Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

50896 miejsce

Jarosław Kaczyński jak Mel Gibson. Rozmowa z Kurskim (PiS)

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-07-09 18:13

Jacek Kurski: Nigdy nie miałem większego marzenia politycznego, jak to, by prezydentem naszego kraju był Lech Kaczyński, a premierem Jarosław Kaczyński.I pewnie w środę nastąpi ten moment, kiedy brat bratu wręczy misję tworzenia rządu.

Panie pośle, tak z ręką na sercu, co się stało, że Kazimierz Marcinkiewicz musiał złożyć dymisję?

Prawda jest jedna, ta oficjalna, bo nie ma nieoficjalnej. Po pierwsze, rząd od dwóch miesięcy skupia w sobie twardych liderów politycznych - myślę o wicepremierach Giertychu i Lepperze. I brakowało na czele rządu polityka, który mógłby być kimś dominującym, dyktującym tryb, warunki i tempo pracy rządu. Brakowało po prostu lidera politycznego. Skoro koalicjanci na funkcję wicepremierów dali swoich najważniejszych, ludzi, to było jak najbardziej naturalnym, że na czele rządu powinien stanąć lider Prawa i Sprawiedliwości, czyli Jarosław Kaczyński. A drugi powód jest taki, że Platforma zdefiniowała sprawę zbliżających się wyborów samorządowych. Mówią, że ten, kto wygra prezydenturę w Warszawie - a w tej sprawie Platforma już smali cholewki i już się czuje zwycięzcą - wygra też wybory samorządowe w całym kraju. Taki będzie przekaz i takie będzie wrażenie. PiS nie może pozwolić na to, by do Warszawy wróciły stare, niedobre praktyki "układu warszawskiego" związanego z Platformą Obywatelską. Stawiamy wszystko na jedną kartę i najlepszego kandydata - Kazimierza Marcinkiewicza - oddajemy warszawiakom do dyspozycji.

To awans czy degradacja dla Kazimierza Marcinkiewicza?

Myślę, że jest to niezwykle godna pozycja. Awans to może za wiele powiedziane, ale to na pewno godne zakończenie misji premiera. Cały ten proces następuje w bardzo dobrym momencie. Istnieje coś takiego, jak naturalne zużywanie się premiera w miarę upływu czasu. Świetnie sprawował się Kazimierz Marcinkiewicz, który pomimo ośmiu miesięcy pełnienia funkcji premiera miał nieustannie bardzo wysokie nortowania. Byłoby głupio przespać ten moment, gdyby notowania zaczęły mu lecieć w dół. I dlatego to świetny moment, by po udanym okresie premierostwa oddać warszawiakom sprawdzonego, świetnego polityka, czyli Kazimierza Marcinkiewicza jako kandydata na prezydenta stolicy.

  Panie pośle, Jarosław Kaczyński to na pewno świetny polityk. Tylko czy zmieści się w ciasnych procedurach urzędniczych jako premier?

Oczywiście, że się zmieści. Powiem panu, że nigdy nie miałem większego marzenia politycznego, jak to, by prezydentem naszego kraju był Lech Kaczyński, a premierem Jarosław Kaczyński.

Wraca problem z poprzedniej kampanii - dwóch braci - bliźniaków na najważniejszych stanowiskach w państwie. Nie będzie zgrzytało?

Wie pan, z problemami, które wszyscy diagnozują jako nierozwiązywalne i straszne jest tak, że kiedy to "straszne" już się stanie, to wszyscy się do tego przyzwyczajają. I pewnie w środę nastąpi ten moment, kiedy brat bratu wręczy misję tworzenia rządu. Być może będzie to breaking-news we wszystkich telewizjach świata, bo rzeczywiście jeszcze takiego przypadku nie było. Ale jesteśmy jako naród wielcy i oryginalni, więc myślę, że tę oryginalność Polacy przyjmą z zadowoleniem.

