Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22418 miejsce

Jasiek Mela: kalectwo to stan ducha

Najmłodszy w historii zdobywca obu biegunów i pierwsza niepełnosprawna osoba, która tego dokonała. Polski polarnik - Jan Mela opowiada nam o podróżach i o tym jak radzić sobie z niepełnosprawnością.

 / Fot. album rodzinnyAgnieszka Drążek: Która podróż była dla Ciebie najtrudniejsza?
Jasiek Mela: Technicznie najtrudniejsza była ostatnia wyprawa na Elbrus. Choć przygotowania trwały bardzo długo, bo nie mogliśmy dać się na miejscu niczym zaskoczyć, wyzwanie było niezmiernie trudne. Pierwsza próba wejścia na szczyt się nie udała, z powodu strasznej pogody i całkowitego wyczerpania musieliśmy się wycofać. Zrobiliśmy sobie dzień przerwy i spróbowaliśmy drugiego ataku szczytowego. Tym razem się udało, ale po 17 godzinach drogi po terenie momentami o nachyleniu 40 stopni, idąc pod wiatr.

Co czujesz, gdy docierasz na szczyt i możesz powiedzieć: "zdobyłem go"?

- Według mnie gór się nie zdobywa, ich się doświadcza. Dotarcie do wyznaczonego celu, zwłaszcza, gdy jest okupione wielkim wysiłkiem i bólem, daje niesamowitą satysfakcję. Gdy wędrując zbliżam się do granicy własnej wytrzymałości, a przez moją głowę po raz setny przelatuje myśl "nie dam rady", dobrze wiem, że dam radę jeśli tylko się nie poddam. To głowa wędruje na szczyt, nie nogi. Nogi to tylko narzędzie. A każda granica jest do przesunięcia.
 / Fot. album rodzinny
Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie z podróży, które najmocniej zapadło Ci w pamięć?

- Nie sposób wybrać jedno takie wspomnienie. Przypominam sobie pewnego człowieka z Tanzanii, który był naszym kierowcą podczas safari tuż po wyprawie na Kilimandżaro. Trzeciego dnia się ośmielił i podzielił swoimi spostrzeżeniami. Powiedział, że gdy zobaczył nas pierwszego dnia, bardzo współczuł wszystkim niepełnosprawnym z naszej ekipy, myślał tylko o ograniczeniach, jakie każdy z nas ma. Zaś po kilku dniach spędzonych z nami widzi, że człowiek, który jest niepełnosprawny, może żyć pełnią życia, i że jest pod wrażeniem. Mówiąc to miał łzy w oczach. To piękne, że inni zauważają takie rzeczy i przenoszą je na swoje życie, mobilizując siebie i innych do działania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 19.04.2010 11:56

Świetny artykuł, bardzo fajnie się czyta. I przyznaję rację, kalectwo to często również stan ducha, nawet jeżeli ciało jest całe i zdrowe. Dobrym przykładem jest porównanie mentalności i podejścia do niepełnosprawności w innych krajach i u nas. Uważam , że brak tolerancji na różne sprawy w naszym kraju, jest właśnie jedną z form naszego kalectwa narodowego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe ilu ludzi brało udział w tym przedsięwzięciu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chłopak jest wspaniały;
sądzę, że na jego nastawienie do życia wpłynęła wybitnie pomoc pana Kaminskiego. Nie każdy niepełnosprawny trafia na takiego mentora-opiekuna-towarzysza. Pierwsza wyprawa na biegun , nota bene - reklamująca wspaniałe protezy - "ustawiła" tego młodzieńca mentalnie. Złapał bakcyla podróży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasiek jest przykładem z którego wielu powinno brać przykład. On nie patrząc na swoje kalectwo, ruszył w świat! Brawo Jasiek

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny, mądry chłopak... i ciekawy wywiad (5).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.04.2010 16:57

Podziwiam tego chłopaka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszko świetny wywiad. Gratuluję!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.