Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13681 miejsce

"Jazda po bandzie” - język polskich polityków

  • Źródło: Głos Wielkopolski
  • Data dodania: 2007-08-03 09:43

Z „Krótkiego raportu o języku polityków początku XXI wieku”, przedstawionego w tym roku przez polskich językoznawców wynika, że język polityków jest niegramatyczny i wulgarny.

Nieparlamentarne słowa wypowiadają publicznie nie tylko przeciętni członkowie partii, ale także, a może przede wszystkim wysocy urzędnicy państwowi, którzy także mylą znaczenie słów. Skoro z ust prezydenta pada „spieprzaj”, to nikt już się nie dziwi, gdy senator nazywa kandydata na ministra „durniem”. Hitem ostatnich dni jest wyrażenie „jeździć po bandzie”. Tak źle jeszcze nigdy nie było – alarmują językoznawcy.

W opinii profesora Jerzego Bralczyka, politycy nie są jednak najgorzej wysławiającą się grupą społeczną. Zdaniem językoznawcy, ich słownictwo jest bardzo często po prostu nudne. To media czyhają na rozmaite potknięcia i później wielokrotnie je powtarzają, cytują, analizują. Z kolei zdaniem profesora Andrzeja Markowskiego, przewodniczącego Rady Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk, kwiecisty sposób wyrażania się niektórych polityków spowodowany jest chęcią zaistnienia, przebicia się na scenę polityczną. Z tym twierdzeniem zgadza się doktor Joanna Smól, językoznawca z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.Senator Stefan Niesiołowski / Fot. Janusz Romaniszyn

– Wielu polityków sądzi, że uprawianie polityki polega na kreowaniu własnego, pozytywnego wizerunku oraz na naświetlaniu negatywnego obrazu przeciwnika politycznego. Tym właśnie tłumaczyć można tak wielką ekspansję słów dosadnych, obraźliwych, ośmieszających – uważa dr Joanna Smól, która wskazuje także na zjawisko infantylizacji języka polityków. – Pojawiające się zwroty typu „trzeba nakarmić kaczki”, „odstrzelić kaczora”, „lisek może zjeść kaczkę”, to dowód na funkcjonowanie wypowiedzi metaforycznych, nawiązujących do słownictwa bajkowego, ale także prześmiewczego, z powodu odniesienia do nazwiska premiera i prezydenta.
– Zauważalna jest także tendencja do nawrotu elementów nowomowy. Politycy znów mówią „my - oni”, „wrogowie Polski” – tłumaczy profesor Andrzej Markowski i dodaje, że wielu czołowych polityków bardzo często myli znaczenie słów.

Przykładem takiej pomyłki są „filipinki” ministra Przemysława Gosiewskiego. Poprawnie powinno być filipki (rodzaj gwałtownej mowy skierowany przeciwko komuś). Andrzej Lepper pomylił rozlane mleko z nawarzonym piwem i w jednej z wypowiedzi stwierdził, że „Piwo, które się wylało trzeba teraz wypić”. Takie zjawisko w językoznawstwie nazywa się kontaminacją, a więc skrzyżowaniem dwóch poprawnych wyrażeń, w jedno błędne.
Z kolei modne ostatnio „łże-elity”, zdaniem językoznawców, jest fatalnie zbudowane. Odzwierciedla ono rosyjski sposób tworzenia wyrazów. „Łże” po rosyjsku znaczy „pseudo”, a więc określenia „łże-elity” nie powinno się używać, chcąc powiedzieć, że elity kłamią.

Bliżej młodych


Język młodzieżowy charakteryzuje się żywiołowością, kreatywnością i skrótowością. Jego elementy zauważalne są także w wypowiedziach polityków. Najczęściej słownictwem młodzieżowym posługuje się Tadeusz Cymański, poseł PiS, a prywatnie ojciec 5 dzieci. To właśnie tak dużą liczbą młodych osób w domu tłumaczy on swoje żywiołowe wypowiedzi typu: „jadę na instynkcie”, „na dłuższą metę nie ma szans”, „przeginka była oczywista” czy „to była niezła jazda”.

