Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1748 miejsce

Jarosław Talik: Korupcja? Każdy ma coś na sumieniu

- Byłem wtedy w Kościele - mówi zapytany o korupcję były piłkarz Stomilu Olsztyn czy GKS-u Bełchatów, Jarosław Talik. O pewnych rzeczach nie chciał rozmawiać, może woli zapomnieć, ale to co opowiedział nadaje się na scenariusz filmu akcji.

 / Fot. By Mazaki (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-SA-3.0-2.5-2.0-1.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via WiW jakimś artykule znalazłem ciekawą opinię na Twój temat: Gdyby nie słabość do uroków życia i otaczania się niewłaściwymi ludźmi, zrobiłby wielką karierę. Ile jest w tym prawdy?
Człowiek był młody. Kiedyś Ekstraklasa pozwalała zarobić duże pieniądze, można było zgłupieć. Ale baletmistrzem to ja byłem jak miałem kontuzję i nie grałem. Kiedyś nie było tak, że człowiek przechodził operację, zaraz rehabilitacja parę tygodni i wracał do gry. Kiedyś kulawymi się nie zajmowali. Człowiek korzystał z różnych uciech, ale jest duża przesada w tym co mówią ludzie. Wiele osób mnie zna i wie, że mogę pójść do knajpy i siedzieć przy soku. Kiedyś się zdarzało, że człowiek poszedł do klubu, siedział przy soku, a dzwonili do trenera i mówili, że pijany pod stołem leżałem. Ale to dotyczyło kiedyś każdego piłkarza.

Jednak w środowisku słychać takie opinie, że obecni bohaterowie tabloidów zasługiwaliby przy Tobie jedynie na niewielką wzmiankę na ostatniej stronie…
Nie byłem święty ale to pewnie jak każdy. Tylko, że oprócz tego miałem niewyparzoną gębę. Bo jeśli widziałem, że coś było białe albo czarne, to nikt nie mógł mnie przekonać, że jest na odwrót albo jest szare.

Może chodziło o to, że jeśli wejdziesz między wrony…
…to musisz krakać tak jak one. Ale ja tak nie chciałem. Kiedyś jak chciałeś grać, to trzeba było odpalać działki trenerowi. Niekoniecznie grali najlepsi. Ja tak nie chciałem. Powiedziałem, że jak będę wystarczająco dobry na treningach to zasłużę na grę, a jeśli nie to będę siedział na ławce albo na trybunach.

To ile wynosiły takie działki?
Zawsze od razu odmawiałem, więc nie mam zielonego pojęcia.

Czyli zdarzało się, że nie grałeś bo ktoś inny, bo zapłacił?
Zdarzało się. Na przykład w młodzieżówce. W 2. lidze wtedy broniłem jako 15-latek. W kadrze byli goście z Górnika Zabrze, GKS-u Katowice i Pogoni Szczecin. No i byliśmy my, Grzesiek Łukasik z Malborka i Sławek Wojciechowski z Lechii, już wtedy graliśmy w seniorach, będąc takimi małolatami. Wszystkich na tej kadrze biliśmy na łeb, na szyję, ale przyjechał jeden tata, drugi wujek, przywieźli coś tam trenerowi i za dwa tygodnie na turnieju nie byłem nawet trzecim bramkarzem.

W klubach też zdarzały się takie sytuacje?
W wielu drużynach było tak, że trener mówił: przyjdź do mnie grać, ile chcesz zarabiać? 30 milionów? Dobra, ja ci załatwię 50, będziesz dostawał 80 a 30 oddajesz mnie.

Pamiętam, że w pewnym momencie stałeś się sławny nie przez boiskowe dokonania, ale z powodu pomówień…
Tak właśnie się stało. Doszło nawet do tego, że miałem w Olsztynie swojego sobowtóra. Chłopak chodził i wyrywał dziewczyny na moje konto. I to wiem, bo osobiście się z nim poznałem.

Zdarzyło się później od którejś w twarz dostać?
Nie, nie dostałem, ale bardzo często zdarzało się, że dziewczyna podchodziła do mnie w knajpie i mówiła, cześć Jarek, a ja: przeprasza bardzo, my się znamy? I ona dopiero po głosie poznawała i pytała: Czy ty jesteś Talik. Ja mówię: tak. A ona: Nie, ty nie jesteś Talik, bo ja Talika poznałam. I wtedy wychodziło.

