Facebook Google+ Twitter

Jakub Sienkiewicz: "Warto być wszechstronnym"

Przed koncertem Fundacji Połączeni Pasją rozmawiałem z Jakubem Sienkiewiczem. Lider zespołu Elektryczne Gitary opowiedział m.in. o swoich występach podczas strajków, pracy muzyka i lekarza oraz o niecodziennej roli w filmie Olafa Lubaszenki

Jakub Sienkiewicz / Fot. mat. prasoweAdam Sęczkowski: Czy pamięta Pan, w jaki sposób zarobił swoje pierwsze pieniądze?

Jakub Sienkiewicz: - Tak, pamiętam. Nie były to pieniądze zarobione z działalności medycznej. W okresie studiów, kiedy już troszkę zaczęły być znane moje piosenki, nagrywałem w domu na kasety i szpule. W pierwszej połowie lat 80-tych były one spontanicznie kopiowane przez ludzi. Dzięki temu zebrałem sobie widownię, która zapraszała mnie nawet do mieszkań prywatnych, klubów, a czasem do pomieszczeń parafialnych jako miejsce piosenki drugiego obiegu. Wtedy do kapelusza zarabiałem pierwsze pieniądze.

Występy w prywatnych mieszkaniach, klubach, pomieszczeniach parafialnych, natomiast ja dotarłem do informacji, że występował Pan też podczas strajków studenckich…

- Tak, ale tam już nie zarabiałem pieniędzy (śmiech), gdyż studenci byli wtedy bardzo biedni, uciśnięci. Oczywiście specjalnie teraz ironizuję, bo uważam, że był to piękny okres w moim życiu. Okazja do zaprezentowania swojej twórczości była znakomita. Strajk okupacyjny to jest sytuacja, kiedy ludzie siedzą przez kilka tygodni w jednym miejscu i w zasadzie się nudzą. Oczekują każdego wiecu, każdego wydarzenia kulturalnego, kogoś, kto chce się podzielić swoją twórczością. Mówiłem teraz o roku 1981, kiedy miałem już poukładane pierwsze piosenki, które mogłem przedstawić. W roku 1986 była druga fala strajków studenckich, która poprzedziła wydarzenia Okrągłego Stołu. Wtedy już jako czynny lekarz w Akademii Medycznej również byłem zapraszany, aby na nich występować, ale już z innej pozycji, jako ktoś, kto od paru lat funkcjonował z tymi piosenkami. Były one nieco inne niż dziś. Śpiewałem dużo piosenek z późniejszego repertuaru Elektrycznych Gitar, ale też takie reagujące na ówczesną sytuację polityczną. One wszystkie się wykruszyły, bo wiadomo, że utwory z bieżącym kontekstem nie mają wiecznego żywota. Tym się wtedy zajmowałem, takie były początki. Potem to już zaczęły się występy, gdzie chciałem sprawdzić swoich sił jako muzyk. Pierwsza taka oficjalna działalność estradowa w ramach występów niebędących w drugim obiegu tylko takie, które cenzura akceptowała to był zespół reaggae Niepodległość Trójkątów Andrzeja Zeńczewskiego, w którym grałem jako gitarzysta solowy. Rok później dołączyłem do innej formacji reggae Orkiestry Na Zdrowie Jacka Kleyffa i grałem tu ze dwa lata. To były sympatyczne i ważne działania, bo dzięki nim dowiedziałem się, do czego służy elektryczna gitara (śmiech). Z tą wiedzą przygotowałem się do stworzenia własnej kapeli już całkiem elektrycznej.

Przeczytałem na stronie internetowej, że Elektryczne Gitary powstały z inicjatywy Rafała Kwaśniewskiego i Piotra Łojka, którzy zaproponowali Panu współpracę. Długo był Pan do tego przekonywany?

- Dwa lata broniłem się przed tym. To była trudna decyzja, bo upublicznienie tych piosenek wiązało się z tym, że stanę się osobą publiczną i życie całkowicie mi się odmieni. Nie czułem się gotowy na coś takiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.