Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3642 miejsce

Jarek Jakimowicz: nie potrafię żyć bez miłości!

Spotykamy się w jednej z warszawskich restauracji Almi Decor. Jarek wpada z kilkuminutowym opóźnieniem, zamawia latte i rozpoczyna rozmowę o aktorstwie, show-biznesie i swojej nowej, wielkiej miłości.

Jarek Jakimowicz jak sam przyznaje, zarobione pieniądze wydaje na podróże / Fot. fot. Archiwum prywatne aktoraUkończyłeś technikum mechaniczne. Kiedy poczułeś więc i zrozumiałeś, że Twoją pasją i zawodem jest aktorstwo?
- Tak naprawdę do dziś nie poczułem, że aktorstwo to moje powołanie, moja droga życiowa. Spadło ono na mnie jak grom z jasnego nieba. Nigdy nie byłem dzieckiem, które pchało się do występów w szkolnych akademiach. Nie należałem również do kółek teatralnych, jak większość moich kolegów-aktorów. To był niesamowity przepadek, że swoje życie związałem z aktorstwem, ponieważ z natury jestem osobą wstydliwą i nieśmiałą. Wszystko, co dzisiaj pokazuję, to efekt tego, czego uczyłem się przez całe życie pracując w show-biznesie. Człowiek uczy się w nim pewności siebie, pewnej bezczelności

Ale w międzyczasie robiłeś też mnóstwo innych rzeczy, prawda?
- Oczywiście. Często wyjeżdżałem z Polski, rezygnowałem z seriali, w których grałem. I ciekawe jest to, że ludzie nie widząc mnie w telewizji mają twardy orzech do zgryzienia i zastanawiają się, co ja w ogóle robię, z czego żyję, itp. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że moje życie to nie tylko ekran, bycie non stop na wizji. Jest dużo różnych innych, fajnych rzeczy, które sprawiają mi frajdę, w których się realizuję i spełniam.

Ogromną popularność przyniósł Ci film Młode Wilki i rola Cichego
- Kręcąc ten film, tak naprawdę nie wiedzieliśmy do końca, jak zostanie on przyjęty przez widzów. Kręciliśmy coś. Nie wiedzieliśmy do końca, co. Dopiero później okazało się, że nasz film będzie filmem kultowym i zapisze się w historii polskiego kina. Do dzisiaj powtarzają w telewizji Młode Wilki kilka razy w roku. Kolejne pokolenia mogą zobaczyć nasze dzieło, z czego bardzo się cieszę. Popularność, która spadła wtedy na nas niespodziewanie, była niesamowita. Walnęła w nas wszystkich również dlatego, że w tamtych czasach panowała totalna pustka, jeżeli chodzi o polskich idoli. Pogodynki, kucharze, sportowcy nie byli jeszcze gwiazdami (śmiech). Młodzież wzorowała się na zagranicznych aktorach, chociażby z serialu Beverly Hills 90210. I nagle na polskim rynku pojawił się pierwszy młodzieżowy film, który spowodował, że wszyscy zaczęli utożsamiać się z nami. Panował powszechny zachwyt. Jeździliśmy na spotkania z publicznością do zakładów pracy. Pełen PRL. Wszyscy nas kochali, uwielbiali (śmiech)

Czy ta popularność nie poprzewracała Wam wtedy w głowach?

- Nie było takiej możliwości, żeby popularność nie przewróciła nam w głowie. Ona zawsze przewraca. Raz bardziej, raz mniej. Dałem sobie jednak radę z tym zainteresowaniem wokół mojej osoby. Mogą to potwierdzić ludzie, którzy znali mnie jeszcze przed Młodymi Wilkami. Kiedyś kolega (nad ranem, po imprezie) powiedział mi: Jarek, najfajniejsze jest w tobie to, że nie zmieniłeś się ani trochę przez te wszystkie lata, że jesteś dokładnie taki sam, jak 10 lat temu. To był dla mnie najpiękniejszy komplement w życiu. Dowód na to, że popularność nie wywróciła mojego życia do góry nogami. Nie stałem się zadufanym w sobie, egoistycznym, aroganckim, nieznośnym aktorem. Pozostałem sobą!

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że zapomniano o Tobie, a przecież cały czas występujesz w serialach, filmach?
- Proszę uwierzyć, że jeżeli chodzi o ludzi, publiczność, to nie wiem, czy jest w Polsce druga taka osoba, która lata temu zrobiła woltę jednym filmem i do dzisiaj tyle pokoleń identyfikuje ją z tą postacią. Nie mówię tutaj o czasach Czterech pancernych czy Janosika, ale o dzisiejszych, gdzie każdy film jest taki sam, o podobnej fabule, wszystko zlewa się w jedno, ludziom mylą się tytuły, itd. Jeżeli więc chodzi o publiczność - nie zapomniała o mnie. Bardziej zapomnieli ludzie, którzy zajmują się produkcją, castingami. Najczęściej spotykam się ze stwierdzeniami typu: - A jak to, to Pan jest w kraju? Na skutek bowiem licznych artykułów w prasie o tym, że mieszkałem w Hiszpanii, w Niemczech, że moja żona wyjechała, itp. reżyserzy myślą, że mnie nie ma w Polsce. Bardzo często producenci filmów mówią także, że ciężko mnie znaleźć, bo nikt mnie nie reprezentuje. Nie mam swoich managerów. Poza tym w naszym świecie filmu istnieje coś takiego problem wybaczenia. Wybaczenia tego, że jednym filmem mogło osiągnąć się taki sukces. Wciąż muszę się z tego tłumaczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ciekawy aktor, lubię go...jak sam mówi "pojawia się i ginie" nie walczy o to aby być wszędzie. Mimo, że mam tylko TVPolonia zdołałam go "wyłowić" i oceniam jako ciekawą postać. Wywiad też bardzo dobry. *5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo porządny wywiad. /5/

Komentarz został ukrytyrozwiń

choć nigdy wcześniej wiele o tym aktorze nie słyszałam, to właśnie się dowiedziałam sporo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

czy ja wiem, czy udany... kto to w ogóle jest ten gość? ani artykuł, ani lead nie odpowiadają na te pytanie

Komentarz został ukrytyrozwiń

comback Ilony. b. udany. Wywiad eksponuje aktora a nie dziennikarza, który stawia krótkie pytania wydobywając z rozmówcy wiele treści w odpowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.