Facebook Google+ Twitter

Jan Jarmuż [The Stylacja] - wywiad

Łódzki zespół The Stylacja zdobywa coraz większą popularność w naszym kraju. Mieszają ska, jazz, punkrock, swing - efektem czego jest wybuchowa mikstura. Rozmawiam z Janem Jarmużem, klawiszowcem grupy.

 / Fot. popcoreHanna Dobroś: Najgorsza obelga dla muzyka?
Jan Jarmuż: Nie wiem czy w obecnej rzeczywistości, w której zdolni muzycy sprzedają się za paczkę fajek występując w hipermarkecie z okazji promocji w dziale rybnym można mówić o obrażaniu i najgorszej obeldze.

O czym nie lubisz rozmawiać?
O pieniądzach i seksie.

Nie lubisz rozmawiać o seksie?!
Mam wrażenie, że o seksie rozmawiają najczęściej ci, którzy mają z tym problem. Podobnie jest z muzyką.

Jest jeszcze jakiś niewygodny dla ciebie temat? Wolę już teraz zapytać…
Niewiele wiem o rozwoju architektury gotyckiej na Węgrzech. Proszę, nie pytaj mnie o to.

Pierwsze zarobione pieniądze?
Gdy miałem 10, może 11 lat, wystąpiłem w telewizyjnej reklamie chrupek. Grubo.

Pierwsze poważne marzenie?
Gdy byłem dzieckiem, chciałem być prawym pomocnikiem Manchesteru United. Jedyne, co udało się z tego zrealizować to to, że jestem prawy.

Co inspiruje młodego twórcę?
Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno inspirują mnie utwory muzyczne, filmy, ale to wszystko brzmi banalnie. Na każdego działa coś innego. Kogoś inspiruje poezja Białoszewskiego, a kogoś sztuka performatywna Antoniego Macierewicza.

Co jest najfajniejsze w byciu muzykiem?
Byłaś kiedyś w Ostaszewie?

Nie.
A, widzisz…a ja byłem.

Czasami zadaje się muzykom pytanie o stosunek do instrumentu, na którym grają? Jak to jest u ciebie?
Naturalnie, bardzo lubię instrument, na którym gram, aczkolwiek nie zabrałbym go na koniec świata…ciężki w cholerę.

Podręczniki do gry na instrumentach klawiszowych mówią wyraźnie, że gra się rękoma. Ty grasz całym sobą. Doznajesz kontuzji na koncertach ?
Kontuzje to zbyt mocne słowo. Zawsze przed wejściem na scenę rozgrzewam się. Wykonuję proste ćwiczenia, które i tak nie chronią mnie całkowicie przed mniejszymi czy większymi urazami. Zwykle potrzebuję dwóch bądź trzech dni, aby dojść do siebie po koncercie. Młodość nie wieczność.

„Fundamentem wszelakiego postępu jest kobieta. Dynamit, telefon, samolot - wszystko to wymyślili mężczyźni po to, żeby pochwalić się przed kobietami.”
Ile osób wie, że wymyśliłeś jedno z najpopularniejszych zdań krążących w polskim Internecie?

Nie mam pojęcia. Być może nikt o tym nie wie. Ale nie smuci mnie to. Poza tym, wymyśliłem to w autobusie.

Czego mogę ci życzyć?
Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy.

Dziękuję za miłą rozmowę.

Dziękuję uprzejmie.

Rozmawiała Hanna Dobroś.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.