Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13286 miejsce

Jakimi aferami Andrzej Lepper może szachować braci Kaczyńskich?

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-09-03 20:02

O godzinie 22.30 Lepper w programie "Teraz My" ma ujawnić dokumenty poświadczające współudział braci Kaczyńskich w aferze Telegrafu, spółki założonej w 1990 r. m.in. przez Jarosława Kaczyńskiego.

Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper. / Fot. PAP/Paweł KulaCzym Andrzej Lepper chce szachować braci Kaczyńskich? Sprawa spółki Telegraf, pojawiała się w ostatnich dniach kilkukrotnie. Oprócz Andrzeja Leppera, mówił o niej Roman Giertych, który wiązał ją z zatrzymaniem Janusza Kaczmarka. Informacje o kulisach finansowania Telegrafu miał posiadać Jarosław Marzec, były szef CBŚ.

Sprawa Telegrafu to odgrzewana afera. W 1991 r. media opisały sprawę spółki Telegraf, powiązanej z Porozumieniem Centrum, ówczesną partią braci Kaczyńskim. Telegraf został założony przez trzech działaczy PC: Jarosława Kaczyńskiego, Macieja Zalewskiego, i Mariana Parchowskiego. Miała prowadzić działalność wydawniczą. W radzie nadzorczej znaleźli się m.in. Lech Kaczyński i Krzysztof Czabański, obecny prezes Polskiego Radia, a w zarządzie Andrzej Urbański, obecny prezes TVP.

Najwięcej emocji mediów w latach 90. budziła sprawa szybkiego wzrostu majątku spółki, która startowała z kapitałem założycielskim w wysokości 250 mln ówczesnych złotych. W ciągu kilkunastu miesięcy kapitał ten wzrósł do ok. 30 mld zł, dzięki wpłatom państwowych firm, choć spółka nie prowadziła żadnej działalności. 11 mld (równowartość ok. 1 mln dolarów) wpłacił państwowy jeszcze Bank Przemysłowo-Handlowy, 10 mld -- Centrala Handlu Zagranicznego Budimex, kierowana przez związanego z PZPR, późniejszego posła SLD, Grzegorza Tuderka. Faktycznie miały to być darowizny na rzecz PC, aby wkupić się w łaski partii związanej wtedy z Lechem Wałęsą. Spółkę finansować też miało ART B, którego właściciele chcieli zapewnić sobie przychylność władz w toczącym się przeciw nim śledztwu.

Gdy Wałęsa został prezydentem liderzy PC trafili do jego kancelarii i odeszli też z Telegrafu. Prokuratora prowadziła śledztwa w sprawie finansów spółki przez siedem lat - umorzono je ostatecznie w 2000 r. Finał w sądzie znalazły jedynie wątki Macieja Zalewskiego i Art-B. W 2003 r. Zalewski został skazany na 3,5 roku wiezienia i 10 tys. zł grzywny za próbę wyłudzenia w 1991 r. od szefów ART. B Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego pieniędzy dla spółki Telegraf. Już jako urzędnik prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Zalewski miał im obiecać, że wpłynie na przebieg toczącego się w ich sprawie śledztwa o wyprowadzenie z polskiego sytemu bankowego setek milionów zł za pomocą tzw. oscylatora, jeśli wpłacą 40 mln zł nieoprocentowanej pożyczki na rzecz Telegrafu. Miał też wziąć od nich 17 mld zł za obietnicę sprzedaży akcji Telegrafu.

W 2003 r politycy SLD domagali się wyjaśnienia sprawy i powołania sejmowej komisji śledczej. Komisja miała prześwietlić finanse Porozumienia Centrum i finansowanie tej partii z pieniędzy Telegrafu. Do powołania komisji śledczej jednak nie doszło.

Zanim Andrzej Lepper ogłosił wczoraj, że zamierza ujawnić nowe fakty związane z Telegrafem, sprawę tę poruszył kilka dni temu Roman Giertych. W rozmowie z portalem TVN24 oznajmił, że zatrzymanie Janusza Kaczmarka może mieć związek z wiedzą byłego szefa MSWiA dotyczącą finansowania PC za pośrednictwem Telegrafu. Miał mu o tym powiedzieć sam Kaczmarek. Z kolei Kaczmarek miał zdobyć tę wiedzę od Jarosława Marca, do niedawna szefa Centralnego Biura Śledczego. W ramach działań CBŚ, dotyczących tzw. "układu warszawskiego" w stołecznym samorządzie, przeszukano mieszkanie Pawła Bujalskiego (prawej ręki Pawła Piskorskiego) wynajmowane od Macieja Zalewskiego. I właśnie w komputerze Zalewskiego miano znaleźć dokumenty dotyczące PC, które mają rzucić nowe światło na sprawę Telegrafu.

Drugą sprawą, w której w aferalnym kontekście pojawiało się nazwisko Kaczyńskich – i z której być może będzie chciał skorzystać Andrzej Lepper - jest historia Fundacji Prasowej Solidarności. Powołali ją w połowie 1990 roku ludzie związani z Porozumieniem Centrum, m.in. Jarosław Kaczyński, Krzysztof Czabański, Sławomir Siwek i Maciej Zalewski. Również tu kapitał na początku działalności był znikomy, szybko jednak rósł. W 1991 r. Fundacja kupiła dziennik "Express Wieczorny" i kilka firm poligraficznych. Skarb państwa wydzierżawił jej kilka lukratywnych nieruchomości w centrum stolicy, które z czasem Fundacja przejęła na własność. Podobnie jak w przypadku Telegrafu największe środki fundacja uzyskała od Banku Przemysłowo-Handlowego, któremu szybko wynajęła jeden z dzierżawionych od państwa gmachów (za cenę znacznie wyższą, niż zapłaciła za dzierżawę).

Pieniądze fundacji posłużyły m.in. Porozumieniu Centrum, które w 1991 roku finansowało z nich kampanię wyborczą. Pożyczka nie została zwrócona, a fundacja, która była już w bardzo trudnej sytuacji finansowej, odsprzedała "Express Wieczorny". Sprawa 800 tys. zł pożyczki trafiła przed sąd. Na ławie oskarżonych usiedli Jarosław Kaczyński, Krzysztof Czabański i Sławomir Siwek. Sprawa ciągnęła się przed sądem (zapadł w niej m.in. wyrok uniewinniający który uchylił sąd wyższej instancji), w 2000 roku ją ostatecznie umorzono.

Na początku lat 90. wszystkie siły polityczne, jeśli chciały przetrwać, musiały budować zaplecze ekonomiczne - podsumował w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Krzysztof Czabański.

Krzysztof Kowalczyk, Grzegorz Praczyk

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.