
Wtedy jednak Ukraińcy nie dali wiary wynikom głosowania. Tłumnie wylegli na ulice, wszczynając pomarańczową rewolucję, która ostatecznie umocowała na fotelu prezydenckim Wiktora Juszczenkę i dała funkcję premiera Julii Tymoszenko.
Tym razem nikt na ulice nie wychodził. Nie było ustawionej sceny i tłumów na kijowskim Majdanie, kiedy to Wiktor Janukowycz po raz drugi w swoim życiu ogłaszał swe zwycięstwo w wyborach prezydenckich.
Zawiedzeni ostatnimi pięcioma latami rządów Ukraińcy wybrali prorosyjskiego polityka na swego przywódcę. Niewielka różnica dowodzi zaś, że ukraiński naród podzielony jest obecnie jak nigdy wcześniej.
Mimo to Janukowycz dzisiaj jest pewny swego jak nigdy wcześniej, o czym świadczy fakt, że ogłosił się zwycięzcą i zarazem nowym prezydentem Ukrainy, jeszcze zanim oficjalne wyniki głosowania ogłosiła ukraińska centralna komisja wyborcza. - Powinna [Tymoszenko] szykować się do ustąpienia - mówił wyraźnie zadowolony z siebie Janukowycz. - Myślę, że ona doskonale to rozumie. W każdym razie powinno to już do niej dotrzeć - dodał.
Sama Julia Tymoszenko zdaje się zachowywać spokój. Bez zbędnego medialnego rozgłosu wyczekiwała ze współpracownikami oficjalnych danych o zliczonych w całym kraju głosach. Przesunęła nawet swoją konferencję prasową z wczoraj na dziś. To wszystko dlatego, że chciała się na spotkaniu z dziennikarzami odnieść do konkretnych danych przedstawionych przez komisję. Ta zaś przez cały wczorajszy dzień zliczała napływające głosy ze wszystkich regionów kraju. - Naród pamięta, jak już ogłaszał się prezydentem, dostał gratulacje, a potem wszystko się zmieniło - mówiła Tymoszenko.Już w niedzielę Janukowycz był pewny swego i zanim ogłoszono wyniki, ogłosił się zwycięzcą
Więcej na: a]http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/219351,janukowycz-minimalna-roznica-pokonal-tymoszenko,id,t.html;polskatimes.pl[/a]