla ludzi, zwyczajnych widzów. Nadęty do granic możliwości klimat roztaczający się wokół skutecznie odstraszał, widownie pustoszały. Zmiana była konieczna. Od zarania dziejów bowiem to teatr jest dla widza, a nie odwrotnie. Przy okazji warto przypomnieć, że gdyby sprawa dotyczyła prywatnego niewielkiego teatrzyku, nie byłoby sprawy. Obiekt zainteresowań jest jednak jedną z najważniejszych scen w Polsce.

Zadowolenie widzów wymierną pracy

Komedia omyłek, na pierwszym planie Marta Jankowska /Materiały Teatru / Fot. Tomasz KamińskiOd momentu, kiedy ster przejął Adam Orzechowski, mamy za sobą 20 premier. Lista wciąż rośnie. Każdego miesiąca na trzech scenach (Dużej, Malarni i Kameralnej) wystawia się przedstawienia około czterdzieści razy. To dużo. Jeśli opłaca się wystawiać sztuki tak często, oznacza to, że jest widownia. Po zmianie repertuaru przynajmniej dwukrotnie zwiększyła się liczba sprzedawanych biletów - widzowie wrócili. Przeczy to teoriom, że nowy dyrektor miał pozbawić Wybrzeże wszystkich wartościowych, by wprowadzić znacznie słabsze przedstawienia. Nowy repertuar ma wady, na niektóre przedstawienia chciałoby się zarzucić kurtynę zapomnienia. Trudno jednak deklasować wszystkie spektakle, które są w repertuarze. Warto przypomnieć także, że w ostatnim czasie na wyraźną prośbę widzów zatrzymano na afiszu „Matkę” Grzegorza Wiśniewskiego. Czy w teatrze, do którego nikt nie chodzi, widzowie mają prawo sugerować co chcieliby oglądać? Nie sądzę.

Stojąc przy kasie w teatrze często można usłyszeć pytanie „A co jest zabawne?”. Jest wyraźne zapotrzebowanie na spektakle, podczas których można się także pośmiać. Wbrew temu, co twierdzą teatrolodzy, bywalcami w tym miejscu są także ci, którzy chcą zapomnieć na chwilę o szarości dnia codziennego. Teatr nie ma dla nich wybitnej ideologii, jest alternatywą dla kina. Dla nich przygotowano „Dar z nieba”, „Miasteczko G.”, „Zwyczajne szaleństwa” czy ostatnio „Poskromienie złośnicy”. Trudno w tych spektaklach odnaleźć coś wyjątkowego. Nawet w Szekspirze Szymona Kaczmarka brak tak naprawdę najbardziej Szekspira. Mimo to jednak skoro jest widownia, najwyraźniej jest zapotrzebowanie na takie spektakle. Kiedy na „Lillę Wenedę” Wiktora Rubina przestano przychodzić, po prostu ją zdjęto.

Do inwestycji potrzebne są środki

Jednym z efektów działań nowego dyrektora było spłacenie długów teatru w wysokości 700 tysięcy złotych. Nie trzeba być wybitnym ekonomistą, by domyślić się, że skoro wyciąga się instytucję z problemów finansowych, nie można dokonywać zbyt wielu inwestycji. Każdą złotówkę trzeba kilka razy oglądać nim się ją wyda. Trudno w takich okolicznościach oczekiwać wielu wysokobudżetowych produkcji na deskach teatru. Tym bardziej, że każdego dnia trzeba borykać się z takimi problemami jak przeciekający dach, słaba instalacja elektryczna i inne. Nie świadczy to oczywiście o tym, że nie można zrobić dobrego przedstawienia. Wprost przeciwnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.04.2009 12:38

jest jaki jest +++++++

Komentarz został ukrytyrozwiń

PLUS. Przy okazji polecam tekst Natalii także w "Wyborczej": http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35611,6284669,Natalia_Klimczak_o_Wybrzezu__dajmy_kredyt_na_przyszlosc.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Teatr Wybrzeże za Nowaka też był podobno lepszy, szczęśliwszy" co znaczy stwierdzenie szczęśliwszy?
"Kiedy Adam Orzechowski przyjechał do Gdańska, by objąć dowodzenie w Teatrze Wybrzeże, statek tonął" - to statek, czy teatr????
Pani Natalio, ja również mogę się czepiać Pani sformułowań...Podobne przykłady, które zarzuciła mi Pani w swoim komentarzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakty, a może MITY?? Tajemnicze liczby czy może trudny do przełknięcia rachunek strat i zysków?prosty Widzę że spoufalona z Autorką Agnieszka W. ma spore zadatki na Publicznego Obrońcę. To do sadu proszę. Tam takich potrzebują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Adamie, z mojej strony definitywne EOT.
I dodam, ze Pańskie komentarze dobitnie świadczą o tym, że nie w każdym przypadku obcowanie z kulturą wyższą daje pozytywne rezultaty, nie mowiąc o tym, że kompromituje Pan adwersarzy p. Orzechowskiego. Szkoda, bo DYSKUSJA na pewno jest potrzebna, zawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chce Pani być OBROŃCĄ NATALII - cóż za poufałość - to do sądu proszę! Tam takich jak Pani potrzebują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) j.w.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak się złożyło, że wczoraj akurat byłem na "Zwyczajnych Szaleństwa" Zelenki w Teatrze Wybrzeże i muszę powiedzieć, że dawno się tak dobrze w teatrze nie bawiłem. Teatr był wypełniony po brzegi, widzowie po przedstawieniu wyglądali na zadowolonych. Czy przedstawienie było za mało ambitne, czy repertuar jest koszmarny i czy dyrektor artystyczny działa właściwie? Wiem, że córka właśnie kupiła nam bilety na Szekspira. Więc chyba jest O.K. Teatr wystawia sztuki, widzowie kupują bilety i wychodzą zadowoleni. Że nie wszyscy? Takie życie.
(+) dla autorki za przybliżenie tematu. Idę teraz poczytać artykuł w GW.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Adamie, dlaczego Pan uważa, że rozmawia Pan z osobami ubogimi duchem, na ktore tupnąć wystarczy, by uwierzyły? To argumenty NIE SĄ, one nawet na półce koło argumentow nie stały. Artykuł Natalii to fakty, a Pan osłania się mitycznym Środowiskiem Rezyserów i tajemniczą liczbą trzy czy cztery.
Przepraszam, że nie bedę dłużej brała udzialu w dyskusji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za własne wnioski i spojrzenie inne niż prezentuje "Gazeta Wyborcza", potępiająca w czambuł wszystko, co nastało po okresie dyrekcji jej recenzenta kulinarnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.