Wtedy jak byliście ze Stomilem w pierwszej lidze. A wcześniej była Olimpia Elbląg?
To była druga liga. Wtedy tylko wojsko musiałem załatwić, bo to na dwa lata się szło…

Ciekawa historia z tym wojskiem. Andrzej Iwan w swojej biografii opowiadał w swojej książce jak jeden z piłkarzy Wisły przez miesiąc się ukrywał, żeby go nie zgarnęli. Jak było z Tobą?
Kiedyś trzeba było płacić, żeby nie iść do wojska, a dziś płacą, żeby iść. Miałem przewlekłą chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy i stanąłem przed komisją wojskową, tydzień po wyjściu ze szpitala. Ale tam powiedzieli mi: albo grasz w Olimpii Elbląg albo bilet. Ja powiedziałem, że chcę bilet. Gość zaproponował mi jednostkę w Rabce albo w Warszawie do kompanii reprezentacyjnej. Ja mówię – A na miejscu nic nie masz? – Mam ale tylko dla kucharza. – No przecież ja jestem kucharzem, to o co chodzi? – Bo mnie zabiją jak cię tu dam. No i dostałem tego kucharza i poszedłem do wojska. Byłem tam jakieś trzy tygodnie. Przyjechała po mnie żandarmeria do sztabu głównego i od razu panika w jednostce, ze coś nabroiłem. Poszedłem do dowódcy jednostki. Wchodzę a tam siedzą pułkownicy, generałowie i trener Kaczmarek. Chcieli mnie przenieść do Olsztyna ale dogadałem się, że dostanę odroczkę. Bobo do dzisiaj się śmieje, że znalazł mnie w kapuście, że sto kilko ważyłem i samochód mu popsułem, bo ciężki byłem. Wojsko mnie znalazło w Olsztynie po roku czasu, to tylko poszedłem na komisję: – Dzień dobry, szeregowy Talik. − Dzień dobry, pułkownik Wiśniewski, to mój wujek, nie nadaje się pan do służby wojskowej, do widzenia.

Jak wspominasz Młodzieżowe Mistrzostwa Europy z 1990 roku w Erfurcie?
To był ogromny sukces, bo wtedy te mistrzostwa wygrali chyba Czesi, na drugim miejscu była Jugosławia i my o brązowy medal graliśmy z Portugalczykami. A te wszystkie wielkie firmy jak Niemcy, Anglia, Holandia odpadały w grupach. My wyszliśmy z grupy, w której były Włochy, Holandia, Irlandia. Z Włochami wygraliśmy nawet na ich terenie.

Z tej kadry nie wielu piłkarzy zaistniało w dorosłej piłce.
Bronił wtedy Arek Onyszko, ja byłem tylko rezerwowym. On i Krzysiek Ratajczyk zrobili sporą karierę, jeszcze Jacek Chańko i Daniel Bogusz trochę w lidze pograli.

Ale z Hispzanią obroniłeś rzut karny, którego strzelał sam Raul.
Tak, ale dopiero w Polsce człowiek dowiedział się z gazet kto strzelał

Kręcili się wtedy wokół was menedżerowie?
Wtedy było ich pełno. Była taka afera, że tą naszą całą reprezentację na wyjazd namawiał Willie Renke. Sporo chłopaków wtedy pojechało. Pamiętam, że Ficoń, Podeszwa, Krzeszowiak poszli do niego i potem gdzieś zniknęli.

Czyli on ich zwyczajnie oszukał?
Tam chodziło o jakąś lewiznę. Papiery nie były załatwiane przez PZPN. Ja w sumie też z nim rozmawiałem, ale nie podjąłem tego ryzyka. Jeśli ktoś ci mówi, żebyś przyjechał i nie powiadamiał klubu, że jedziesz, to przecież nie rzucisz wszystkiego. Ja miałem pieniądze. W podstawówce dostawałem najmniejszą pensję w Elblągu, ale miałem też dwie pensje moich rodziców. Nauczycielka pytała co mi da granie w piłkę, a ja, gnojek, siódma klasa, 12 tysięcy zarabiałem. Stówę nosiłem przy sobie i raz nawet policję wzywali do szkoły, bo skąd gnój może mieć tyle pieniędzy. A ja je zwyczajnie zarabiałem.

