Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178480 miejsce

Janusz Świtaj pisze autobiografię

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-03-27 17:23

32-latek z Jastrzębia Zdroju, który niedawno wystąpił do sądu o zgodę na eutanazję, dziś pisze autobiografię.

Janusz Świtaj. Fot. PAP/Andrzej GrygielJanusz Świtaj, sparaliżowany od 14 lat, pisze książkę. Uderza o klawisze komputerowej klawiatury ołówkiem trzymanym w ustach. Autobiografia ma już ponad 100 stron i jest na ukończeniu. I może ukazać jeszcze w tym roku w wydawnictwie Prószyński i S-ka. – Mój uraz nie upośledził mnie umysłowo – mówi Janusz Świtaj. – Mózg to największy skarb, jaki mi pozostał. Mam zamiar to wykorzystać.

Książka człowieka zafascynowanego motocyklami ma być przestrogą dla młodych ludzi szalejących na dwukołowych maszynach. „Od zawsze, jak sięgnę pamięcią, interesowały mnie jednoślady, począwszy od motorynek i rometów, poprzez szybsze motory, które posiadali starsi koledzy. Uwielbiałem godzinami przyglądać się, jak przy nich majstrują” – rozpoczyna swą opowieść Świtaj, który w wieku 18 lat, w 1993 r.,wjechał motocyklem w tył jadącego przed nim tira. Po 14 latach napisze, pełen refkesji nad losem: „Z kumplami rozmawialiśmy o wypadkach motocyklistów; mówiło się, że ktoś miał sporo szczęścia lub nie i się przekręcił, mówiło się bez większych emocji” .

Janusz od 14 lat leży sparaliżowany. Przez pierwszych 7 lat od wypadku „mieszkał” w szpitalu. Do domu został przeniesiony, gdy jego rodzicom udało się zdobyć potrzebny do oddychania respirator. Pozostaje pod ich opieką.
Pomysł napisania książki zrodził się dwa lata temu. – W kolejnych szpitalach musiałem walczyć o swoją godność. Niepełnosprawni są w Polsce traktowani jak ludzie drugiej kategorii – mówi Świtaj. ­ - Po wypadku moi rodzice byli pozostawieni sami sobie. Przeczytamy w autobiografii: „Początkowy okres był dla mamy takim przeżyciem, że przez pół roku odczuwała silne bóle w klatce piersiowej, które mogły doprowadzić do zawału” Janusz pisze o kilkuletnich pobytach w szpitalach nie tylko w czarnych barwach Pisze o poświęceniu rodziców i o przyjaciołach, których poznał podczas wieloletniego leczenia. – Wszystko jest tam dokładnie tak, jak było. Niczego nie koloryzowałem, niczego kontrowersyjnego nie omijałem – tłumaczy. – To historia kogoś, komu po wypadku nagle zawalił się świat. Nie ma co ukrywać, nie byłem aniołkiem i w książce tego nie ukrywam.

Janusz wybrał już dla książki tytuł – „Ecce homo” (oto Człowiek). Nawiązuje do słów Piłata, który wypowiedział je ukazując ubiczowanego Chrystusa ludowi żydowskiemu. 32-latek chce, aby na okładce znalazło się zdjęcie rentgenowskie jego głowy, które lekarze wykonali zaraz po wypadku. Książkę Świtonia wyda najprawdopodobniej oficyna Prószyński i S-ka. - Jeśli tylko Janusz Świtaj zakończy pisanie, od razu możemy przejść do druku książki. Jej wydanie będzie się wiązało z zyskami, ale przecież skorzysta nie tylko wydawnictwo, ale także sam Janusz Świtaj, do którego trafi część zysków. Jeszcze nie wiem, jaki mógłby być nakład tej książki - mówi Artur Matys, prezes zarządu. Pomoc autorowi zadeklarował też wojewoda śląski. – Gdy tylko książka będzie ukończona, Janusz Świtaj ma nas o tym poinformować, a wtedy pomożemy w jej promocji - mówi Marta Malik, rzecznik prasowy Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. - Szczegóły ustalimy, gdy druk książki będzie już pewny. Wydawca prorokuje sukces książce. Jego losami interesują się miliony Polaków, a wniosek o zgodę na eutanazję, jaki złożył Janusz miesiąc temu w Sądzie Rejonowym w Jastrzębiu Zdroju, poruszył nas wszystkich. Czy Janusz, zaczynając pracę u Anny Dymnej, wydając swoją książkę, odnajduje sens życia? Wniosku z sądu nie wycofał.

Agnieszka Barzycka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.