A nie będzie trochę śmiesznie?

Nie. Będzie sympatycznie, będzie w sposób miły i na pewno oryginalny. Nie będzie śmiesznie, ale poważnie, tym bardziej że skala wyzwań, jaka staje przed Polską w zakresie budowania IV Rzeczpospolitej wymaga naprawdę wielkiego, twardego, bezkompromisowego polityka, który program naprawy Polski i budowy Polski solidarnej wdroży w życie, mimo piętrzących się problemów. Zdarzały się takie rzeczy w historii świata, że wybitny reżyser zostawał głównym aktorem. Przychodzi mi do głowy Mel Gibson jako Brave heart - waleczne serce. Przyszedł czas Walecznego Serca, czyli Jarosława Kaczyńskiego.

Kazimierz Marcinkiewicz zostanie wyznaczony na komisarza Warszawy. Musi się zatem zrzec mandatu poselskiego. Załóżmy: ex-premier przegrywa wybory i... jest na aucie dużej polityki. O to chodziło?

Na pewno jest to twarde wyzwanie dla Kazimierza Marcinkiewicza, który mimo wszystko ma olbrzymie szanse na zwycięstwo. Myślę, że dla elektoratu wielkomiejskiego, z dużym odsetkiem klasy średniej, ludzi młodych, przedsiębiorczych...

Nawet o tak liberalnych poglądach jak Warszawa?

Nawet. A może przede wszystkim. On pokona kogokolwiek, nawet kandydata Platformy, czyli Hannę Gronkiewicz-Waltz.

A kiedy premier dowiedział się o planach partii wobec siebie. Przecież jeszcze w piątek po południu mówił, że żadnej rekonstrukcji rządu i dymisji nie bedzie?

Być może, skoro od dwóch dni przebywał w Gdańsku, to mógł nie zdawać sobie sprawy z dynamiki wydarzeń. Lech Wałesa kiedyś powiedział, że istnieje coś takiego jak mądrość etapu. Dziś mądrość etapu wskazuje na to, żeby szefem rządu był lider największej partii, który będzie w stanie twardo współpracować z liderami partii koalicyjnych. A po drugie, jest bliska perspektywa wyborów samorządowych. Tutaj Platforma nie zasypia gruszek w popiele, tylko odpala twardą kampanię, więc my jako Prawo i Sprawiedliwość, które do tej pory rządziło stolicą, musimy mieć godnego i najlepszego kandydata. Najlepszego kandydata dajemy na premiera - to Jarosław Kaczyński i najlepszego kandydata dajemy na Warszawę - czyli Kazimierza Marcinkiewicza.

Skoro najpopularniejszy w rankingach polityk odchodzi z rządu, to - abstrahując od kontekstu samorządowego - nie obawiacie się Państwo spadku notowań? Kazmierz Marcinkiewicz i Jarosław Kaczyński są na różnych biegunach popularności.

O szansach Prawa i Sprawiedliwości, o wyborach i wynikach, będzie decydowała praktyka rządzenia, czyli sukces rządu. Myślę, że większym gwarantem sukcesu rządu, większym nawet od lubianego, ba, uwielbianego Kazimierza Marcinkiewicza jest twarde, profesjonalne, pełne charakteru we wdrażaniu naprawy Polski stanowisko premiera dla Jarosława Kaczyńskiego. Myślę, że nie bedziemy rozliczani za sondaże, ale za wyniki rządzenia. Lepsze gwarantuje Jarosław Kaczyński. My w sondażach zawsze byliśmy kiepscy, a w wynikach wyborów dobrzy. I tak bedzie z okresem rządów Jarosława Kaczyńskiego. Być może notowania będą średnie, ale końcowy wynik, za który Polacy będą nas rozliczali przy najbliższych wyborach będzie z korzyścią dla Polski oraz dla Prawa i Sprawiedliwości.

Łukasz Winczura

D.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.