Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22472 miejsce

"Jako były sportowiec potrafię osiągnąć zamierzony cel"

Leszek Opiela mieszka z narzeczoną Natalią i córeczką Lenką w Tarnowie. Jest pogodnym, życzliwym młodym człowiekiem, który na swojej drodze stawia wysokie poprzeczki. Czy ma już swoją wizję życiową?

Leszek Opiela / Fot. Z archiwum rodzinnego/ z albumu autorkiBeata Traciak: Kim jesteś z zawodu?

Leszek Opiela: Z zawodu jestem nauczycielem wychowania fizycznego.

Praca jaką wykonujesz nie ma nic wspólnego z Twoim wyuczonym zawodem?

- Bardzo chciałem pracować w swoim zawodzie i z nim wiązałem swoja przyszłość, jednak niż demograficzny jaki panuje od paru lat w Polsce spowodował, że wielu nauczycieli straciło prace w szkołach.

W samym Tarnowie w ubiegłym roku "do zwolnienia" było aż 130 nauczycieli. Najbliższe lata pokazują, że nic w tym kierunku się nie poprawi.

Starsi nauczyciele niechętnie przechodzą na emeryturę, jeszcze teraz po reformie gdzie wydłużono wiek do 65 roku życia, wiec jeżeli ktoś idzie już na emeryturę, na to miejsce jest sterta podań, ale tu znów liczą się osoby z doświadczeniem zawodowym, którego ja zaraz po studiach nie mam. Całkiem odmienną sytuację z perspektywy pracy miała moja narzeczona Natalia, która z zawodu jest architektem.

Już na studiach miała sporo zleceń i ofert pracy, widząc popyt na usługi architektoniczne zaproponowałem jej, żeby skorzystała z dofinansowania i otworzyła własną działalność gospodarczą.

Patrząc na moich rodziców, którzy większość czasu przepracowali w Zakładach Azotowych po 8 godzin dziennie, mieli czas dla siebie i dla rodziny, lecz zawsze brakowało jako takiej wypłaty i nic z tym nie mogli zrobić.

Prowadząc działalność gospodarczą mimo, że owszem jest więcej pieniędzy, niestety czasu wolnego wciąż i wciąż brakuje, czego doświadczamy z Natalią.

Dlatego skupiłem się na tym 1 % osób, którzy podjęli odważną decyzję i założyli firmy mimo innego kierunku studiów, mają teraz komfort finansowy i czas dla rodzin. Takim rozwiązaniem wydaje mi się właśnie jest powstanie naszej pracowni.

Jak godzisz pracę z życiem rodzinnym?

- Hmm... Pracownia architektoniczna ma zaledwie 6 miesięcy, a widzę, że spędzanie z narzeczoną Natalią 24 godziny na dobę ma swoje plusy i minusy.

Razem jeździmy do pracy. Tam możemy wspólnie zjeść obiad, poznajemy tych samych ludzi i mamy wspólne zainteresowania.

Ogólnie dużo nas łączy. Te same problemy, które pojawiają sie w pracy przenosimy do domu.

Dla nas praca nie kończy się po wyjściu z biura, wciąż żyjemy jej sprawami a to nie jest dobre i nie jest wskazane mając półtoraroczną córeczkę Lenkę. Rano zawozimy ją do żłobka i tuż przed zamknięciem odbieramy.

Gdy nasza córeczka choruje, to jedno z nas musi zostać w domu. Przecież jeśli nie ma pracy nie ma zarobków i większość problemów stąd się zaczyna. Brakuje wówczas czasu żeby "ogarnąć" naszą firmę, pracę i znaleźć upragniony relaks na rodzinną zabawę z dzieckiem. O spotkaniach ze znajomymi już nie wspomnę.

Czy istnieje nadzieja, na karierę poza granicami Polski? Projekt tworzy zespół architektów otwartych na nowatorskie pomysły i rozwiązania, pełnych pasji i zaangażowania w pracę, jak już wiem. Czy kariera, na jaką stawiasz nie ma jednak wpływu na życie prywatne?

- Nie będę zdradzał planów naszej pracowni, ale to nie jest jedynie architektura, choć ta rozwija sie bardzo szybko. Juz teraz ilość projektów sprawia, że poszukujemy nowych osób do pracy.

To tylko jeden z wielu działów od którego wszystko sie zaczyna. Rozpoczynamy w Tarnowie, bo tu sie urodziłem i tu mieszkamy. Pomysły owszem chcemy powielać w innych miastach i z ofertą franczyzową, jaką przygotujemy, również możemy wyjść poza granice naszego kraju, ale to późniejszy etap rozwoju firmy.

A czy ma to wpływ na życie prywatne oceniając ostatnie miesiące? Tak ma i to duży wpływ, ale jeżeli miałbym podjąć decyzję jeszcze raz podjąłbym ją bez wahania.

Utwierdzają mnie w tym co robię osoby które mówią: "Nie dasz rady, nie uda się, znajdź sobie normalną pracę"- czyli na etat, "najniższa krajowa" i do emerytury codziennie to samo? Nie, to nie dla mnie.

Tym bardziej mnie to "nakręca" do dalszej pracy i do udowodnienia sobie, że jako były sportowiec potrafię osiągnąć zamierzony cel, a wraz z nim większość problemów z jakimi teraz się borykamy z Natalią po prostu zniknie.

Życzę powodzenia!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.