Pozycja materiału w rankingach:
W latach 1999-2005 ukazało się ich 39 książek na temat papieża. Po śmierci Jana Pawła II - pewne drugie tyle. Autorzy i wydawcy wychodzą widać z bardzo prostego założenia: „papież się sprzeda”...
Z książek tych możemy dowiedzieć się, co lubił a czego nie lubił papież. Co jadł, czego nie. Dlaczego już od początku życia był „świętym”.I tak dalej. Pomijam subiektywizm autorów, który aż kłuje w oczy. Problemem jest poziom niektórych książek. Da się odnieść wrażenie, że pisane były na kolanie. Tak, aby zdążyc na czas. Trafić w koniunkturę. W myśl zasady: nieważne jak, ważne żeby o papieżu. Ludzie to przecież kupią. Bo to o „największym Polaku”.
Dwanaście książek zawiera wiersze, dramaty i rozmyślania pisane przez Karola Wojtyłę. Tu też zastanawia subiektywizm osób, które wypowiadają się na ten temat. Same pochwały, zero słowa krytyki. Przecież nie wypada mówić o papieżu źle. Mówi się dobrze, albo wcale. Nie twierdzę, że K. Wojtyła pisał źle czy nieumiejętnie. Pisał również o rzeczach ważnych, dotyczących nas wszystkich. Ja tylko chciałbym powstrzymać tę falę zachwytów. Bo odnoszę wrażenie, że żyję w czasach, kiedy po ziemi chodził Cyceron, Homer i Szekspir w jednej osobie. Mam wrażenie, że gdyby nie chodziło o „taką” osobę, entuzjazm byłby mniejszy. Ale ludzie to kupują. Bo napisał to „nasz” papież.
Kolejnym sprawą, są kalendarze, gazety, dodatki do gazet. Poziom tych „gazet” pozostawia bardzo wiele do życzenia. Miałem wątpliwą przyjemność z paroma się zapoznać. Powiem tylko tyle: obiektywizm dziennikarski ginie, kiedy pisze się na taki temat. A szkoda. Dla mnie te wydawnictwa nie przedstawiają kompletnie żadnej wartości. Ot, kolejne peany pochwalne. Co za dużo, to niezdrowo.
Można powiedzieć, że Jan Paweł II po śmierci stał się świetnym „towarem”. Ja wiem, że dla wielu zabrzmi to jak herezja. Rozejrzyjcie się jednak dookoła. 7 listopada w Kurierze Lubelskim ukazał się artykuł „JP II nie na sprzedaż”. Cytuję: „Po protestach (...), Urząd Patentowy RP odmówił rejestracji znaku towarowego „Pokolenie JP II” spółce z Poznania. Firma chciała opatrzeć tym znakiem różnego rodzaju gadżety, m. in. kubki, bransoletki, długopisy, torby, podkładki pod myszy i odzież.” I tak to właśnie teraz wygląda. Chcesz coś sprzedać, zwiąż to jakoś z papieżem. O kremówkach chyba nie muszę przypominać.
Exegi Monumentum aere perennius
W Polsce do kwietnia 2005 ( a więc do śmierci papieża) było 227 rzeźb,
pomników Jana Pawła II. Od tego miesiąca ponad 100 miast wystąpiło z projektem
umieszczenia takiego pomnika u siebie. Mania, która ogarnęła Polaków po śmierci
Karola Wojtyły, w pewien sposób mnie przeraża. Ilość tych projektów jest
ogromna. Na pewno też lista nie jest zamknięta. Do tego dochodzą ulice, szkoły inne
budynki nazwane imieniem papieża. Poza tym
skwery, place, parki, i
ronda. Przykładem niech będzie rondo imienia naszego papieża w Rzeszowie. Które
ładnie wygląda, ale średnio spełnia swoje zadanie. Rozumiem, że miasta
prześcigają się w budowaniu coraz większych i droższych dowodów miłości dla
Jana Pawła II. Może jednak pasuje zastanowić się czy nie lepiej było by wydać
te pieniądze np, aby nakarmić bezdomnych, pomoc wielodzietnym rodzinom. Myślę,
że Jan Paweł II by się ucieszył, że jednak ludzie zrozumieli jego nauki.
