Pamiętam miny polskich piłkarzy po meczu ostatnich eliminacji mistrzostw świata w Mariborze ze Słowenią. Przegraliśmy 0:3, w powietrzu unosiła się atmosfera beznadziei. Był to koniec ery Leo Beenhakkera, prezes PZPN Grzegorz Lato zwolnił go za pośrednictwem telewizji. Przyszedł trener Franciszek Smuda, miał otworzyć nową erę w polskiej piłce, skończyć z upokorzeniami...
Środowy mecz z Kamerunem pokazał jednak, że cofnęliśmy się do czasów słoweńskiej klęski, a wkrótce minie rok, odkąd Smuda prowadzi reprezentację. Nasz trener lubi powtarzać, że czasem zdarza się tak, że z jego budowli wypadnie cegiełka, ale to nie znaczy, że runie cały dom. Problem w tym, że selekcjoner nie wylał jeszcze fundamentów pod budowę swojej drużyny, o czym świadczy dziewięć straconych bramek i żadnej zdobytej w dwóch ostatnich spotkaniach.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Krzysztof Gnat 16.08.2010 01:45
A i tak na końcu znów powierzą ją Majewskiemu. Chłopak właśnie kończy swoją misję z U-23. Cały czas jest lojalnym człowiekiem i ulubieńcem Laty i spółki, a że wyników nigdy nie miał ? E tam, co kibice na Euro, w Polsce nie przyjdą ? Pewnie że przyjdą , a jak nie to powiemy, że kibice nie dojrzeli to tak wielkiego turnieju nad Wisłą... Bo przecież nie działacze... Czekam na wrzesień 2012 . Dopiero wtedy są jakiekolwiek szanse , że w polskiej piłce coś drgnie. Mniej więcej pól roku później komisja śledcza ds afery Euro 2012 będzie tak często wzywać działaczy PZPN-u przed swoje oblicze, że ci nie będą mieli czasu na zajmowanie się polskim futbolem. I wtedy może coś się ruszy. Samo.
Polska – Słowacja. Kolejny test naszej kadry przed EURO 2012
(odsłon: +1031)