Facebook Google+ Twitter

Jarosław Gowin - Go win!

Na polskiej scenie politycznej pojawił się nowy gracz.

Nowy „podmiot”, który z pozycji szeregowego posła Platformy Obywatelskiej awansował do rangi „twarzy”, a zarazem ikony konserwatywnego światopoglądu w Rzeczpospolitej. Jarosław Gowin jest - z jednej strony - wiernym współpracownik premiera Tuska, a z drugiej - jego politycznym oponentem. Stał się on przysłowiowym „twardym orzechem do zgryzienia”, zarówno dla swoich kolegów z PO, jak również dla przedstawicieli partii opozycyjnych, których stosunek do Gowina pozostaje ambiwalentny.

Jarosław Gowin odniósł już swoje pierwsze polityczne zwycięstwo. Po otwartym konflikcie z premierem Tuskiem (przy okazji sejmowej debaty o projekcie ustaw dotyczących związków partnerskich), pozostał nieprzejednany. Nie wystraszył się skarcenia ze strony premiera, ani krytyki ze strony swoich partyjnych kolegów. Nie zmienił swojego stanowiska, ani nie dokonał politycznej wolty, jak to często bywa w polskiej polityce. Pomimo, iż groziło mu wyrzucenie z PO i odejście w polityczny niebyt, Jarosław Gowin racji premiera nie uznał i w sprawie związków partnerskich nie ustąpił. Na koniec, mimo tego, iż jego odejście z rządu zdawało się być przesądzone, Jarosław Gowin ministerialną tekę zachował, co stanowi niepodważalny precedens w polskiej obyczajowości politycznej po 1989 roku. Rodzime partie polityczne, które mają charakter wodzowski nie mają bowiem zwyczaju tolerować wewnętrznych sporów i wewnętrznej krytyki swoich liderów. Jednak Jarosława Gowina nie spotkała za jego postawę żadna polityczna kara. Co więcej, jest on pierwszym politykiem, który po 1989 roku wystąpił przeciwko swojemu liderowi bez poniesienia żadnych politycznych konsekwencji. Czyni to z Jarosława Gowina postać wyjątkową. Minister sprawiedliwości wciąż pozostaje na swoim stanowisku. Nadal wzmacnia swoją konserwatywną frakcję i buduje swój kapitał polityczny, wciąż broni swojego światopoglądu, co powoduje, iż z „przedmiotu” Jarosław Gowin stał się „podmiotem” na polskiej scenie politycznej. „Podmiotem”, który rośnie w siłę i zyskuje na popularności.

Jarosław Gowin stanowi również realne zagadnienie dla przedstawicieli PiS. Z jednej strony obecny minister sprawiedliwości pozostaje członkiem PO i rządu Donalda Tuska. Stanowi to dla Jarosława Kaczyńskiego i jego wyznawców grzech niewybaczalny. Jednak z drugiej strony, skoro Gowin broni światopoglądu, którego broni również PiS, to może on zostać potraktowany przez tę partię jako polityczny sojusznik, w myśl zasady „wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem”. Jednak Gowinowi niespieszno do PiS-u, a Prawu i Sprawiedliwości niespieszno do współpracy z Gowinem. Dlaczego? Czyżby Jarosław Gowin stanowił zagrożenie dla Jarosława Kaczyńskiego czy wręcz dla całego PiS-u?

Powtórzę, Gowin to trudny orzech do zgryzienia. Jest osobą bardzo trudną do rozszyfrowania. Z jednej strony krytykuje - choć w sposób umiarkowany - premiera Tuska i przedstawicieli koalicyjnego PSL-u. Z drugiej strony, Jarosław Gowin podkreśla, iż nie zamierza opuścić szeregów Platformy Obywatelskiej. Jednak kiedy obserwuje się jego polityczne kroki, to trudno nie odnieść wrażenia, że Gowinowi coraz mniej po drodze z PO i głównymi nurtami, które dominują dzisiaj w tym ugrupowaniu. Tak więc należy postawić pytanie: jakie są prawdziwe intencje Jarosława Gowina? Co zamierza minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska?

W mojej opinii pojawia się tutaj główny problem Jarosława Gowina. Ten nieprzejednany obrońca konserwatywnego światopoglądu, chociaż swojego stanowiska nie zmienia to sprawia wrażenie, iż nie potrafi się zdecydować w którą pójść stronę.

Na wszelki wypadek od razu informuję Czytelników, że nie jestem ani współpracownikiem, ani wyborcą Jarosława Gowina. Nie podzielam jego poglądów politycznych, a jego światopogląd - szczególnie jeśli chodzi o związki partnerskie - jest bardzo daleki od moich przekonań. Jednak dostrzegam w postaci Jarosława Gowina realną szansę na przezwyciężenie szkodliwej dla Polski - i polskiego społeczeństwa - politycznej dwubiegunowości. Dlatego zależy mi na tym, aby Jarosław Gowin właściwie wykorzystał swój polityczny potencjał. Właściwie, tzn. dla dobra polskiego systemu politycznego. Zapytacie drodzy Czytelnicy: a w jaki sposób Jarosław Gowin miałby to zrobić? Odpowiadam: Jarosław Gowin winien wykorzystać swój polityczny kapitał i potencjał dla zbudowania nowej formacji politycznej, która mogłaby stanowić realną alternatywę dla PiS-u. Ugrupowania, które dawno utraciło już „wybieralność”.

