Facebook Google+ Twitter

Jan Kowalski w Irlandii. Część 1

Wiele powstało rozmaitych opisów przedstawiających sytuację Polaków za granicami kraju. Mnóstwo jest statystyk określających ich wiek, płeć, wykształcenie czy stan cywilny - to wszystko dość dokładnie zostało już przeanalizowane.

Janek w samolocie / Fot. Piotr SmółkaDobrze więc znamy już obraz 18-35 letniego Jana Kowalskiego, z wykształceniem średnim lub wyższym, pracującego w pubie, w fabryce czy na budowie lub jego partnerki - kelnerki, sprzątaczki bądź pracownicy sklepu. Wiemy, co robią, żeby zarobić. Jak jednak wygląda ich dzień powszedni? W jaki sposób zmieniają się od chwili przybycia na Wyspy? Jak, w przybliżeniu, w dość subiektywnej ocenie mieszkańca wygląda przekrój życia Jana Kowalskiego w Irlandii?

Irlandzkie pokusy


Wiadomo, że życie w Dublinie czy innym wielkim mieście różni się znacznie od życia na prowincji. Wiadomo również, że coraz więcej Polaków, nie mogąc znaleźć miejsca w zatłoczonych molochach przeprowadza się do mniejszych, spokojniejszych zakątków, gdzie łatwiej o pracę. Na przykład takim miejscem jest Shannon, w środkowo zachodniej części Irlandii. Znajduje się na koniuszku hrabstwa Clare, nieopodal okrytego niechlubną sławą miasta Limerick. W takim miejscu wylądował Janek Kowalski. Skończył szkołę w Polsce, może rozpoczął studia, możliwe, że je skończył - nieważne. Miał pracę, czy błąkał się w jej poszukiwaniu - również nieważne. Ważne jest, że poruszony nieodpartą chęcią zdobycia pieniędzy, zmotywowany opowiadaniami kolegów o łatwym, bogatym życiu w Irlandii, zauroczony możliwością nauczenia się czy podszlifowania języka angielskiego (pamiętał trochę ze szkoły, trochę z filmów, a najbardziej pamiętał, że co, jak co, ale język zawsze się przyda) oraz wolnością - czyli w końcu usamodzielnieniem się od rodziców, wyruszył na podbój Irlandii.

Shannon widziane z góry / Fot. Piotr SmółkaOdważył się, mimo, iż czytał w internecie, że może nie być łatwo - wyspy są przepełnione, pełno Polaków, Rosjan, Słowaków, Czechów i innych, którzy oblegają potencjalne miejsca pracy. Jednak koledzy opowiadali mu jak to, w Shannon, jest - „same fabryki, na pewno coś znajdziesz”, a widząc, z jaką lekkością wydają olbrzymie ilości gotówki, jedynie dla zaspokojenia własnych zachcianek, podjął ostateczną decyzję - jadę. Pożyczył pieniądze (gdyż, jako, że młody, nie zdołał jeszcze odłożyć wystarczającej kwoty) na zakupy niezbędnych rzeczy, które miały od tej pory zapewnić mu komfort i wygląd przyzwoity - ciepłe, porządne markowe buty, takąż kurtkę, (toć na tam ciągle leje i wieje) plecak. Oczywiście kupił też za radą kolegów wódki i papierosów, nbył bilet i tak wyposażony wyruszył w podróż.

Typowe osiedle w Shannon / Fot. Piotr SmółkaTo był jego pierwszy lot, więc z zaciekawieniem obserwował wszystko - nawet stewardessy, które przed rozpoczęciem instruowały pasażerów o zasadach bezpieczeństwa - z niepokojem zauważył, że dość sporo słów nie rozumie: - Ale co tam, przywyknę - pomyślał. Na lotnisku koledzy już czekali, szybciutko, więc zapakowali Janka do samochodu i wyruszyli do domu, gdzie zgodnie ze staropolską tradycją opróżnili wszystkie butelki, co by Jankowi się powodziło i żeby szybko znalazł pracę…

Miejsce akcji


Shannon to niewielkie miasteczko, znane dobrze chyba wszystkim mieszkańcom Irlandii dzięki lotnisku, na które co kilka dni przylatuje nowa "dostawa" Polskich imigrantów. Popularność, wśród wszelkich poszukujących pracy ludzi, zawdzięcza Shannon również dwóm specjalnym, obszernym strefom ekonomicznym, w których niezliczone ilości przedsiębiorstw konkurują w kapitalistycznych warunkach wolnorynkowej, prężnej gospodarki (jest to drugi, po Dublinie, co do wielkości, ośrodek przemysłowy w Irlandii). Poza tym kilka pubów, jedno centrum handlowe i nic więcej. Słowem - małe miasteczko, z przewagą domków wybudowanych w dużej mierze dla zaspokojenia kadrowych potrzeb przemysłu.

