Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27305 miejsce

Jarosław Kret w Ostrowcu: "Jestem zwierzęciem ciepłolubnym"

Na spotkanie zorganizowane 8 czerwca 2011 roku przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Ostrowcu Świętokrzyskim Jarosław Kret przybył spóźniony pół godziny, po 7 godzinach nieprzerwanej podróży: jadąc z Opola utknął w rozkopanej Częstochowie, a i później nie było lepiej na naszych "polskich drogach". Licznie przybyli wielbiciele telewizyjnego "pana od pogody" wytrwale jednak czekali, mimo duchoty spowodowanej upałem.

Pracuś - perfekcjonista

Jarosław Kret po siedmiogodzinnej podróży wysiada z samochodu. / Fot. Krzysztof KrzakA czekać warto było, bo Jarosław Kret jest interesującą osobowością, a przy tym człowiekiem nie mającym w sobie nic z napuszonego gwiazdora telewizyjnego, bezpośrednim, kontaktowym, ciekawie opowiadającym kompetentnym dziennikarzem, reporterem i autorem książek: "Kret na pogodę", "Madagaskar", "Moja Ziemia Święta" i "Moje Indie". To promocji tej ostatniej i opowieściom o Indiach było w głównej mierze poświęcone spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ale Kret opowiadał też o swoim życiu, pracy, fascynacjach. I robił to w sposób ... fascynujący. Przez ponad trzy godziny. A potem jeszcze jechał do Warszawy, gdzie w czwartek miał nagrywać kolejny program z cyklu "Podróże z barometrem" dla TVP Info, po czym znów wracał do Opola, gdzie w piątkowy wieczór poprowadzi koncert "Debiuty" 48. Festiwalu Polskiej Piosenki. To będzie też jego debiut w roli festiwalowego konferansjera. Jarosław Kret w jednym z wielu strojów indyjskich prezentowanych podczas spotkania. / Fot. Krzysztof Krzak

Bo Jarosław Kret, jak sam wyznał, lubi nowe wyzwania i jest pracoholikiem. A w dodatku perfekcjonistą. Jego wojaże po świecie to przede wszystkim ciężka praca, związana na przykład z powstawaniem kolejnych odcinków programu "Planeta według Kreta", który być może zostanie wznowiony jesienią. Ekipa współpracująca z nim wie, że na labę raczej nie ma co liczyć. Kiedy przez kilka dni kręcili zdjęcia na Mauritiusie, na plaży "byczyli" się całe ... 20 minut!

Zapytany o to, jak i gdzie najbardziej lubi odpoczywać, jedynkowy "pogodynek" odpowiedział: - Jeżdżę na wykopaliska archeologiczne do Libanu, pomęczyć się. Mój kolega ze studiów jest szefem polsko-libańskiej misji archeologicznej i prawie co roku jeżdżę do niego i jego ekipy na 2 - 3 tygodnie. Ja nie umiem odpoczywać bez ruchu i wysiłku. Od 2000 roku praktycznie nie miałem urlopu w potocznym tego słowa rozumieniu.

Tym, którzy chcą się w tym roku wybrać na wypoczynek w Polsce, Jarosław Kret radzi zrobić to w lipcu, pogoda ma być piękna. Nie poleca natomiast Egiptu, Turcji, Tunezji czy Maroka latem, by nie narazić się na "zemstę faraona", czyli dolegliwości spowodowanych wysoką temperaturą i obżarstwem połączonych z nicnierobieniem. Opisał tę przypadłość w książce "Mój Egipt", która ma się ukazać we wrześniu tego roku.

Niedoszły filolog klasyczny

Jarosław Kret z pasją opowiada o Indiach. / Fot. Krzysztof KrzakZanim został "panem od pogody", Jarosław Kret przez kilka lat był dziennikarzem, który zajmował się przybliżaniem widzom świata. Pokazywaniem go takim, jakim jest, byśmy jako Polacy nie mieli problemów z przyjmowaniem innych krajów i narodów, gdy stanowić będziemy składową część wielkiej wspólnej Europy (było to jeszcze w czasach naszej izolacji od Europy Zachodniej, przed wstąpieniem do UE). Pomogły mu w tym ukończone studia. Jako laureat olimpiady przedmiotowej miał ułatwiony wstęp na wyższe uczelnie.

Wybrał filologię klasyczną, czyli zgłębianie łaciny i greki, bo chciał, by jego przyszła praca wiązała się z ciepłymi rejonami świata ("Jestem zwierzęciem ciepłolubnym. Kocham słońce" - wyznał podczas spotkania w ostrowieckim BWA). Uciekł jednak z tego kierunku studiów po dwóch tygodniach, nie zatrzymał go nawet fakt, iż na roku był "rodzynkiem" wśród 18 dziewczyn. Przeraziło go 46 godzin tygodniowo zajęć, których większość polegała na wkuwaniu formułek łacińskich i greckich na zasadzie "jakby ktoś młotkiem w blachę stukał". I wtedy spotkał koleżankę z liceum, która nie dostała się na arabistykę, ale zaproponowano jej w zamian studia na egiptologii. Na całym roku było 5 studentów, tygodniowo mieli 12 godzin zajęć. - Egipt, pomyślałem sobie, jeszcze dalej niż Grecja, też ciepło - wspomina Jarosław Kret. - Napisałem podanie, że chcę być Champolionem, odkrywać kolejne tajemnice egipskie i zostałem studentem egiptologii. Zgłębianie pisma egipskiego też kłóciło się z moim temperamentem, ale szybko nadarzyła się okazja wyjazdu do Egiptu. Dostaliśmy głodowe stypendium, ale dorabialiśmy sprzedając miedzy innymi przywiezione z Polski srebrne lisy, w których eleganckie Egipcjanki chodziły do teatru.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Beata Gajos
  • Beata Gajos
  • 12.06.2011 10:18

CUDOWNY CIEPŁY UJMUJACY CZŁOWIEK O WIELKIEJ PASJI I RADOŚCI ŻYCIA,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, ten Pan mi nie leży jako prezenter pogody...nie da się go słuchać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Janino, jesteś w jednej grupie z moją żoną - ona też nie lubi jak Jarosław Kret prezentuje pogodę - mnie to nie przeszkadza. Raczej patrzę na mapy niż słucham. Generalnie jednak lubię bardzo Kreta, jego książki i filmy dokumentalne. Dodam tylko, że on sam mówiąc o swoich "występach" użył stwierdzenia "macham rękami".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widać, że bohater spotkania zrobił na Tobie wrażenie. Nie dziwię się. Postać barwna, z ciekawym życiorysem. Bardzo interesująco przedstawiłeś pana Kreta w swojej relacji. Przeczytałam do końca!

Nie mniej w roli prezentera pogody nie bardzo mi odpowiada. Popieram używanie potocznych słów na określenie pogody (a raczej jej czynników, bo pogoda jest zawsze) w miejsce specjalistycznych terminów, natomiast zupełnie mi nie odpowiada kabaretowy styl prezentacji. Tam, gdzie oczekuję informacji, chcę informacji, jak chcę się pośmiać - włączam program kabaretowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
350
  • 350
  • 09.06.2011 18:58

Nieee. Prognoza pogody w wykonaniu Kreta to porażka. Nigdy nie wiadomo jaka będzie prognoza pogody na następne dni, bo nie dość że sepleni to gada jakieś farmazony, skacze i macha tymi łapkami. Czekam aż zrobi szpagat na wizji pokazując nadciągające fronty atmosferyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.06.2011 17:52

Świetnie napisany artykuł, przeczytałam z wielką przyjemnością. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa postać i ciekawy życiorys.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.