Konserwatywny światopogląd ma w Polsce licznych zwolenników. Jednak w tym momencie wyborcy o bardziej zachowawczych poglądach nie mają zbyt wielkiego wyboru. Tylko ich mała część głosuje na PO. Zdecydowana większość elektoratu konserwatywnego, chociaż nie przepada za PiS-em i jego liderami, głosuje na tę partię, na zasadzie wyboru „mniejszego zła“. Powstanie nowej politycznej formacji, posiadającej konserwatywny charakter i z Jarosławem Gowinem na jej czele, mogłoby stworzyć realną alternatywę w politycznej ofercie, skierowanej do konserwatywnego elektoratu. Byłaby to realna szansa na przełamanie politycznej dwubiegunowości w Polsce, co przywróciłoby w naszej przestrzeni politycznej choćby częściowo merytoryczną debatę o naszym państwie, jego kształcie i jego przyszłości.

Powstanie konserwatywnej formacji Jarosława Gowina sprawiłoby, iż PiS utraciłby znaczącą część swojego elektoratu, co mogłoby doprowadzić do swoistego tąpnięcia, a w najbardziej optymistycznym wariancie - marginalizacji tego
ugrupowania na polskiej scenie politycznej. Wariant optymalny to taki, w którym PiS dochodzi do poziomu poparcia dziesięciu procent, przez cały czas traci elektorat, żeby w końcu zniknąć z polskiej przestrzeni publicznej w ciągu czterech, może pięciu lat. W miejsce PiS-u powstałaby konserwatywna formacja polityczna, posiadająca zdolność koalicyjną i umiejętność spokojnej, kulturalnej i merytorycznej debaty. Uważam, że Jarosław Gowin jest politykiem wyważonym, rozsądnym, kulturalnym i merytorycznie przygotowanym do prowadzenia debaty o Polsce. Byłby najlepszym kandydatem na lidera nowej konserwatywnej formacji.

Również Platforma Obywatelska stałaby sie beneficjentem utworzenia konserwatywnej partii, na której czele stałby Jarosław Gowin. Należy zauważyć, że Platforma Obywatelska straciła swój impet. Tak naprawdę trudno dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, do jakiej rodziny politycznej należy Platforma Obywatelska. To kwestia kluczowa, ponieważ bez odpowiedzi na to pytanie PO zostanie na stale zaszufladkowana, jako partia władzy, która jest pozbawiona ideologii i myśli przewodniej. Doprowadzi to - prędzej, czy później - do jej upadku.

W mojej opinii prędzej, niż później! Odejście Jarosława Gowina i jego frakcji z PO umożliwiłoby przyjęcie przez tę partię jednej wspólnoty poglądów. Wówczas Platforma Obywatelska mogłaby przesunąć się w stronę centrum i w ten sposób skutecznie zawalczyć o elektorat SLD i odzyskać elektorat Ruchu Palikota, który wydaje się być coraz bardziej rozczarowany tą formacją oraz zniesmaczony kolejnymi, „artystycznymi występami” Janusza Palikota.

Ewentualna partia Jarosława Gowina nie stanowiłaby zagrożenia dla PO. Wręcz przeciwnie. Po następnych wyborach parlamentarnych formacja ta mogłaby stać się koalicjantem Platformy. Jarosław Gowin pozostałby sojusznikiem PO w sprawach gospodarczych oraz kwestiach związanych z polską integracją europejską, gdyż w tych zagadnieniach nie ma żadnej różnicy poglądów pomiędzy Donaldem Tuskiem i liderem frakcji konserwatywnej, która nadal pozostaje w PO.

Są takie momenty w życiu każdego polityka, kiedy musi on powiedzieć sobie – cytując klasyka - „nie chcem, ale muszem“. Taki czas nadszedł dla Jarosława Gowina, który bez wątpienia posiada niezbędne kompetencje i wystarczający kapitał polityczny dla utworzenia nowej politycznej formacji. Trwałe wpisanie się ewentualnej partii Gowina w polską przestrzeń polityczną stanowiłoby realną - i być może niepowtarzalną - szansę na całkowite wyeliminowanie PiS-u z polskiej przestrzeni publicznej. W mojej opinii jest to perspektywa bardzo kusząca!!!!

Z punktu widzenia Platformy Obywatelskiej odejście Jarosława Gowina i jego konserwatywnej frakcji umożliwiłoby wypracowanie jednej ideologicznej linii światopoglądowej, która zapewniłaby przetrwanie tej partii na polskiej scenie politycznej. Odejście frakcji konserwatywnej z PO nieuchronnie doprowadzi do utraty znaczącej części konserwatywnego elektoratu. To oczywiście poważna strata. Jednak zyski mogłyby się okazać nieporównywalnie większe od strat, ponieważ Platforma Obywatelska mogłaby stać się wiarygodną alternatywą dla elektoratu centrolewicowego, który musi dzisiaj wybierać pomiędzy tonącym SLD i nieprzewidywalnym Ruchem Palikota.

W mojej opinii zarówno Platforma Obywatelska, poziom polskiej debaty publicznej, jak i polski system polityczny skorzystałby wiele na powstaniu politycznej formacji Jarosława Gowina. Stąd moja prośba: Panie ministrze sprawiedliwości - go win!!!!

Zbigniew Stefanik

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.