Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

48714 miejsce

Jaworzno. Eko-bomba tyka

Zamknięte składowisko odpadów chemicznych po byłych Państwowych Zakładach Chemicznych w Jaworznie to tykająca bomba ekologiczna. Na 14 hektarach spoczywać może nawet 180 tysięcy ton odpadów.

Działacze Greenpeace badają składowisko odpadów chemicznych w Jaworznie. / Fot. fot. Greenpeace– Na razie monitorujemy problem, ale miasta nie stać by finansowo udźwignąć koszty likwidacji składowiska – powiedział serwisowi Wiadomości24.pl wiceprezydent Jaworzna Jacek Nowak.

Państwowe Zakłady Chemiczne, do których należało składowisko już nie istnieje. Nowy podmiot, Organika Azot S.A., nie odpowiada prawnie za szkody poprzednika. – Trzeba sobie jasno powiedzieć, że obecne zakłady Organika Azot z jej poprzednikiem łączy jedynie nazwa. Co nie znaczy, że zakłady nie są zainteresowane zabezpieczeniem składowiska – przyznaje Jacek Nowak.

- Miasto nie posiada żadnych instrumentów prawnych do działania. Kompetentny do podejmowania działań jest Wojewoda Śląski – tłumaczy Marcin Marzyński, naczelnik Biura Promocji i Informacji UM w Jaworznie.
- Koszt usunięcia składowiska, to wartość naszych kilku budżetów. Niestety nie znajdujemy też żadnych programów europejskich, które mogłyby nas wesprzeć finansowo – tłumaczy Jacek Nowak.

Niedawno Jaworzno przystąpiło do programu FOX. Ma on na celu pomoc w wypracowaniu strategii działania.
– Obecnie nie wiemy czy lepiej będzie usunąć te odpady czy w jakiś sposób je zabezpieczyć – mówi Nowak.Działacze Greenpeace podczas lipcowej demonstracji pod Urzędem Marszałkowskim w Katowicach / Fot. fot. Greenpeace

Podobnego zdania jest Łukasz Supergan z Greenpeace, które w lipcu ubiegłego roku pikietowało w tej sprawie przed Urzędem Marszałkowskim w Katowicach.
– Zdajemy sobie sprawę, że miasto nie jest w stanie samo poradzić sobie z problemem. Dlatego naszym celem jest współpraca a nie konfrontacja z urzędnikami – tłumaczy Supergan.

W czwartek działacze Greenpeace pobrali próbki wody do badania. Organizacja pomimo badań, jakie przeprowadziło miasto chce sprawdzić czy wody gruntowe nie zostały skażone.
– Nie próbujemy podważać wyników, jakie przedstawiło miasto, chcemy jedynie mieć pewność i potwierdzenie – tłumaczy Supergan. Łukasz Supergan pobiera próbki wody / Fot. fot. Marek Iwaniszyn

- W chwili obecnej ciężko przewidzieć, na jaką formę działania zdecyduje się miasto. Problemem na pewno są pieniądze – mówi Nowak. Kłopoty finansowe dostrzega także Supergan. – Zdajemy sobie sprawę, że miasto nie ma takich środków by zlikwidować składowisko. Dlatego liczymy, że nasza kampania pomoże miastu – uważa Supergan.

Szansą może okazać się pozyskanie pieniędzy z Narodowego Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. A póki co 180 tysięcy ton odpadów chemicznych czeka na utylizację.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

no ale mucha nie siada azotka już o to zadbała szkoda że teraz sobie o tym ktoś przypomniał jakieś 30 lat wstecz to było coś śmierdziało na całą okolice muchy,komary,stonka,szczury i inne szkodniki miasto omijały szerokim łukiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Koszmar Oo

Niech ktoś z tym coś zrobi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.