Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Jaki koncert dał Manson w Stodole?

Pozycja materiału w rankingach:

42988 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 0pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Jaki koncert dał Manson w Stodole?


Porządny, mocny koncert. Widowisko, które bardziej prezentowało dotychczasowy dorobek kapeli, niż faktycznie promowało najnowszą płytę „The high end of low”. Tak można podsumować występ Marilyna Mansona w warszawskiej Stodole.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marilyn_Manson_f9005967.jpgTo był trzeci koncert tej kapeli w Polsce. Tym razem obyło się bez protestów, zarzutów o znieważenie moralności. Zupełna cisza medialna na temat planowanego występu. Warszawiacy, pytani o występ Mansona w Polsce 17 listopada, wyrażali zdziwienie. Ale mimo to bilety zostały szybko wyprzedane. Stodoła wypełniła się całkowicie fanami - i tymi młodszymi, i tymi starszymi. A propos fanów, w tym miejscu należy im się szczególne podziękowanie za kulturę bycia. Żadnych pijanych, agresywnych młodych ludzi. Żadnych kłótni, przepychanek. Po prostu pełna kultura.

Pierwsze brzmienia koncertu. Scena zanikła pod powłoką gęstego dymu. Przestrzeń przecinały czerwone promienie laserów przytwierdzonych do rękawic Mansona. Muzycy zaczęli grać „Cruci-Fiction in Space”. Jest to kawałek pochodzący z mrocznej płyty „Holy Wood”. Potem następny z tej samej, energetyzujący, agresywny „Disposable Teens”. Światła celowo oślepiały widzów - by uzyskać lepszy efekt doznania.

Większość utworów, jakie zagrała kapela, pochodzi z najlepszych bodajże albumów: „Antichrist Superstar” i „Mechanical Animals”. Manson zaprezentował także nieco zapomniany „Rock 'n' Roll Nigger”. Do tego - swoisty upominek dla polskich fanów - „Sweet Dreams”, który zaśpiewał wspólnie z nimi. Był też „Dried up, Tied and Dead to the World” - utwór, który w swojej autobiografii „Trudna droga z piekła” określa jako „najbardziej autoironiczny kawałek, jaki nagrał”. W Stodole tenże brzmiał bardzo wyraźnie, mroczno, dusząco. Na swój sposób niepokojąco.

Oprócz wspomnianego „Sweet Dreams” zespół zagrał inną balladę: „Coma White”, która z końcem piosenki przybrała brzmienia innej, bliźniaczej: „Coma Black”. Publiczność śpiewała z nim, a scena raz po raz rozbłyskała to czerwonymi, to niebieskimi, to pomarańczowymi światłami.

Zobacz także:

Alan Misiewicz OFFline profil autora

Autor: Alan Misiewicz

Napisz do autora

Artykuły (38) Galerie (0) Średnia ocen (4.88)

Wiek: 28 | Miejscowość: bardzo nieidealna w Polsce południowej | Kraj: Polska

O mnie: Kilka słów o mnie to zdecydowanie za mało, aby chociażby było mało. Nie lubię komputerów, zupy koperkowej i upałów.

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 19.11.2009 16:27

Ocena: Ocena pozytywna 83 Ocena negatywna 73

Tak, przy wykonywaniu kawałka "Four Rusted Horses" spalił "Biblię". Trwało to kilka chwil.

"by uzyskać lepszy efekt doznania" - masz rację Janie. Sformułowanie jest niepoprawne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Baranowski 19.11.2009 12:00

Ocena: Ocena pozytywna 97 Ocena negatywna 63

A nie spalił przypadkiem Pisma Świętego? Bo podobno takie zdarzenie miało miejsce, a w tekście nic nie ma :)
Poza tym od znajomego dostałem sms'a po koncercie - był zachwycony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jan Piotr Ziółkowski 18.11.2009 23:06

Ocena: Ocena pozytywna 75 Ocena negatywna 73

Tak, Mateusz ma rację. Manson jest mi zupełnie obcy, ale chyba wartość artysty okazuje się właśnie wtedy, gdy skandale ucichną i "urośnie brzuszek". Mam zastrzeżenie do jednego sformułowania: "by uzyskać lepszy efekt doznania" - czy to jeszcze polska język? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateusz Malczak 18.11.2009 22:37

Ocena: Ocena pozytywna 78 Ocena negatywna 90

to lubię dobry koncert i dobra muzyka, a nie dorabianie do wszystkiego ideologi:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.