Facebook Google+ Twitter

Jazda na wakacje!

Samochód to coraz częstszy środek lokomocji używany podczas wakacyjnych podróży. Co jednak jeśli nie mamy uprawnień by nim kierować? Zamiast jazdy po Europie, pozostaje nam jazda po mieście na wakacyjnym kursie prawa jazdy.

Elki / Fot. Grzegorz Gałasiński, "Dziennik Łódzki"Pomysłów na spędzenie wolnego czasu w trakcie dwu lub trzymiesięcznej przerwy w nauce jest wiele. Inwestować zgromadzone w ciągu roku fundusze można w (wy)jazdy. Samolotem, statkiem, autokarem lub samochodem wybrać można się wszędzie. O ile podróż trzema pierwszymi środkami transportu wymaga tylko wykupienia biletu, podróż autem to (wyższa) szkoła jazdy. I to właśnie do szkoły jazdy zamiast na egzotyczną wycieczkę udają się młodzi ludzie w czasie przerwy wakacyjnej. Okres ten zdaniem zainteresowanych jest doskonałym momentem na zaangażowanie się w naukę jazdy. Sprzyja temu ilość wolnego czasu, który można owocnie spożytkować, jak również warunki atmosferyczne (nawierzchnia jest sucha, temperatura odpowiednio wysoka, przez 15 godzin w ciągu doby jest jasno).

Niestety instruktorzy nie podzielają tych opinii, przedstawiając zgoła odmienne zdanie i prosząc o zmiany. Według nich, kursy w dalszym ciągu nie uczą jeździć tylko zdawać egzamin. Większość kierowców zdobywających uprawnienia na kursie przeprowadzonym w miesiącach letnich nie potrafi zachować się na drodze w obliczu odmiennych warunków atmosferycznych. Ledwo panuje nad samochodem w czasie deszczu czy śniegu, a w ogóle nie panuje nad nim na oblodzonej nawierzchni. Gdy do tego dojdzie jeszcze zmrok, który zimą pojawia się już w okolicach godziny 16 nietrudno o wypadek. Prowadzący naukę jazdy apelowali o to, by egzamin sprawdzał umiejętności jazdy kandydata nie tylko po mieście (jak dotąd), ale również poza miastem i w nocy. Głośno domagano się też wprowadzenia mat poślizgowych, na których można ćwiczyć kontrolę nad pojazdem w warunkach identycznych do tych panujących w czasie gołoledzi. Skoro niedoszli kierowcy powinni uczyć się jazdy w warunkach ekstremalnych, do listy życzeń, niektórzy dodają żartobliwie, maty symulujące nawierzchnię polskich dróg.

Jak w przypadku wszystkich tego typu propozycji tak i te zmiany wiązały by się ze wzrostem kosztów, które musi ponieść szkoła tak, by odpowiednio wyposażyć się pod względem personalnym i materialnym. W prosty sposób przełożyłoby się to na wzrost opłaty za sam kurs, który i tak nie należy już do najtańszych. Póki co prawdopodobieństwo wprowadzenia propozycji w życie równa się zeru i nie grozi nam poruszenie z 2006 roku kiedy to dokonano ostatniej nowelizacji zasad zdawania egzaminów. To wtedy zrewolucjonizowano, jak twierdzono, przestarzała formułę nauki jazdy i egzaminowania. Wprowadzono 30 godzin obowiązkowej praktycznej jazdy. Poczynania w trakcie jazdy egzaminacyjnej zaczęły śledzić kamery, z powodu których pogorszył się stan majątkowy co niektórych egzaminatorów. Zamiast manewrować bez końca na „placyku” kursanci więcej czasu spędzają na mieście, sprawdzając swe umiejętność w realnych sytuacjach drogowych. Ku uciesze przyszłych kierujacych łuk poszerzył się o pół metra, a parkowanie, co spotkało się już z mniejszym entuzjazmem, zamiast na placu, odbywać zaczęło się w mieście, pachołki zastępując prawdziwymi samochodami. Wszystkie zmiany miały jeden cel – wyprodukować lepszych kierowców.

Nowe zasady wywołały wtedy mnóstwo szumu i trwogi, ceny kursów wzrosły dwukrotnie, a szkoły jazdy przeszły kryzys. Chwilowy, gdyż ostatnimi czasy „elki” mnożą się na naszych ulicach niczym grzyby po deszczu. W błyskawicznym tempie powstają kolejne szkoły jazdy, a w lokalnych gazetach roi się od ogłoszeń „zatrudnię instruktora nauki jazdy”. Okres wakacyjny utożsamiany jest ze wzmożonym ruchem w placówkach tego typu, a tegoroczne wakacje przez wielu uważane są za jedne z bardziej pod tym względem obfitych.

Powodem takiego stanu rzeczy może być wzbudzający niemałe emocje projekt ustawy o kierujących pojazdami, który od czerwca tego roku ponownie trafił pod obrady sejmu. Zmiany w przestarzałej ustawie są konieczne by sprostać wymogom Unii Europejskiej, która pragnie ujednolicić przepisy w tej dziedzinie. Jakie nowości przyniesie? Dożywotnie prawa jazdy stracą rację bytu. Od 2013 roku okres ważności praw jazdy w państwach członkowskich UE, w zależności od kategorii wyniesie 5, 10 lub 15 lat. Zacznie obowiązywać również dwuletni okres próbny dla świeżo upieczonych kierowców, którzy będą nadzorowani i na bieżąco rozliczani ze swoich błędów za kierownicą. Po popełnieniu trzech wykroczeń lub jednego przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym prawo jazdy zostanie cofnięte. Nie wiadomo jeszcze kiedy przepisy zaczną obowiązywać i jaki będzie ich ostateczny kształt. Jedno jest pewne, szkoły nauki jazdy mogą zacierać ręce, bo najbliższy okres będzie obfitował w kolejnych klientów chcących „załapać się” na bezterminowo ważne prawo jazdy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.