Do języka polityków przeniknął właśnie zwrot „jechać po bandzie”. W ciągu minionych kilku tygodni zrobił on zawrotną karierę. Europoseł Ryszard Czarnecki powiedział: „Lepper pojechał po bandzie.”, Tadeusz Cymański: „Giertych pojechał po bandzie”, Joanna Senyszyn: „Rydzyk pojechał po bandzie”, a prezydent Lech Kaczyński: „ja mówię, jak młodzi ludzie: musimy iść po bandzie”.
– To wyrażenie środowiskowe, oznacza postępowanie na granicy ryzyka lub prawa – tłumaczy profesor Tadeusz Zgółka, językoznawca.
– Jest chwytliwe. Stało się więc modne, ale z pewnością za jakiś czas po prostu się znudzi, a na jego miejscu pojawi się kolejny zwrot – przypuszcza dr Smól i zwraca uwagę na upotocznienie się języka polityki. Tłumaczy to tym, iż obecnie na wysokich stanowiskach zasiadają osoby, które nie mają gruntownego wykształcenia i nie respektują norm polszczyzny oficjalnej. – Polacy już chyba przyzwyczaili się do tego, że z mównicy sejmowej nie można usłyszeć wzorcowej polszczyzny. Powszechnie używane przez polityków słowa obraźliwe, agresywne i wulgarne przestają nas dziwić. Nauczyliśmy się ich słuchać. To bardzo niepokojący objaw. •

Politycy powiedzieli


> Spieprzaj dziadu (Lech Kaczyński)
> Nie od tej małpy w czerwonym (Lech Kaczyński)
> Lepper poszedł po bandzie (Ryszard Czarnecki)
> Jadę na instynkcie (Tadeusz Cymański)
> Pewnego rodzaju filipinki (Przemysław Gosiewski)
> To jest nikczemny dureń i ten nikczemny dureń nie może być ministrem polskiego rządu (Stefan Niesiołowski)
> Wstrętni pederaści (Roman Giertych)
> Co wy uważacie, że ja jestem jakiś chłystek? (Andrzej Lepper)
> Pan jest płytki i denny (Andrzej Lepper)
> Polityk taki jak ja musi dbać o dwie dziedziny: więziennictwo i szpitalnictwo (Andrzej Lepper)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.08.2007 15:22

Problem. Daszki nie wchodzą w komentarzach. Przepraszam.
"Senator PO Stefan Niesiołowski, który słynie z dosadnych wypowiedzi pod adresem opozycji uważa, że większość współczesnych polityków nie używa poprawnej polszczyzny, tylko "bąka coś pod nosem""

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.08.2007 15:21

"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.08.2007 15:20

Poza tym Jancio ma rację. W wydaniu papierowym pod zdjęciem napisano: "Senator PO Stefan Niesiołowski, który słynie z dosadnych wypowiedzi pod adresem opozycji uważa, że większość współczesnych polityków nie używa poprawnej polszczyzny, tylko "

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.08.2007 15:15

W tekście - jak zauważyła koleżanka - pojawił się błąd i to dość poważny. Poprawnie powinno być filipiki (jest: filipki). Głos już w kioskach i domach, ale tu można by poprawić. Pozdrowienia z fotoskładu "GW".:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak Panie Lepper więziennictwo to rzeczywiście Pana dziedzina :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat ciekawy. Mam jednak zastrzeżenie, dlaczego jest ilustrowany zdjęciem Posła Niesiołowskiego, który w tekście ani razu nie jest przytaczany? Istnieje też problem sensów nadawanych słowom. Politycy nagminnie zmieniają znaczenie takich pojęć jak: liberalizm, konserwatyzm, nacjonalizm czy poprawność polityczna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No coż, język raczej adekwatny do ogólnego poziomu naszych polityków. Niepowinno zatem dziwić, że parlamentarzyści rzucą sobie od czasu do czasu "mięchem",a i myśl ubiorą w słowa, godne menelstwa wszelkiego. Wszak należy pamiętać, że niektórzy wprost od pługa oderwani, lub z marszu spod budki z piwem, posługę krajowi czynić rześko i ochoczo przybiegli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.