Sprawa Julii Tymoszenko (skazanej jesienią ub. r. przez kijowski sąd na 7 lat pozbawienia wolności za rzekome nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją - przyp. aut.) jest zdaniem Janukowycza przeszkodą w negocjacjach akcesyjnych jego kraju z Unią Europejską. Należy oddzielić te dwie kwestie - dodaje prezydent Ukrainy, biorący udział w 48 Monachijskiej Konferenji Bezpieczeństwa, o czym dzisiaj poinformowała agencja UNIAN
(
unian.net).
Dla Wiktora Janukowycza priorytetem w polityce międzynarodowej jest teraz odbudowa swojego wizerunku, mocno nadszarpniętego z powodu niepodpisania podczas ostatniego szczytu Ukraina - UE w Kijowie, tak bardzo oczekiwanej w kraju nad Dnieprem umowy stowarzyszeniowej.
Powstrzymywanie się Brukseli od dalszych rozmów w tej sprawie z ukraińską stroną zdaniem wielu obserwatorów jest związane z represjami wymierzonymi w znanych polityków opozycyjnych na czele z Julią Tymoszenko. Postulując oddzielenie sprawy byłej premier od rozmów nt. perspektyw eurointegracyjnych swojego kraju, Janukowycz dodaje, że w kwestii integracji europejskiej dzisiaj nie ma rozbieżności zdań między opozycją i rządem.
W wywiadach dla zagranicznych mediów, których w ostatnim czasie pojawiło się kilka (ostatnio prezydent Ukrainy skomentował - również sprawę Tymoszenko - przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos), Wiktor Janukowycz przekonuje, że nadal chce iść do Europy. Jednak wciąż nie wiadomo, jak zamierza rozwiązać problem "pięknej Julii", która nawet z charkowskiego więzienia (po wyroku sądu została przewieziona do kolonii poprawczej w Charkowie) nie przestaje psuć mu nerwów.
Rozstrzygnięcia można spodziewać już w najbliższych miesiącach - jesienią br. odbędą się wybory parlamentarne na Ukrainie, do udziału w których, zgodnie z wymaganiami europejskich polityków (patrz ostatnią rezolucję ws. Ukrainy uchwaloną przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy), powinna być dopuszczona Julia Tymoszenko.