Facebook Google+ Twitter

"Jaskiniowiec" Jørna Liera Horsta. Przedpremierowa recenzja

10 września do polskich księgarń trafi "Jaskiniowiec" Jørna Liera Horsta, jednego z najpopularniejszych twórców kryminałów w Norwegii. Przypadkowo udało mi się zapoznać z tą książką przed premierą.

okładka / Fot. Smak SłowaGłównym bohaterem jest William Wisting, policjant z Larviku. Pewnego dnia zostaje wezwany do domu swojego sąsiada Viggo Hansena, który został znaleziony martwy przed migającym ekranem telewizora. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że mężczyzna siedział tak przez 4 miesiące, zanim ktoś go znalazł. Jak można się domyślić, widok jest makabryczny: zmarły mężczyzna był całkiem zasuszony. Siedział w fotelu, lekko odchylony do tyłu, z popękanymi wargami i żółto-czarnymi odsłoniętymi zębami. Kępki zakurzonych, wyschniętych włosów zwisały z czaszki. Blade, świecące kości prześwitywały przez skórę twarzy. Palce były czarne, skurczone i popękane.

Okoliczności śmierci wstrząsają córką Wistinga. Line postanawia napisać reportaż o Hansenie, w który poruszy problem samotności i społecznego znieczulenia. Chce stworzyć portret osoby, która przez tyle lat żyła w izolacji - bez rodziny, przyjaciół, kolegów z pracy. A nawet bez kontaktów z sąsiadami. Artykuł miałby ukazać się w świątecznym dodatku gazety jako przeciwwaga dla bożonarodzeniowej radości, kuracji odchudzających i reportaży o wymianie świątecznych prezentów. Pełna wiary w sukces zaczyna dziennikarskie śledztwo. Nawet nie przypuszcza, jak mozolnie będzie ono szło. I jak wiele potrzeba cierpliwości, by zebrać jakiekolwiek informacje o jego życiu.

Tymczasem Wisting otrzymuje kolejne zgłoszenie o znalezieniu zwłok nieznanego mężczyzny, które przeleżały w lesie około 4 miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany. W toku śledztwa na jaw wychodzą niepokojące fakty na temat seryjnego mordercy...

Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy weźmie się książkę do ręki, to informacja na obwolucie i okładce, że Horst to "nowy Jo Nesbø". Jednak nie jest to prawdą - Horst nie jest Nesbø. Łączy ich jedynie to, że piszą kryminały i są Norwegami. Mają natomiast odmienne style i poruszają inne tematy. I dobrze, bo po co dwóch tak samo piszących autorów? Co więcej, Horst przyznał w jednym z wywiadów, że porównanie go do Nesbø wprawia go w zakłopotanie.

Nie ma się jednak co martwić, że Horst to nie Nesbø. Bowiem "Jaskiniowiec" to dobry kryminał skandynawski, który ma drugie dno. Autor porusza w nim bowiem temat samotności, która przybiera formę ekstremalną, najgłębszą. Człowiek staje się niewidoczny dla otoczenia, ludzie o nim zapominają - do tego stopnia, że gdy umiera, nikt tego nie zauważa przez 4 miesiące. Trzeba przyznać, że jest to przerażająca wizja, świadcząca o zaniku poczucia wspólnoty w społeczeństwie i narastania znieczulicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.