Facebook Google+ Twitter

Janusz Palikot fałszywym zbawicielem? Recenzja "Kulis Platformy"

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-01-06 16:08

Janusz Palikot to figura kłopotliwa. Dla jednych to mesjasz lewicy w Polsce, ale dla drugich, co to za zbawiciel, któremu cynizm i wyrachowanie wręcz wylewa się zza kołnierza starannie dobranej - według badań wizerunkowych - koszuli?

 / Fot. Okładka książkiNiemiecki kanclerz Otto von Bismarck był autorem klasycznego dziś powiedzenia, że ludziom nie należy pokazywać kulis przyrządzania kiełbasy i uprawiania polityki. Oba procedery należą do - co najmniej - estetycznie i moralnie odpychających. Ciekawe, co XIX-wieczny niemiecki przywódca powiedziałby na temat zakulisowej politycznej "zgagi" po lekturze wywiadu - rzeki z Januszem Palikotem. Życie polskich parlamentarzystów, wysokich urzędników i relacjonujących sprawy polityczne dziennikarzy, w opisach Palikota wygląda cokolwiek na codzienny żywot członków twardej sitwy, podlewany litrami alkoholu, znaczony prostackimi zagrywkami i "wycinaniem" rywali tyleż dla własnej korzyści, co po prostu dla frajdy.

"Kulisy Platformy" ukazały się na polskim rynku jesienią 2011 roku, kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi. W zamyśle głównego bohatera, a zapewne także wydawcy, miał to być mocny "ładunek wybuchowy" podłożony pod premiera Donalda Tuska, a przede wszystkim pod partię władzy, czyli Platformę Obywatelską. To co prawda już nie te czasy, by książki świat do góry nogami przewracały, ale kilka dykteryjek zdradzonych przez Palikota "poszło" w świat.

Jakich? Palikot w swojej książce barwnie opisuje prominentnych polityków rządowych oraz tych z wysokich szczebli PO. Rzecznik rządu Paweł Graś i były już marszałek Sejmu, Grzegorz Schetyna to zafascynowani potęgą władzy namiętni miłośnicy filmów opisujących faszystowskie marsze, lubiący przy tym golnąć wódki. Były minister sportu Mirosław Drzewiecki to drobny geszefciarz, zniszczony przez alkohol, zakochany w premierze Donaldzie Tusku i latami ubierający polityków PO w najlepsze garnitury. Sam Tusk to rozchwiany emocjonalnie i niepewny własnej wartości bezwzględny cynik, który dowiedziawszy się, że w jego gabinecie stoi donica z kwiatem postawiona tam jeszcze przez dawnego premiera Leszka Millera, zaczyna w nią z uporem kopać piłką, by w ten sposób symbolicznie wyżyć się na poprzednim premierze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.