Facebook Google+ Twitter

Jan Heweliusz i Stanisław Soyka, czyli urodziny astronoma

Pytane o wielkich gdańszczan dzieci ze szkół podstawowych, bez wahania rzucają nazwisko Wałęsy, a chwilę później dorzucają … Michalczewski, Kurski (sic!). Szczęśliwie z cienia wynurza się Jan Heweliusz ...

W 2004 roku „Fundacja Gdańska”, założona przez władze i środowisko gospodarcze miasta, zorganizowała huczne urodziny Jana Heweliusza i zaproponowała wprowadzenie ich do kalendarza dorocznych imprez w mieście. Inicjatywa spotkała się z ciepłym przyjęciem gdańszczan i jednocześnie stała się elementem promocji Gdańska. W ramach imprezy odbywają się wykłady, debaty, kolorowe korowody, konkursy i koncerty, a zeszłoroczne święto połączone było z odsłonięciem pomnika astronoma, który zasiadł przed Ratuszem Staromiejskim, nieopodal swojego miejsca pracy, a później śmierci.

Pomnik Jana HeweliuszaJan Heweliusz urodził się i zmarł 28 stycznia w Gdańsku. Na świat przyszedł w 1611 roku i dożył sędziwego, na owe czasy, wieku 76 lat. Miał wielkie szczęście, że żył czasach niebywałej świetności miasta. O tym, że był rajcą miejskim, piwowarem, wreszcie astronomem królewskim Jana III Sobieskiego, można przeczytać w większości  notek biograficznych. O jego prywatnym życiu, naznaczonym miłością i śmiercią, słyszy się znacznie rzadziej.

Zgodnie z wolą ojca, ożenił się z mieszkająca w sąsiedztwie Katarzyną Rebeschke, córką bogatego browarnika. Dzięki wyjątkowym zdolnościom organizacyjnym, to ona zajęła się interesami, a Heweliusz oddał się swojej wielkiej pasji, którą była astronomia. Ponad dwadzieścia lat budził się u boku ukochanej kobiety, ale zły los zabrał mu ją, nie pozostawiając nadziei na posiadanie potomstwa. Będąc mocno dojrzałym mężczyzną, został więc Heweliusz samotnym, bezdzietnym człowiekiem. I wtedy pojawiła się w jego życiu gwiazda, która ponownie nadała sens jego życiu. Nazywała się Elżbieta Koopman i była od niego … 36 lat młodsza. Dała mu trzy córki i syna, który, niestety, zmarł jako malutkie dziecko. Elżbieta była wielką muzą astronoma, wiernie towarzyszyła mu w jego pracy i cieszyła się jego sukcesami.   Przeżyła go zaledwie sześć lat, a jej gwiazda zgasła w wigilię świąt Bożego Narodzenia. Miejsce spoczynku oboje znaleźli w kościele św. Katarzyny. W 1986 roku, dzień po ekshumacji zwłok astronoma, spłonął ich dom przy ul. Korzennej, co pozwala przypuszczać, że duch Heweliusza nie opuszcza Gdańska.

Tegoroczne urodziny rozpoczęła uroczystość w Ratuszu Staromiejskim, podczas której prof. dr hab. Jerzy Limon i prof. dr hab. inż. Andrzej Czyżewski, odebrali Nagrody Naukowe Miasta Gdańska im. Jana Heweliusza, tuż przed zmrokiem odbył się happening pod pomnikiem uczonego, a wieczorem, w Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance, wystąpił Stanisław Soyka. Jego koncert poprzedziła, krótka w założeniu, prelekcja entuzjasty astronomii, Michała Juszczakiewicza. Po półgodzinnej, ciekawej skądinąd, lecz lekko przeciągającej się prezentacji, prawdopodobnie wspomniany duch Heweliusza spowodował awarię laptopa mówcy, dzięki czemu na scenie mogła rozbrzmieć długo oczekiwana muzyka.

Koncert Stanisława SoykiStanisław Soyka wystąpił z Michałem Zduniakiem, Zbyszkiem Krysiakiem, Koncert Stanisława Soyki Przemkiem Gregerem, Mario Matyskiem, swoim synem Kubą oraz bratem Jurkiem, a pierwszą część koncertu stanowiły sonety Szekspira. Niestety, najwyraźniej nie przypadły one do gustu części zaproszonych VIP-ów którzy zaczęli opuszczać salę koncertową jeszcze przed zakończeniem pierwszej części. Po przerwie prawdziwi fani muzyka z przyjemnością zasiedli bliżej sceny i bawili się razem z artystą, który nie przejął się poważnym uszczupleniem liczby słuchaczy i prawdziwie „dał czadu”.

Kolejne, czwarte z rzędu urodziny astronoma, przeszły do historii. Należy mieć nadzieję, że za rok, 28. stycznia, gdańszczanie ponownie spotkają się pod jego pomnikiem i między innymi dzięki temu, z czasem, gdańskim dzieciom utrwali się w pamięci nazwisko Jana Heweliusza.

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

VIP-owie mieli na pewno bardziej przyziemne potrzeby...
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

...Gdańszczanie w piękny sposób czczą ( ?! - oj czy to aby dobre słowo ) swojego znakomitego mieszkańca...więc z dziką rozkoszą przeczytałem ten sympatyczny artykuł....a wokół pana Heweliusza dziwny posmak "tajemniczości" i "magii" czuć w powietrzu, ale może to temat na zupełnie inny artykuł...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znaczy przeczytałaś "Wróżby...":)? To chyba teraz zacznę Ciebie namawiać na kolejne gdańskie pozycje:) Może Pawła Huelle ...?
Ciepło, ciepło, ale nie do końca :) Przyjaciel pani Piątkowskiej ma na nazwisko Reschke :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rebeschke,to nazwisko występuje zdaje się również w książce G.Grassa "Wróżba kumaka"... chyba główny bohater jest potomkiem rodziny Rebeschke...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To pisz Michał szybciutko, pisz:) Ja przecież o koncercie tylko wspomniałam, możesz spokojnie rozwinąć temat :) Do Tomka od wczoraj wysyła się film, który zrobiłam, ale pewnie jest za duży, bo nie chce wyjść :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też tam byłem i miałem nadzieję napisać kilka słów o tym wydarzeniu. Ubiegłaś mnie :)
A swoją drogą wspaniały koncert!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.