Pieniądze trochę w głowie przewracają, prawda?
Nie było na co je wydawać. Dresu sobie wtedy byś nie kupił. Butów porządnych nie było, nie miałem na co wydać tych pieniędzy, więc chodziło się na dyskotekę i dla wszystkich szampana zamawiało.

Teraz czasy się trochę zmieniły. Twoim zdaniem w lidze polskiej pozmieniało się na lepsze czy na gorsze?
Jak ja jechałem do Niemiec to trener mi mówił, że nie będę grał dopóki nie nauczę się niemieckiego. No to szybko załatwiłem nauczycielkę, nauczyłem się podstawowych słówek, w prawo, w lewo, żeby tylko z obrońcami się dogadać. Dobra jest – bronisz. Ale potem doczekałem się, że trener podchodzi i mówi: – Słuchaj, będziesz bronić, jak będziesz trzy razy lepszy od nich. Tylko Polska jest takim chorym krajem, że przyjedzie byle obcokrajowiec i po nóżkach go całują i na lektyce noszą. I kontrakty. Chłopak z juniorów gra za 100zł, a jemu dwa tysiące, bo po polsku nie mówi. Podpisują i później się okazuje, ze gość jakiś judoka i w piłkę nie umie grać.

W Twojej karierze pojawił się temat korupcji?
Hmmmm… Możesz napisać, że byłem wtedy w Kościele.

Grałeś w ciekawych czasach, więc zapewne wiele widziałeś. Pamiętny rok 1993 i mecze Wisły z Legią oraz ŁKS-u z Olimpią…
To jest mało prawdopodobne, żeby na dwóch stadionach padło 12 czy 13 bramek w takich okolicznościach. Ci strzelili, za chwilę tamci strzelili.

To podejrzanie wygląda. Ale do czego zmierzam, rok później Legia gra z Górnikiem – trzy czerwone, 1:1, są jakieś poszlaki i nic się nie dzieje.
To jest ciekawe. Ja zawsze mówię, że akurat byłem w kościele i tej wersji się będę trzymał.

Marek Chojnacki powiedział wprost, nie ukrywał, ja mam swoje na sumieniu, mogę się uderzyć w pierś, mogę żałować.
Każdy ma, ale kto się przyzna. Niechętnie bym jechał do Wrocławia. W wielu rzeczach brało się udział, o wielu rzeczach się wiedziało. Żeby nagrać wyniki ligi wystarczyło podzwonić do kolegów i powiedzieć, że Stal przegra z GKS-em Katowice 3:1, Petrochemia zremisuje u siebie 0:0. Wiesz, mogłeś sobie kuponiki kreślić.

Wydaje się, ze obecnie jest to jeden z największych problemów ligi
Teraz ustawia się tylko pojedyncze mecze. Ale dlaczego tak się dzieje? Do tego bieda zmusza chłopaków, którzy nie zarabiają. Mają podpisane fajne kontrakty, ale i tak nie dostają pieniędzy. Takich czterech, pięciu się skrzyknie i już. Najlepszym przykładem jest mecz Górnika z Bełchatowem z 2013 roku.

Chciałem to przytoczyć. Górnik Zabrze – GKS Bełchatów.
Ja nawet nie musiałem o niczym wiedzieć. W jednym klubie też tak robiliśmy. Przyjeżdżali goście i mówili: − słuchajcie, wygrywacie 1:0 i nie głupieć dalej. − Ale jak to? Ile płacimy za to? − Nic nie płacicie tylko wygrywacie i to ma się skończyć 1:0. Oni zadowoleni, bo wygrali, a my zadowoleni, bo w ośmiu zrzutę zrobiliśmy, bo nie było za co żyć, i obstawiliśmy mecz. I to nie, że sprzedany mecz, tylko obstawiliśmy mecz, który wygraliśmy.

Piłkarz to też człowiek...
Nie pójdziesz przecież na pocztę i nie powiesz, że w klubie mi nie zapłacili i dlatego nie opłacisz rachunków. Przychodzą jak do każdego, prąd odetną i po wszystkim…


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Teraz to naklejają na czoło liść kolekcjonerski i wysyłają do policyjnych ogonów, żeby naiwnych na stołki podłapywali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij