Pozycja materiału w rankingach:

Historia Fredzia w pigułce... Grudzień 2009. Około 12 w nocy moja mama, wychodząc z psem, spotkała psiaka pod naszą klatką. Dosłownie przykleił się do drzwi i trząsł się strasznie i popiskiwał z zimna... Zabrałyśmy go na klatkę.

Gdy wyciągnęła z torby klucze, żeby otworzyć drzwi, usłyszała ciche skomlenie... To ten zziębnięty, głodny, przestraszony stworek, do którego należały wielkie smutne oczy, chlipał pod ścianą. Zdziwiona kobieta, zostawiła zakupy i poszła przyjrzeć się tajemniczej istotce. Podeszła i zobaczyła jamniczą, przerażoną mordkę...
Pani przejęła się losem biednej psiej sierotki... Nie mogła zabrać jej do domu, więc szybko poszukała miejsca, gdzie psiak byłby bezpieczny... Zostawiła wielkie torby na korytarzu i nie zważając na obowiązki: gotowanie, sprzątanie, przygotowania świąteczne, szybko zajęła się szukaniem domu dla psiny. Nadała mu imię Fredzio, porobiła ogłoszenia, rozwiesiła plakaty...


Zobacz także:
Artykuły
(6)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.86)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Ślubowska 27.11.2010 06:50
Osobiście znam Fredzia i wiem, że ten kto adoptuje psiaka zyska przyjaciela do końca życia!
Alicja Biernat 27.11.2010 02:24
Śliczny jamniczek , a tak długo czeka na swojego pana , na pewno ktoś go wypatrzy i pokocha. Ja w ten sposób wypatrzyłam swoje jamnisie urwisy Fairy i Harrego. Była to miłość od pierwszego wejrzenia (a mówią, że takiej niema ). Dzisiaj wiem, że taka miłość istnieje i jest odwzajemna po stokroć!!!!
Dorota Woźniak 26.11.2010 22:48
Dzięki że dodałaś od siebie, psiak jest taki urokliwy, aż żal patrzeć że domu nie ma
Kinga 26.11.2010 22:35
Fredzio to przekochany pies, aż dziw bierze czemu nikt się w nim nie zakochał...