Facebook Google+ Twitter

James Hopkin o przekraczaniu granic

"Joseph nie musi już rozwiązywać zagadek tego miasta, gdyż zna je od każdej strony. Aż po ciemne popołudnia, które zatopią wysiłki pod taflą lodu..." "Zatopiona zima" to powieść tak poetycka, że... grzechem... byłby tekst o niej bez poezji.

James Hopkins, Zatopiona zima / Fot. fot.okładka z książkiNa początku książki Kraków jawi się jako mityczna rzeczywistość, pilnie strzeżona przez żebraków i gołębie. Bo na jakie inne określenie mógł sobie pozwolić Joseph Eadem w dniu swego przyjazdu, szanując słowa kochanki: "magiczne miasto, pełne folkloru i bajek"? Trawestując słowa Josepha Hopkinsa: "Będę szedł i szedł aż oswoję to wszystko", Joseph szedł i szedł, aż oswoił Kraków, Polskę i samego siebie.

O oswajaniu słów kilka

Przybywszy do Polski, Joseph uświadamia sobie, że uczucie łączące go z Martą zdążyło wygasnąć.
Latem gorzało - teraz spojrzenia i uśmiechy z trudem przykrywają zakłopotanie kochanków. Scenariusz przedstawienia wyreżyserowanego przez życie jest bardzo prosty. Ona znajduje wyraz dla swych wyrzutów sumienia - on cierpi; on walczy o nią - ona walczy o swe małżeństwo i przyszłość dziecka. Jednak wbrew pozorom "Zatopiona zima" Jamesa Hopkinsa to nie romans jakich wiele, lecz historia pewnej drogi i pewnego odkrycia. Oswoić zimę, obcy kraj i samego siebie to po prostu - zaakceptować ich granice.

A to Polska właśnie czyli śmierci jak kromki chleba, mydła i dworce z perspektywy Anglika

Hopkin wymownie ujmuje punkt widzenia obcego w obcym kraju i wymownie podkreśla punkt widzenia Polski z perspektywy przeciętnego Anglika. Nie można żyć w swoich czasach i nie upodobnić się do nich - to jedna z puent, z którymi pozostawi czytelnika.

Joseph, stosunkowo młody przecież mężczyzna, niemalże w każdym zakamarku polskiej ziemi dojrzy ślady niesłusznej epoki. Jego krytycznemu spojrzeniu nie umkną ani improwizujący w geście szaleństwa telefoniczną rozmowę z Jaruzelskim, ani z dumą podkreślający fakt dorobienia się w ciągu dwudziestu lat sklepów z samymi tylko mydłami. Nie umkną też młodzi, którzy do czasów tropionych przez niego śladów upodobnić się nie mogli, bo ich po prostu nie przeżyli.

Z perspektywy pisarza od szaleństwa mężczyzny wykrzykującego: Tak, to z pewnością były czołgi. Miażdżone kości i głowy. Sam pan rozumie, panie generale, że lepiej, żeby nas pan w tej sytuacji nie odwiedzał...Do nadęcia i zaściankowości twórców demokracji - droga niedaleka. Podobnie jak niedaleka od twórców demokracji do krakowskiego dworca, na którym doświadczysz wszystkiego, co wypływa z ludzkiego ciała. I nie tylko... Według Hopkina dworzec miasta - wizerunku Polski poza granicami to esencja niechlujstwa i braku "wspólnego frontu" w działaniu Polaków - wszystkich pokoleń.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.03.2009 09:39

Tak, to bardzo ładna i wdzięczna recenzja. Czytałam "Zatopioną zimę" i również ją polecam innym czytelnikom, jest niebanalna, porusza dość trudny problem - walka o uczucie, które wygasło. Na pewno spodoba się też osobom, które lubią Kraków - można dosłownie chodzić po mieście z tą książką w ręce, nie mówiąc już o bardzo udanym, metaforycznym opisie miasta przez autora. Gorąco polecam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.