Facebook Google+ Twitter

Jarosław Thiel o muzyce barokowej: To ścieżka, którą dla siebie odkryłem

Jarosław Thiel - dyrektor jedynej w swoim rodzaju grupy muzycznej - Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, opowiada o muzyce dawnej, występach i pracy z dźwiękami i instrumentami dawnymi.

Jarosław Thiel - muzyka to jego całe życie. / Fot. Łukasz RajchertProszę przedstawić początki jedynej w Polsce orkiestry barokowej działającej przy filharmonii, w tym wypadku jako jeden z zespołów Filharmonii im. W. Lutosławskiego we Wrocławiu. Jak ona powstała, kto był pomysłodawcą tego przedsięwzięcia?
- Inicjatorem tego pomysłu, powstania Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, był dyrektor Andrzej Kosendiak. Jego ideą było skupienie pod skrzydłami filharmonii kilku zespołów grających na odpowiednio wysokim poziomie w różnej stylistyce muzykę z różnych epok. Równolegle z powstaniem orkiestry barokowej rozpoczęła się działalność chóru filharmonii, nowego kwartetu filharmonicznego, wprowadzono także nową organizację działającej od dawna we Wrocławiu Orkiestry Leopoldnium. Wśród tych zespołów nie mogło zabraknąć mającej stałe zaplecze organizacyjne orkiestry grającej na instrumentach historycznych. Stąd taki pomysł. To drugi sezon działalności orkiestry, kontynuujemy serię koncertów, które odbywają się w większości w Sali Wielkiej ratusza wrocławskiego.

Dużo Pan koncertuje za granicą, w tym sporo w Niemczech. Jak tam przedstawia się sytuacja z orkiestrami barokowymi?
- Nawet nie ma co porównywać. Dzieli nas przepaść. W Polsce w tej chwili tak naprawdę regularnie koncertujących zespołów muzyki dawnej mamy kilka, można je policzyć na palcach jednej ręki. Reszta zespołów walczy o przetrwanie, grając sporadyczne koncerty w kilkumiesięcznych odstępach. Natomiast w Niemczech oprócz tych najsłynniejszych zespołów, jak: Freiburger Barockorchester, Concerto Köln, Akademie für Alte Musik Berlin, w zasadzie każde odrobinę większe miasto ma swoją orkiestrę barokową czy działającą grupę muzyki dawnej i te zespoły można by wymieniać bez końca. Jeśli chodzi o aktywność życia muzycznego i koncertowego w zakresie muzyki dawnej jesteśmy na bardzo szarym końcu w Europie. Niestety nawet kraje wielokrotnie mniejsze niż Polska, np. Czechy, dorobiły się kilku znaczących i cenionych na zachodzie zespołów muzyki dawnej. Na razie nam to się jeszcze nie powiodło. Mamy w Polsce chyba tylko jeden znakomity, rozpoznawalny już na zachodzie zespół, Arte dei Suonatori. Bardzo byśmy chcieli, aby Wrocławska Orkiestra szybko dołączyła do tej elity, ale to też jest kwestia czasu, promocji, liczby koncertów.

logo Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. / Fot. Filharmonia Wrocławska Ile osób liczy orkiestra?
- Grupy muzyki dawnej występują w bardzo różnorodnych składach, ponieważ w zasadzie do końca XVIII w. nie była ściśle ustalona obsada liczebnościowa i instrumentalna zespołów orkiestrowych. Zdarzają się utwory, które wymagają gigantycznych obsad, a zdarzają się utwory wymagające grupy kilkunastu muzyków. Występujemy w dosyć szerokim spectrum, najmniejszy skład w jakim graliśmy koncert to było 11 osób, natomiast zdarza się też, że gramy w grupie 30 osób.

Jak to jest pracować z muzyką dawną, nie tak popularnym gatunkiem muzycznym jak inne. Jak Pan postrzega swoje obcowanie z muzyką dawną?
- To jest moja fascynacja i od 10 lat w 95 proc. tym się zajmuje. To jakaś ścieżka, którą dla siebie odkryłem. Możliwość prowadzenia własnego zespołu, możliwość wybierania repertuaru, prowadzenia prób, zapraszania solistów, realizacja moich marzeń muzycznych w zakresie tego, co chcę zagrać – to wszystko jest naprawdę niezwykłe i fascynujące. Uważam, że życie muzyka jest uprzywilejowane, bo istnieje szansa oderwania się od codzienności mniej lub bardziej szarej, czyli orkiestra barokowa to duży dar losu dla mnie.

Jakie ma Pan plany związane z Wrocławską Orkiestrą Barokową?
- Mamy serię koncertów w Ratuszu, którą będziemy kontynuować, ale w tym sezonie zagramy również kilka koncertów w sali koncertowej filharmonii wrocławskiej. Program jest bardzo interesujący: w lutym gramy repertuar z muzyką wczesnoklasycznych kompozytorów wiedeńskich – Monna i Wagenseila. W marcu będziemy wykonywać dwie pasje bachowskie – wg św. Jana ze znakomitym Polskim Chórem Kameralnym w Gdańsku i we Wrocławiu, w filharmonii, pod dyrekcją dyrektora Andrzeja Kosendiaka, Pasję wg św. Mateusza. W kwietniu gościmy znakomitą angielską skrzypaczkę Catharinę Martin, koncertmistrzynię zespołów Paula McCreesha. W maju orkiestra jedzie do Francji na koncerty w Strassburgu, tam też dokonamy nagrań płytowych utworów pochodzących ze zbiorów miejscowej biblioteki. W czerwcu też bardzo ciekawe propozycje: dyrygował będzie Jaap ter Linden, a w programie między innymi druga symfonia Beethovena, i na zakończenie tego sezonu Paul McCreesh poprowadzi program Haydnowski z symfonią oksfordzką.

Dziękuję za tę rozmowę!
- Dziękuję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brawo za wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.