Kolejnym aspektem „papieżomanii” jest szukanie na siłę dowodów na to, że papież miał coś wspólnego z tym czy innym miastem. Bo jak wiadomo, wtedy będzie można ustanowić go honorowym obywatelem. A wtedy to już, zaszczyty i splendor. I będzie można sprzedawać pączki papieskie, tudzież inne precjoza.
Podsumowanie. Nie zabijajcie mnie
Domyślam się, że
dla wielu, artykuł ten, jak i tezy w nim głoszone, mogą być uznane za herezję.
Moim celem, nie było obrażanie osoby Jana Pawła II. Chcę tylko, żeby ludzie
którzy próbują zbić pieniądze na osobie papieża zastanowili się, czy kierują się
jego naukami. Czy chciałby, gdyby żył, by tak „kupczono” jego imieniem? Czy w
tej całej mani nie zapomnieliśmy, że Jan Paweł II był przede wszystkim człowiekiem,
który mówił mądre rzeczy. Bo ja, mimo, że z Karolem Wojtyła w niektórych
sprawach się nie zgadzałem, mam szacunek dla jego osoby. Mam wrażenie, że Ci
niektórzy traktują go jako „znak towarowy” nazywają
siebie żarliwymi katolikami. Z drugiej strony, to , że ktoś
jest
katolikiem, nie przeszkadza
przecież w zarabianiu pieniędzy. Ale czy w ten sposób?
Zobacz także:
Artykuły
(38)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 32 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Sarkazm, ironia, złośliwość, szczerość. To ja.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 03.04.2008 22:00
bardzo dobry tekst, porusza ciekawy temat, zdecydowanie zgadzam się z twoim podsumowaniem, plus
Jadwiga Kowalczyk 02.04.2008 11:18
A o ile poznałam rzymskie koscioly - byc może po przeniesieniu zwlok pod oszklony oltarz (co jest zapowiedziane) będzie można je obejrzeć dopiero po wymuszeniu oswietlenia, czyli "wrzuć monetę, wrzuć monetę...." - na kilkanascie sekund.
Jadwiga Kowalczyk 02.04.2008 11:11
+ jak świat światem, od czasu wczesnego chrześcijaństwa, zawsze na świetych robiono interesy (poczynając od roznoszonych kilogramami przez pątników "drzazg z krzyża prawdziwego").
Na JPII interes kwitł od początku pontyfikatu - w sklepikach najbliżego sasiedztwa Placu Św. Piotra można bylo od początku kupić "blogosławieństwo z oryginalnym podpisem"(!) albo kuchenny fartuszek z szanownym obliczem na pępku.
Przy czym najdroższe i najstaranniej wykonane gadżety sprzedawane sa w sklepach podlegających Watykanowi.
Adam Degler 16.05.2007 14:23
O, i to był dobry artykuł o czymś. Czyli można.
Paweł Mazur 21.11.2006 11:55
Z tą różnicą Mirnal, że mówimy tu o osobie, która dla Polaków-Katolików ponoć jest święta. Co nie przeszkadza im "kupczyć" jego osobą. Daleki jestem od uprawiania jakiejś obrony osoby papieza, ja tylko po prostu chciałem wytknąć tym ludziom ich bezmyślne zarabianie na nim pieniędzy. Niech się zastanowią.
Mir Nalezińskí 21.11.2006 11:41
*Obiekt kultu czy okazja do zrobienia interesu?* - a może i jedno, i drugie?
Pokażcie mi tragiczne wydarzenie, na którym nie zarobiono? Titanic, wojna, trzęsienie ziemi, katastrofa promu kosm., Holocaust, Powstanie Warszawskie. Teraz zarobią na Katyniu. Może to normalka?
Krzysztof Baraniak 20.11.2006 16:30
Dobrze, że poruszyłeś ten temat. Mnie osobiście uderza trochę sprawa filmów o papieżu. Podejrzewam, że gdyby śmierć JPII nie miała miejsca, druga część "Karola..." nie ukazałaby się. Poza tym to film telewizyjny, podobnie jak "Jan Paweł II", a nie kinowy! A aż się boję pomyśleć ile na tym zarobiono! Wiadomo - na taki film trzeba iść i obejrzeć...ręce człowiekowi opadają, niestety:/ za artykuł +