Facebook Google+ Twitter

Jazz Jamboree w Legionowie

W Legionowskim Nowoczesnym Ratuszu odbył się niezwykły koncert grupy Jazz Jamboree. Pod pływem tego koncertu "Don Kichotka" wyleczyła się z choroby lokomocyjnej i zapomniała o bólu kręgosłupa bez pomocy leków przeciwbólowych.

Występ Jarka Śmietany razem zespołem podczas koncertów w Legionowie w ramach "Klub Festiwalowy-Jazz Jamboree 2011" / Fot. Marek Krauss2 grudnia w nowoczesnym ratuszu odbył się niezwykły koncert, który wzbudził ogromne zainteresowanie mieszkańców. Ci każdego dnia zaraz po pracy spędzają dużo czasu przed telewizorem na oglądaniu nudnych programów, tym razem mogli zakosztować innej formy rozrywki.

Koncert zorganizowany został przez Miejskich Ośrodek Kultury w Legionowie. Pomysłodawcami było dwóch animatorów kultury. Tego rodzaju muzyką interesowałem się od dziecka. Przyczynił się do tego choćby mój ojciec, który kupował płyty gramofonowe Louisa Armstronga. Od kiedy tylko pamiętam ojciec był miłośnikiem jazzu. Drugim czynnikiem były dwa filmy: "Pociąg" produkcji polskiej oraz amerykański "Hello Dolly".

Z powodu mojej choroby nie mogłem uczestniczyć w koncertach organizowanych przez kluby jazzowe, tak więc teraz, gdy jestem mieszkańcem Legionowa, miałem możliwość uczestniczyć w koncercie "Jazz Jamboree 2011". A ponieważ niedawno wziąłem ślub, 2 grudnia towarzyszyła mi ukochana o pseudonimie "Don Kichotka". Moja wybranka choruje na porażenie czterokończynowe i dzięki mnie ma możliwość poznawania zupełnie innego świata, który do tej pory znała tylko z telewizji.


Gdy przybyliśmy do ratusza powitał nas sam Jarek Śmietana, główny bohater koncertu, który zaprosił nas do środka. Żona otrzymała od artysty autograf. Cały zespół serdecznie powitał moją żonę, nie zabrakło także zrobienia pamiątkowych zdjęć.


Koncert rozpoczął się niesamowitym brzmieniem perkusji. Każde uderzenie perkusji rozdzielało dźwięki. Prezes fundacji Jazz Jamborre odznaczył Jarka Śmietanę symbolicznym medalem. Nie zabrakło także kwiatów dla dyrektora MOK. Cały koncert utrzymany został w amerykańskim klimacie. Dźwięki saksofonu i doskonałe wokale sprawiły, że muzycy aplauzem publiczności, zmuszeni byli pozostać na scenie 30 minut dłużej.


Dzięki temu koncertowi moja żona wyleczyła się z choroby lokomocyjnej. W ten sposób zobaczyliśmy pierwszy raz w życiu prawdziwy koncert muzyki jazz. Koncert został zorganizowany w ramach Klubowego Festiwalu "Jazz Jamboree- 2011" i nigdy nie przypuszczałbym, że muzykę stworzoną przez amerykańskie środowiska, tak dobrze zagrają Europejczycy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.