Facebook Google+ Twitter

Jazz jest wolny

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-09-09 19:45

Paryż – miasto w którym jest wszystko! Jest i jazz. Właściwie to Paryż i jazz są pojęciami nierozerwalnymi. Motto Franka Zappy, o tym, że „jazz nie umarł, tylko dziwnie pachnie” jest hasłem przewodnim tegorocznej edycji Jazz Festival Paris.

 / Fot. screenGłównym założeniem organizatorów jest zakreślenie „konturu” jazzu w dialogu z plastykami, choreografami, filmowcami oraz muzykami (rockowymi, elektro czy hip-hopowymi). Wystąpią: Lolo Schifrin (Mission Impossible, 007 w wersji jazzowej – 13 września), Joshua Retman, Mathew Herbert Big Band, Buncello (11 września)
i wielu innych.

Dwa tygodnie (od 2 do 14 września) prób zakotwiczenia jazzu w innym wymiarze mają mu nadać wolność – niespotykanej dotąd - ekspresji. Jazz jeszcze nigdy nie był tak żywy i różnorodny!

Zapytana po koncercie w Le Point Ephémère studentka mówi, że „nie wyobrażała sobie połączenia tańca i jazzu – teraz wie, że muzyka to nie zawody, to kooperacja, tworzenie sztuki razem”. Natomiast na otwarciu festiwalu specjaliści – André Coeuray i André Schaeffner - teoretyzują:
„Jazz to sztuka, życie, szaleństwo dźwięku i hałasu. Jest to równocześnie melancholia zmysłów!”.

Owszem, pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze, ale niewielka wzmianka o tym, co dzieje się w Światowej Stolicy Kultury, jak i link mogą zachęcić tych, którzy już tu są – do własnych poszukiwań, a tych, których tu nie ma – do refleksji nad tym, „dlaczego jazz właściwie dziwnie pachnie?”. Pytanie to warto zadać przeszukując własną kolekcję muzyki.

Tymczasem muzycy Jazz Festival Paris (La Villette) zdają się kierować słowami Duke’a Ellingtona: „Będziemy grać w ten sposób, dopóki wasz puls i mój nie staną się jednym!”. Publiczność absolutnie nie ma im tego za złe!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dla mnie strawne;-) Uwielbiam grę w klasy;-)

szczególnie ulubiony rozdział 41;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateuszu, gry dziecięce są mi już obce, więc dziękuję za zaproszenie. No, chyba, że miałeć na myśli Julio Cortazara i jego Paryż. To pyszne, choć nie dla wszystkich strawne. Wiesz sam najlepiej, jak to jest z ludźmi i z tym Paryżem, jedni biegną do Luwru a inni na plac Pigalle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@a.sobal
Gra w klasy ;>

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Ach ten jazz! Niby go wszędzie pełno, a właściwie nigdzie go nie ma. Czasem wpadnie do zadymionego klubu, a czasem wmiesza się w tłum, w którym więcej jest rozgadania niż serca do muzyki. Bo taki już jest los prawdziwego piękna, które do tańca się rwie, ale partnerki nie znajduje. Więc błąka się po świecie jak sierota, której każdy dom obcy, mimo że gościnny. Ale wystarczy, że gdzieś tam niedaleko saksofon załka na zmianę z kontrabasem, pianista odkurzy klawisze, a perkusista rytm temu nada właściwy, a już wszystko staje się proste, dosłownie i w przenośni. Płynie tedy muzyka do ludzi, jak wiatru powiew niewinny, aby pomóc im rozstrzygnąć spór odwieczny, kto w tym wszystkim jest najważniejszy: muzyk czy muzyka? Pytanie odwieczne, więc i spór odwieczny. Ale czy warto się trudzić, by go rozstrzygać? Wydaje mi się, że czasem lepiej jest przemilczeć coś, co jest niedopowiedziane, niż drążyć temat do końca. Wtedy nikt w przyszłości nam nie zarzuci, że wszystkiego dowiedzieliśmy przed nimi, a dla nich to już nic z tej niewiedzy nie pozostało. Zatem zostawmy jazz w spokoju, jemu nie są potrzebne spory. On żyje swoim życiem i tak niech już pozostanie. Zatem niech żyje Paryż, a autorce za wywołanie teamu plusiko jazzowe się należy, takie okrągłe jak Parkerowska fraza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.