Shannon widziane z góry / Fot. Piotr SmółkaLudzi sporo. Konkurencja duża. Poszukiwanie pracy, to ciężka i żmudna... praca. W tym przypadku oznacza przygotowanie olbrzymiej ilości CV, które pakuje się wraz z drugim śniadaniem do plecaka, (jak czytałem gdzieś w necie - plecak to podstawowy przedmiot, charakteryzujący Polaka), po czym wychodzi się na łowy - z reguły najpierw „na fabryki”, aby później zahaczyć o sklepy w centrum, puby, fast foody itp.

Ciąg dalszy być może nastąpi w następnym odcinku, zakładając, że ktoś to zechce przeczytać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Myślę, że w obecnych warunkach decyzję o opuszczeniu kraju jest jednak stosunkowo łatwo - większość ma już tu kogoś, ma jak się zaczepić, gdzie przenocować, uzyskać pomoc. A w kraju nadal ciężko żyć, płace niewysokie, pracy brak. Tu trzeba odwagi, żeby układać życie, planować przyszłość, zakładać rodzinę...
Jednak masz rację - póki co, to właśnie powrót do kraju, wdrożenie się ponownie w polskie realia, po beztroskim czasie spędzonym na obczyźnie, wydaje się rzeczywiście największym wyzwaniem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasne, że wymaga :) Oczywiście to nie to samo, co decyzje Irlanczyków wyjeżdżających lata temu do Stanów w zasadzie bez szansy na zobaczenie kiedykolwiek rodzinnych stron.
Każda większa zmiana wymaga odwagi :) Chociaż czasem łatwo pomylić głupotę z odwagą ;) I owszem przeniesienie się do innego kraju i tam sobie radzenie to jest wyzwanie, bo start z pozycji imigranta, to na pewno utrudnienie.
Co ciekawe, podobno równie dużym wyzwaniem jest powrót ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy emigracja w dalszym ciągu wymaga odwagi, i stanowi bardzo duże wyzwanie? Zacząłem gdzieś kiedyś pisać o tym, ale zaprzestałem, gdyż wydało mi się oczywiste, że nie wymaga! A tu - proszę, ktoś myśli inaczej! ;) Może to nie głupi temat...
Moja emigracja ma określone granice, choć nie są one ze stali i mogą ulec przesunięciom. Niemniej jednak, wiem, że wrócę...
Możecie zwrócić uwagę, o jakie literówki Wam chodzi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr- emigracja zarobkowa na pewno może być też tymczasowa :) Swoją drogą kiedy nas Irlandczycy pytają, co myślimy o polskich imigrantach w Irlandii, odpowiadamy niezmiennie, że nie możemy się doczekać ich powrotu, bo w Polsce w niektórych zawodach już brakuje pracowników.

Adam- ludzie muszą w życiu podejmować poważne decyzje. I decyzja o emigracji czasem dla konkretnego człowieka jest w danym momencie najlepszym rozwiązaniem. Sama emigracja to na pewno bardzo duże wyzwanie i wymaga sporej odwagi. Ale jest po prostu jedną z życiowych decyzji. Tak samo jak ew. decyzja o powrocie z emigracji. Każdy człowiek powinien to oceniać wyłącznie ze swojego punktu widzenia - co dla niego w danym momencie jest najlepsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ładnie napisany, lekki tekst, chociaż treść poważna. Z przyjemnościa poczytam dalszy ciąg tej opowieści o losach Kowalskiego w kraju, w którym nigdy nie byłem, ale na temat którego wiele się nasłuchałem. Osobiście nie przeiwduję w najbliższym czasie wyjazdów zarobkowych w tamte strony, ale w życiu ponoć wszystko może się wydarzyć. Trochę drażnią mnie w tak krótkim tekście "literówki", ale sam wiem że trudno z nimi wygrać. A tak na marginesie, to szkoda młodych Polaków, że zamiast w kraju pracować i godnie zarabiać muszą tułać się po jakiś Irlandiach. Ciągle się pocieszam, że to tylko etap przejściowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, pamietam sam, jak pierwszy raz wypożyczałem samochód, do końca wahałem się, czy rzeczywiście można tylko kluczyk wrzucić i odejść w spokoju! Kilka razy się Pań pytałem, czy aby dobrze rozumiem!
Oczyma emigranta - hmmm... do tej pory myslałem o sobie, jako o kimś, kto tymczasowo opuścił kraj w celach zarobkowych... ale fakt faktem jest...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Ciekawy opis, pisany od środka, ja też domagam się kolejnej części :)

Z Shannon mam zabawne zdjęcie, jak zdaję wypożyczony samochód, kiedy już wszystko jest pozamykane - po prostu wrzucając kluczyk do puszki na lotnisku ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zechciałem, przeczytałem. Tekst czyta się lekko i przyjemnie, mimo drobnych literówek. Czekam na więcej - chętnie zobaczę Irlandię z drugiej strony - nie oczyma turysty, lecz emigranta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.