Facebook Google+ Twitter

Jakieś jaja

Słuchanie radia na okrągło kojarzy mi się z malarzami ściennymi. Zawsze, kiedy demolują mieszkanie, na podłodze brzęczy chrypiące radyjko z byle jaką, najczęściej polską, muzyką.

Padło i na mnie. W radziejowickim pałacu, gdzie, jak co roku, maluję latem, skazana jestem na ciszę lub odbiorniczek bez CD, więc niczym malarz pokojowy słucham, jak leci, polskich piosenek. Ale jaja, cóż za finezja! Nie znam żadnej i bardzo mi miło, ale trochę straszno. Świat pędzi jak szalony. Prince wydaje nową płytę, koncert The Rolling Stones w Warszawie, a my puszczamy wioskowe przyśpiewki. Jako osobie wychowanej na najlepszych tekstach moich przyjaciół, ze szczególnym uwzględnieniem Agnieszki Osieckiej i Marka Dudkiewicza, zachodzę w głowę, czego się musi najeść autor piosenek wymiaukiwanych przez kuzynkę w depresji albo chłoptasia, który na bank nie czyta nut, bo wykazuje niezależność od wszelkich kanonów muzycznych i fałszuje jak dewotka.

Co pewien czas podniecony prezenter w początkującym polskim zapowiada kolejne, nieznane mi nazwisko i bum-cyk--cyk. Jakieś nieznane nazwiska i głosy, o ile tak można powiedzieć. Tu nadmieniam, że kilka polskich grup popowych znam i lubię, ale widocznie w wakacje postanowiono zdać się na młode talenty. Nie wyłączam radia, bo nadzieja matka głupich, i liczę na coś lepszego. Zmiana stacji nic nie daje, zresztą mam ręce pomazane farbą.

Pewien artysta grozi przez 4 minuty, że „ulicą pójdzie wzdłuż i będzie leczył chore sąsiadów sny”. Sam by się lepiej poleczył razem z autorem tekstu. Zaznaczenie, że pójdzie ulicą wzdłuż wydaje mi się zasadne, bo w poprzek, to trzeba poszukać pasów i za mało czasu na kurację snów, nawet swoich, jakie by nie były. Zaraz potem wyraźnie zdesperowana panienka grozi, chyba narzeczonemu, a może szefowi kadr w jakimś atrakcyjnym urzędzie „nie wybrałeś mnię, żegnaj więc”. To pochwalam, z drugiej strony, po co po takim dictum się zasiadywać. Nie wybrał i już. Do widzenia.

I tak dalej. A potem nagle jakaś cudna zagraniczna staroć i ulga, że jeszcze istnieje jakiś inny inteligentny pogodny świat, w którym nie trzeba biadolić, tylko po prostu mieć talent. Dotyczy to każdej dziedziny sztuki i nie tylko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Aha, "bum cyk cyk" już nie modne, teraz robi sie "umc umc"

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Pewien artysta grozi przez 4 minuty, że „ulicą pójdzie wzdłuż i będzie leczył chore sąsiadów sny” "

Na pewno przez 4 minuty ? Chyba jednak 3, 5 minuty, bo dłuższych nie wolno nagrywać, jezeli sie chce żeby trafiły do radiowego komputera na playlistę . Trzeba przeciez miec okienko na reklame, a poza tym słuchacze-matołki, których jest podobno zdecydowana większosc, nie są w stanie skoncentrować na dłuzej uwagi, nudzą sie i zmieniają stację :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no ale chwila chwila... moment... dlaczego stawiamy Artura kolo Dody czy innej Mandaryny?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) kaltor! nie bądź taki zasadniczy! albo sie ma wene i maluje mając ręce i zeby zajęte paletą szpachelka i cooonajmniej dwoma pendzlami, albo sie kręci galką przy radiu.
A jak jak zacznie facet jęczec "Aisza, Aisza..." - nie da rady inaczej niz kopnac z rozmachem. Radio.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każde radyjko posiada potencjometr ,taką gałeczkę za pomocą której szuka się stacji radiowych. Jest więc możliwość świadomego wyboru tego co chce się słuchać. Można znaleźć fale jednej takiej stacji ,gdzie od rana do wieczora ,grana jest wyłącznie polska muzyka ,często i gęsto z wykorzystaniem twórczości Agnieszki Osieckiej i Marka Dutkiewicza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.