Pozycja materiału w rankingach:
Natłok informacji medialnych, dotyczących wychowania naszych dzieci, powoduje, że jako młodzi rodzice stajecie przed faktem co i jak robić, aby było dobrze. Nie każdy będzie miał szanse na skorzystanie z pomocy telewizyjnej niani. Dlatego uważam, że należy zmobilizować dziadków i babcie, by poświecili więcej uwagi swoim... dzieciom, nie wnukom.
Coraz więcej uwagi wszystkie media poświęcają problemom wychowawczym z jakimi borykają się młodzi rodzice. Karać czy nie, jak reagować na różne zachowania dzieci. Jak określić stan psychiczny dziecka, czy korzystać z pomocy poradni rodzinnej, pomocy psychologa czy działającego na terenie okolicznej przychodni socjoterapeuty. Nie każdy będzie miał szanse na skorzystanie z pomocy telewizyjnej niani. Współczesne czasy wprowadziły sporo zamieszania w życiu rodzinnym, rodzice ogarnięci często szczurzym pędem do kariery inni zobligowani jakąkolwiek pracą dającą możliwość utrzymania rodziny gubią się w gąszczu przepisów, rad i wszechobecnych trosk. Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Marta Sołtysiak 28.01.2012 21:52
Myślę, że w rodzinie nigdy dość rozmów, współpracy i szukania porozumienia. Warto, aby w każdej rodzinie była choć jedna osoba, która dąży do spotkań, wymiany poglądów; taka, która łączy, zamiast dzielić. Dzięki temu świat będzie piękniejszy, więc wypełnimy przesłanie Janusza Korczaka.
Zastanawiam się, jak miałoby wyglądać szukanie nici porozumienia z dorosłymi dziećmi, w kwestii wychowania wnuków... Podejrzewam, że w delikatny sposób potrafią to zrobić nieliczni rodzice; równie nieliczni młodzi potrafią jakiekolwiek uwagi przyjąć; Niemniej jednak: dobrych rad nigdy dość. Jeszcze coś: mądrzy młodzi rodzice powinni z dobrodziejstwem przyjmować obecność dziadków. Nawet, jeśli ci dziadkowie czytają wnukowi za dużo bajeczek, za bardzo solą zupę czy ubierają wnuka za ciepło na dwór czy śpiewają głupie, naszym zdaniem, piosenki. Dziecko ma doświadczać różnorodności świata. Tę naukę zaczyna w rodzinie. Ma widzieć, że inne zasady są u jednej babci, inne u drugiej, a jeszcze inne w domu. Pozdrawiam pedagogicznie Autora.
Janusz Polkowski 06.01.2012 12:24
Panie Krzysztofie ciesze się, że ostatni pana komentarz przybliża nas do konsensusu . Ja nie zamierzam wyczarować nowości wychowawczych jednak bliskie jest mi powiedzenie cytowanego wcześniej przez Pana Janusza Korczaka, że "Nie wolno zostawiać świata takim, jakim jest." Jestem przekonany, że jako dziadkowie nie zrobimy rewolucji wychowawczej ale zapewne znajdą się tacy którzy będąc już później sami dziadkami będą nas wspominać tak jak Pan wspomniał dzisiaj swoich dziadków.
Krzysztof Bień 06.01.2012 11:40
Z fragmentu tego. < Wykorzystajmy nasze doświadczenie życiowe do dokonania w delikatny sposób poprawek zachowania naszych, pozbawionych już kilkadziesiąt lat temu pieluch dzieci. > Ewidentnie widać jakie intencje Panem kierują. Za mojej młodości, miałem w poszanowaniu słowa starszych nie tylko rodziców a dziadków w szczególności. Lecz dziś pod wpływem mediów, wykształconych psychologów, polityków. Mamy zmanierowaną młodzież, zajętą wyścigiem szczurów. Intencje Pana zrozumiałem. Dziś młodzi ludzie nie chcą słuchać starszych, choć mądrzejszych. Im została wpojona nie ograniczona mądrość i nieomylność. Dlatego a znam to z autopsji, uważam, że próby najmniejszej ingerencji w sprawy młodych kończą się zawsze tym samym sformułowaniem, TY mi nie będziesz mówił(a) co i jak mam robić ja mam swój rozum. Na takie sformułowania
ja mam jedną odpowiedź, Róbta co chceta, a życie zweryfikuje waszą postawę. Więc jeśli uważa Pan,że ingerencja w zachowania młodych ma sens to życzę sukcesów.
Janusz Polkowski 05.01.2012 20:59
Nie staram się nawracać dzieci, proponuję tylko bliższą współpracę z dorosłymi dziećmi, należy pamiętać, że nasze wnuki i wnuczki często mają dziadków i babcie z obydwóch stron małżonków. Zbyt wielkie zaangażowanie się jednych i drugich bez choćby minimalnego porozumienia i ustalenia pewnych zasad jest częstym powodem nieporozumień pomiędzy młodymi rodzicami. Chyba Pan panie Krzysztofie nie zrozumiał moich intencji w proponowanym artykule.
Krzysztof Bień 05.01.2012 19:40
@Janusz Polkowski, dziadek, pedagog.
Witam szanownego Pana. Ale na wstępie muszę zanegować pana pomysł nawrócenia swojego dziecka. Niestety czas na jego wychowanie już minął. Bo nie sądzę by ci dorośli ludzie chcieli słuchać. Co dobitnie poświadczają poniższe komentarze. A w kwestii wychowywania dzieci to myślę, że warto by posłuchać i spróbować powrócić do metod jakie proponował człowiek który oddał swoje życie w ich obronie. Henryk Goldszmit ps. Stary Doktor. Jego idee zostały wypaczone i porzucone co uważam za błąd. Bo czas pokazał, że efekty wychowawcze współczesnych psychologów, nie zdadzą się psu na budę. I dlatego mamy takie problemy z młodym pokoleniem. Bo człowiek z gruntu nie jest zły.
erk 05.01.2012 19:02
Ktoś powiedział:bez wzgledu na to,co zrobimy dla swoich dzieci i jak je będziemy wychowywać,to i tak bedzie im ciężko.Więc po co zawracać sobie jakimś"modelem"wychowania?
Janusz Polkowski 05.01.2012 18:22
Bardzo mi przykro, że Pana dzieciństwo było tak okrutne tym niemniej i z tej przykrej sytuacji należy wyciągnąć wnioski i można zgodzić się z Janem Jakubem Russeauo, że "Człowiekiem bardziej doświadczonym nie jest ten, który ma więcej lat, ale ten, który bardziej czuł smak życia." Takie zrozumienie problemu pozwoli panu zapewne na trafny wybór postępowania ze swoimi dziećmi.
Mariusz Czech 05.01.2012 12:17
A jak mnie ojciec niemal codziennie nap.....lał, to gdzie ja mam szukać tej nici porozumienia, by uczyc sie od niego wychowania swojego dziecka?