Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

100639 miejsce

Jaskinia cerberów. Niesforni, zbuntowani. Cz. 2

Bunt, który omal nie skończył się relegowaniem ze szkoły. Czy byliśmy pokoleniem "buntowszczyków" solidarnych? O bujaniu Cyrankiewicza pisałam. Jak każde kolejne, tak i pokolenie 68 miało swoją metodę.

Tableau szkolne absolwentów / Fot. studio fotografii MazurkiewiczMłodzież od zawsze była duszą rewolucyjnej aktywności, swą dynamiką i krytyczną ostrością spojrzenia na świat była świeżym powiewem "nowego". Dziadunio opowiadał mi swoje przygody, które zakończyły się wilczym biletem w szkołach pod zaborem rosyjskim i w Rosji. Sprzeciwiali się, strajkowali, psocili i byli niesforni. Mieli swoją metodę oporu bez zabawy w politykę. My, pokolenie 68, mieliśmy swoją. Rówieśnicy Maćka Chełmickiego nas nie rozumieli. (Popiół i diament)

Kiedyś, dawno temu, gdy byłam w szkole, dostałam solidną karę za podpowiadanie na lekcjach geografii, które miał z nami dyrektor szkoły.
Przeszkadzałam, rzecz jasna, odpowiadającej koleżance jak i dyrektorowi rozpraszając jego uwagę, więc decyzja była słuszna. Jednak kara, którą dostałam wydała mi się niemądra i niesprawiedliwa. Mianowicie, miałam nauczyć się na pamięć jakieś 30 stron z podręcznika, akurat było to o pustyniach i erozji.

Nie znosiłam uczenia się na pamięć. Nawet wiersze były dla mnie zmorą i nie mogłam się ich nauczyć. Dyrektor o tym wiedział. Uważałam za nonsens klepanie na pamięć o wydmach i innych szczegółach z Gobi. To zakrawało na zniewolenie umysłu. (powieść Czesława Miłosza o tym tytule, wydana 1953 roku, była nam znana jedynie z opowieści.)

Dyrektor codziennie odpytywał mnie po 3 strony. Po 3 dniach miałam dość tej głupiej "klepaniny". Prowadziłam wówczas radiowęzeł szkolny. Odczytałam napisany przeze mnie felieton, w którym nazwałam Dyra cerberem, a jego metody scholastyczne staroświeckimi przeżytkami, zniewalającymi nasze umysły, Jaskinią sądów kapturowych "ochrzciłam" pokój mentorów, gdzie decydowano kto zda klasę i przejdzie do następnej. .
Czytaj dalej -->

Ciało - grono pedagogiczne / Fot. szkolny fotografOczywiście tak "ciało P" jak i Dyr słuchali tych audycji bardzo uważnie. Nikt z nich jednak nie dał po sobie poznać, że wysłuchał mój felieton oraz że aluzje były dość ewidentne. Dodać trzeba, że te szkolne audycje "sprawdzał" nauczyciel fizyki jako opiekun radiowęzła i jako sekretarz POP czuwał by nie było sprzeczności z "socjalistycznymi zasadami współżycia społecznego"...

Cała klasa chodziła z książką do geografii pod pachą aby w razie czego mi podpowiadać, bo nigdy nie wiadomo było gdzie i kiedy Dyr będzie mnie odpytywał z kolejnych 3 stron. Miałam trochę "duszę na ramieniu" wchodząc do szkoły. Tydzień minął bez odpytywania, a w soboty też chodziliśmy do szkoły.

Wszyscy czekali aż coś się wydarzy. Czuło się atmosferę napięcia. W nowym tygodniu Dyr na pierwszej lekcji, miał zastępstwo, zaczął odpytywać mnie od początku. Ja już początku nie pamiętałam, byłam zajęta następnymi 20 stronami. Takie klepanie szybko się uczy i jeszcze szybciej zapomina.

Dyr był mocno zakłopotany, bo przeskoczyłam z 15 stron. Byłam dopiero na półmetku mojej kary, gdy powiedział mi wprost, przy całej klasie, że felietonem wprawdzie dałam popis z historii ale z geografii nadal mam plamę. Prosi mnie jednak abym pilnie się geografii uczyła, bo mnie na maturze przypilnuje i łatwo mi ona nie pójdzie... Cerberem został z podniesioną głową, a po maturze powiedział mi, że od tej pory nazywa pokój konferencyjny jaskinią sądów kapturowych.

Na egzaminie z geografii, udało mu się mi poprzeszkadzać, zamącić tak, że cała komisja zrywała boki ze śmiechu gdy odpowiadałam. Ale to już całkiem inna historia....

Czytaj też : Kto i co uchroni prezydenta

Czytaj też :Paznokcie. Niesforni

orazKonflikt pokoleń


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Dziękuję Basiu za te wspomnienia, mam podobne :) Z wielką przyjemnością przeczytałam. Pozdrawiam !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Część pierwsza jest tutaj. Niesforni
link zbuntowani

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, właśnie. Temat szkoły i dyrektora . akurat aktualny jak rzadko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie , postawiłam pytanie ? w cz. I.

ale młodzież nie zagląda w ten dział...może dlatego nie ma odpowiedzi.

Zarzucono mi natomiast, że nazywam młodzież tamtego przedziału tamtych czasów
"pokoleniem 68".... bo to przecież A. Michnik, S.Blumsztajn, J.Litynski i szereg innych....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, mnie też ten tekst się bardzo podoba. Pani Irena ma rację. Czasy się zmieniły. Teraz już młodzież licealna nie zwraca się do nauczycieli jak my niegdyś - "Pani profesor", "Panie profesorze."
Nie chodzi tu tylko o tytuły,ale oni naprawdę byli dla nas autorytetami.
Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Pomimo kilku reform, nasz system oświaty jest wciąż przeładowany zbyt wieloma informacjami, które trzeba zapamiętać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Irena Kamińska
  • Irena Kamińska
  • 19.09.2012 22:41

Szczera prawda - byliśmy niesforni, zbuntowani - to w końcu przywilej młodosci. Ale wydaje mi sie ze w tym buncie zachowywalismy umiar i kulturę. W końcu nasi profesorowie byli dla nas autorytetem. Dzięki za impuls do wspomnień.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem wzruszona tą wizytą. Wielkie dzięki. brk

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wafel
  • Wafel
  • 18.09.2012 19:27

Punkcik od Wafelka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.